SpaceX przejmuje satelity wojskowe. Stawka naprawdę powala
Space Force zleca SpaceX 9 misji z satelitami wojskowymi. System ma przyspieszyć budowę kosmicznej tarczy USA. Stawka jest naprawdę wysoka.

To nie są zwykłe starty komercyjnych satelitów internetowych. Amerykańskie Siły Kosmiczne zleciły SpaceX aż 9 misji wartych łącznie 739 mln dol., które mają zasilić konstelacje do wykrywania rakiet i tajnego rozpoznania. Od powodzenia tych startów zależy, jak szybko powstanie kosmiczna tarcza, na której opiera się bezpieczeństwo USA w nadchodzącej dekadzie.
Kosmiczny kontrakt za 739 mln dol. Kto za to płaci?
Nowy pakiet zleceń został przyznany w ramach programu National Security Space Launch Phase 3, w tzw. Lane 1. To ścieżka, w której wojsko USA stawia przede wszystkim na cenę, tempo działania i gotowe, komercyjne systemy nośne. W praktyce oznacza to, że zamiast projektów szytych na miarę liczy się to, kto potrafi często, powtarzalnie i stosunkowo tanio wynosić ładunki na orbitę.
W tym rozdaniu SpaceX wygrał wszystko. Aż 9 misji przypadło jednemu operatorowi, a klientami są dwie instytucje, które od lat definiują, jak wygląda wojna w kosmosie: Space Development Agency oraz National Reconnaissance Office. Pierwsza odpowiada za budowę gęstych konstelacji satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, które mają ostrzegać przed rakietami, śledzić ich lot i przesyłać dane wojsku. Druga tworzy i obsługuje ściśle tajne satelity rozpoznawcze dla rządu USA.
Jak czytamy na łamach Space News, 5 startów zasili systemy SDA, kolejne 4 – niejawne misje NRO oznaczone jako NTO-5. Zawarte teraz zlecenia rozpisują SpaceX pracę na kilka lat do przodu i pokazują, że w segmencie misji szybkich i seryjnych firma Elona Muska stała się dla Pentagonu domyślnym wyborem.
Satelitarna tarcza SDA. Tranche 2 i eksperyment F2
Istotną część nowego pakietu stanowią misje dla Space Development Agency. To właśnie ta agencja odpowiada za budowę rozproszonej, wielowarstwowej konstelacji na niskiej orbicie, która ma pełnić funkcję oczu i nerwów amerykańskiej obrony przeciwrakietowej.
5 przyznanych startów wpisuje się w rozwój tzw. Tracking Layer, czyli warstwy satelitów śledzących zaawansowane pociski, oraz w program F2 – demonstrator zdolności przekazywania danych do systemów ogniowych. Z militarnego żargonu warto tu przetłumaczyć jedno pojęcie: fire-control-quality tracking. To taki poziom dokładności i szybkości danych, który wystarcza nie tylko do alarmowania o starcie rakiety, lecz także do realnego naprowadzenia interceptorów na bardzo manewrujący cel.
SpaceX wyniesie więc na orbitę kilkadziesiąt satelitów z tzw. Tranche 2 Tracking Layer. Dwa starty w ramach zamówienia SDA-2 zabiorą po 18 satelitów zbudowanych przez L3Harris, dodatkowy lot wyniesie 8 satelitów F2 przygotowanych przez firmę Millennium Space Systems. Pod kolejnym zamówieniem, SDA-3, kryją się jeszcze dwa starty, każdy z 18 satelitami Tracking Layer produkcji Lockheed Martin.
Wszystkie te systemy trafią na niską orbitę okołoziemską – stosunkowo blisko Ziemi, co pozwala skrócić opóźnienia w komunikacji i szybciej przekazywać dane. W przeciwieństwie do dawnych, pojedynczych wielkich oczu na wysokich orbitach, nowa architektura SDA opiera się na gęstym rojowisku mniejszych satelitów, które trudniej sparaliżować jednym ciosem i które można szybciej uzupełniać kolejnymi startami.
Co wynosi NRO? Tajne satelity i długi cień wywiadu
Aż 4 z 9 zakontraktowanych misji przypadły National Reconnaissance Office. To agencja, która od lat buduje i obsługuje najbardziej wrażliwe satelity wywiadowcze – od zaawansowanych systemów obrazowania po czujniki sygnałów radiowych i radarowych. W oficjalnych komunikatach pojawia się jedynie kryptonim NTO-5, bez szczegółów dotyczących rodzaju ładunków, orbit czy konfiguracji.
Z punktu widzenia wojska te starty są jednak równie istotne jak satelity śledzące rakiety. Dane z orbity – zdjęcia, przechwycone sygnały, informacje o ruchu wojsk – zasilają cały system decyzyjny, od analityków wywiadu po dowódców na szczeblu operacyjnym. Dodanie kolejnych satelitów NRO oznacza zagęszczenie tej sieci i większą odporność na utratę pojedynczych obiektów w razie konfliktu.
Komunikat Space Systems Command, które zarządza programem startów, mówi tylko tyle, że wszystkie 4 misje mieszczą się w ramach Lane 1, czyli dają się obsłużyć standardowymi, komercyjnie dojrzałymi rakietami, bez potrzeby budowania specjalnych rozwiązań od zera. To kolejny sygnał, że nawet najbardziej tajne systemy wywiadu coraz chętniej korzystają z infrastruktury, którą SpaceX rozwijał pierwotnie z myślą o rynku cywilnym.
Kiedy polecą nowe satelity? Harmonogram rozpisany na lata
Choć kontrakty są już podpisane, wojskowe satelity nie trafią na orbitę jutro. Harmonogram rozpisano na kilka kolejnych lat, zgodnie z kalendarzem roku fiskalnego USA. Starty dla SDA w ramach zamówienia SDA-2 mają ruszyć w czwartym kwartale tego roku. To wtedy pierwsze satelity Tranche 2 Tracking Layer i demonstratory F2 zaczną budować kolejne warstwy konstelacji.
Misje SDA-3 przewidziano na trzeci kwartał 2027 r., a więc kolejną fazę rozbudowy tarczy. Starty dla NRO oznaczone jako NTO-5 zostały z kolei rozłożone na pierwszy kwartał roku 2027 r. i drugi kwartał 2028 r. W praktyce oznacza to, że między drugą połową tej dekady a jej końcówką orbita nad Ziemią zapełni się nowymi, stricte wojskowymi ładunkami wyniesionymi przez rakiety SpaceX.
Przeczytaj także:
Z perspektywy wojska liczy się nie tylko to, że starty w ogóle dojdą do skutku, ale też to, że mogą być planowane w pakietach – z góry wiadomo, ile miejsca i kiedy będzie na kolejny zestaw satelitów. To pozwala projektantom konstelacji SDA i planistom w NRO składać swoją kosmiczną układankę jak modułowe klocki, zamiast za każdym razem walczyć o pojedyncze miejsca na sporadycznych startach.







































