Pentagon ma nową zabawkę na orbicie. Nikt jej nie zagłuszy
USA mają nowego asa w rękawie. To satelita GPS, który będzie wiernie służył Pentagonowi. Co ciekawe, na orbitę wyniósł go Falcon 9.

We wtorek 27 stycznia 2026 r. o 23:53 czasu wschodniego USA (ET) rakieta Falcon 9 wzniosła się z wyrzutni SLC-40 na przylądku Canaveral, co odpowiada 5:53 nad ranem w środę 28 stycznia czasu polskiego. Na pokładzie niosła satelitę GPS III-SV09 przeznaczonego dla U.S. Space Force. Pierwotnie misję planowano dzień wcześniej, ale pogoda nad Florydą wymusiła przesunięcie okna startowego.
Kilka minut po starcie pierwszy stopień Falcona 9 (ten sam, który leciał już wcześniej w innych misjach) ponownie wrócił na Ziemię i miękko usiadł na autonomicznej barce A Shortfall of Gravitas na Atlantyku. Górny stopień kontynuował lot, by około półtorej godziny po starcie umieścić satelitę na docelowej orbicie średniej wysokości, na której pracuje konstelacja GPS.
SpaceX podkreśla, że to ich najszybsza jak dotąd misja w segmencie bezpieczeństwa narodowego. Od dostarczenia satelity na Florydę do startu minęło zaledwie kilkadziesiąt dni. To pokazuje, jak bardzo Pentagonowi zależy dziś na czasie, gdy mówimy o nowych zdolnościach w kosmosie.
GPS III-SV09 to precyzja i odporność na zakłócenia
Nowy satelita to 9. jednostka z serii GPS III, budowanej przez Lockheed Martin. Dla przeciętnego użytkownika smartfona ten numer niewiele zmienia – nadal korzystamy z otwartego sygnału GPS, który pozwala nam dojechać pod właściwy adres. Różnica zaczyna się jednak tam, gdzie do gry wchodzi wojsko.
GPS III to generacja projektowana z myślą o znacznie dokładniejszej lokalizacji, wyższej mocy sygnału i odporności na zakłócenia. Istotnym elementem jest tzw. M-Code, czyli specjalny, zaszyfrowany sygnał przeznaczony dla sił zbrojnych. Jest mocniejszy, trudniejszy do zagłuszenia i bardziej odporny na próby podszywania się pod sygnał, co ma ogromne znaczenie np. na polu walki czy przy naprowadzaniu uzbrojenia.
Umieszczenie GPS III-SV09 na orbicie wzmacnia całą konstelację: im więcej nowoczesnych satelitów w sieci, tym lepiej system radzi sobie z zakłóceniami, awariami pojedynczych jednostek czy koniecznością zapewnienia sygnału nad newralgicznymi regionami świata. To nie tylko redundancja, ale także większa elastyczność w zarządzaniu całą architekturą GPS.
Zamiana Vulcana na Falcona
Ta misja jest ciekawa również od strony kosmicznej logistyki. GPS III-SV09 pierwotnie był przypisany do zupełnie innej rakiety – nowego Vulcana Centaur od United Launch Alliance. Plan uległ jednak zmianie, bo satelitę przerzucono na Falcona 9, a w zamian przyszła misja z kolejnej generacji GPS IIIF ma polecieć Vulcanem zamiast Falconem Heavy.
System National Security Space Launch zaczyna więc działać tak, jak zakładano pierwotnie na papierze: ładunki można przekładać między różnymi rakietami i operatorami, aby skrócić czas oczekiwania i dopasować się do realnej gotowości sprzętu. Dla SpaceX to kolejne potwierdzenie, że firma jest dziś jednym z głównych koni roboczych amerykańskiej infrastruktury kosmicznej – od misji komercyjnych po najbardziej wrażliwe starty dla Space Force.
Kulisy przygotowań pokazują, że wojsko i przemysł nauczyły się działać szybciej niż jeszcze kilka lat temu. Procedury integracji satelity z rakietą zostały skrojone tak, aby dało się działać w tempie, które kiedyś zarezerwowane było głównie dla misji cywilnych.
Wyścig o dominację w kosmosie trwa w najlepsze
W planach jest jeszcze jeden satelita, który ma trafić na orbitę w najbliższych miesiącach. Równolegle ruszają przygotowania do kolejnej generacji: GPS IIIF, gdzie F oznacza follow-on, czyli kontynuację.
Te przyszłe satelity mają iść o krok dalej, bo zaoferują jeszcze mocniejszy sygnał wojskowy, dodatkowe funkcje związane z bezpieczeństwem, lepsza odporność na próby zakłócania sygnału i ingerencji w system. Pierwszy GPS IIIF ma polecieć w połowie dekady i będzie już od początku projektowany do współpracy z nowym sprzętem na ziemi – od odbiorników w samolotach bojowych po systemy dowodzenia jednostek na lądzie.
Przeczytaj także:
W tle jest szerszy wyścig o przewagę w przestrzeni kosmicznej. Precyzyjna nawigacja satelitarna to kręgosłup współczesnej gospodarki i wojska jednocześnie. Bez GPS nie działa logistyka, transport, bankowość, a w razie konfliktu także duża część nowoczesnego uzbrojenia. Każdy nowy, zaawansowany satelita na orbicie to więc nie tylko cichy sukces inżynierów, ale też konkretne wzmocnienie pozycji USA w tej strategicznej domenie.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: petersonschriever.spaceforce.mil







































