Kluczowa trasa do Polski idzie pod nóż. Berlin odcina nam tory
Jedna z najważniejszych kolejowych tras z Berlina w stronę Polski ma zostać zamknięta. Chodzi o odcinek Berlin Ostbahnhof-Frankfurt nad Odrą, którym codziennie jadą dziesiątki tys. pasażerów.

Główna magistrala kolejowa łącząca Berlin z granicą polską, na odcinku Berlin Ostbahnhof-Frankfurt nad Odrą, zostanie zamknięta na okres aż 9 mies. z powodu generalnego remontu. Trasa obsługująca codziennie dziesiątki tysięcy pasażerów, w tym ruch transgraniczny w kierunku Polski, stanowi istotny korytarz transportowy. Jej wyłączenie grozi więc poważnymi utrudnieniami dla wschodniej Brandenburgii, Frankfurtu nad Odrą i przede wszystkim połączeń międzynarodowych z naszym krajem.
Planowana blokada dotyczy trasy, która dla wielu pasażerów jest codzienną osią życia. Regionalny RE1 łączy Magdeburg, Brandenburg an der Havel, Poczdam, Berlin i Frankfurt nad Odrą. To najważniejsza linia regionalna we wschodniej części Niemiec i jeden z głównych kolejowych korytarzy prowadzących z Berlina w stronę polskiej granicy. Remont ma wystartować dopiero w 2029 r., ale osoby korzystające z tej trasy już teraz mają powody do obaw.
Ilu pasażerów pomieści do się do autobusów?
RE1 jest jedną z najbardziej obciążonych linii regionalnych we wschodnich Niemczech. Korzysta z niej ok. 60 tys. osób dziennie. To pracownicy, studenci, uczniowie, mieszkańcy mniejszych miejscowości, osoby dojeżdżające do Berlina i ludzie jadący w stronę granicy.
Przerzucenie takiego ruchu na autobusy zastępcze będzie dosłownie logistycznym koszmarem. Autobus nie ma przecież pojemności pociągu, stoi w korkach, wymaga kierowców, przystanków, tras objazdowych i koordynacji z resztą transportu. Przy dłuższych odcinkach podróż może wydłużyć się o godzinę albo więcej w jedną stronę. Dla osoby dojeżdżającej codziennie do pracy to zmiana, która może po prostu wywrócić cały plan dnia do góry nogami.
Największy problem polega na tym, że region już dziś ma dość kolejowych eksperymentów. Na trasie od lat trwają remonty, a pasażerowie przyzwyczaili się do opóźnień, skróconych relacji i zastępczych autobusów. Planowane 9 mies. pełnego zamknięcia nie spada więc na stabilny system, który raz na wiele lat musi przejść duży remont. Spada na linię, która od dawna jest symbolem permanentnie trwającej budowy.
Polska chce lepszych połączeń z Berlinem, a tu pojawia się ściana
Planowany remont pojawia się w wyjątkowo niewygodnym momencie. Polska i Niemcy mówią o poprawie połączeń kolejowych, a popyt na podróże między oboma krajami stale rośnie. Od grudnia 2025 r., wraz z nowym rozkładem jazdy, DB i PKP Intercity zwiększyły liczbę bezpośrednich połączeń dalekobieżnych między Polską a Niemcami z 11 do 17 par dziennie. Na trasie Berlin-Warszawa przez Poznań zaplanowano aż 7 par pociągów dziennie, czyli takt co 2 godziny. Doszły też nowe połączenia nocne, m.in. Berlin-Łódź-Warszawa-Chełm oraz Berlin-Wrocław-Kraków-Przemyśl.
Po polskiej stronie można modernizować odcinki, planować CPK, przyspieszać trasę Warszawa-Poznań i myśleć o długofalowej osi do Berlina, ale jeśli po niemieckiej stronie kluczowy wylot z Berlina w kierunku Frankfurtu nad Odrą będzie przez miesiące zamknięty, to cały system zacznie przypominać lejek z zatkanym końcem.
Przeczytaj także:
Połączenie Warszawa-Poznań-Berlin jest jednym z najbardziej oczywistych kolejowych kierunków międzynarodowych dla Polski. Ma znaczenie gospodarcze, turystyczne, polityczne i przede wszystkim symboliczne. Gdy kolej działa dobrze, może być dobrą alternatywą dla samochodu i samolotu. Gdy co kilka lat wpada w długie remonty i objazdy, to pasażer po prostu traci zaufanie.
*Źródło grafiki wprowadzającej: Deutsche Bahn; Canva Pro



















