1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Ekologia

Nestle chciało zawłaszczyć wodę, więc klienci zaczęli bojkotować firmę. Ta usunęła logo ze swoich produktów

Ktoś w Nestle uznał, że przeciwnicy dalej mogą nawoływać do bojkotu produktów należących do koncernu, ale i tak będą dalej je kupować – wystarczy, że usunie się z opakowań logo. Patrząc po reakcjach w sieci raczej to się nie uda. A skąd w ogóle wzięła się niechęć do Nestle? Poznajcie historię o tym, jak wielki koncern postanowił zawłaszczyć wspólne dobro: wodę.

plastikowe butelki

Nestle jest właścicielem wielu znanych marek z branży spożywczej. "Rodzina" jest tak duża, że bez analizowania opakowań trudno połapać się w tym, kto należy do koncernu. W Ameryce jest to teraz jeszcze bardziej skomplikowane. Jak zauważono na Reddicie, Nestle przestaje przyznawać się do części produktów, mimo że wcześniej logo firmy widniało na opakowaniach.

Powód? I to jest właśnie zagadka. Być może to po prostu kwestia kosmetyki. Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak fakt, że gigant reaguje na to, co działo się ostatnio na Reddicie. Tam nie miał dobrej prasy – mówiąc bardzo delikatnie. Usunięcie nazwy firmy z produktów zapewne będzie dolaniem oliwy do ognia.

A już wcześniej o sprawie działań Nestle było głośno. Krytyka dotarła nawet do polskich użytkowników, którzy w polskojęzycznej części Reddita również nawoływali do niekupowania produktów tej firmy w listopadzie.

Dlaczego? Zacznijmy od źródła problemu

I to dosłownie, i w przenośni. Chodzi bowiem o wodę. Kilka lat temu prezes Nestle Peter Brabeck powiedział, że woda nie jest prawem człowieka. Należy na nią patrzeć w kategoriach rynkowych.

Teoretycznie nic dziwnego, że powiedział to człowiek stojący na czele firmy, która wypuszcza do sklepów właśnie butelkową wodę. W jego interesie na pewno nie leży to, aby dostęp do cieszy był powszechny i darmowy. Kto wówczas chciałby iść do sklepów po plastikowe butelki wypełnione właśnie przezroczystą cieczą, skoro mógłby ją nalewać z kranu?

Obecna sytuacja pasuje producentom. Dochodzi do sytuacji, że np. w Barcelonie rośnie spożycie butelkowanej wody, mimo że w mieście od dawna poprawia się jakość wodociągów. Koncerny "nauczyły" ludzi, że dobra woda to kupna woda. Dopiero od niedawna kampanie próbują przekonać ludzi do picia kranówki, ale przeciwnik jest bardzo trudny.

Brabeck tłumaczył się później, że miał na myśli wodę znajdującą się np. w basenach. Wydaje się, że była to próba ratowania twarzy. Olga Gitkiewicz słusznie zauważyła, że jego słowa były "wzmocnieniem teorii, że wodę trzeba prywatyzować, zamykać w pojemnikach, dodawać jej wartości".

Nestle robiło wiele w temacie prywatyzacji wody

Zapędy firmy musiał wstrzymywać amerykański sąd. W 2019 roku prawo stanęło po stronie mieszkańców Osceola, którzy nie chcieli zgodzić się na to, aby amerykański koncern wybudował przepompownie wody wbrew warunkom zagospodarowania przestrzennego. Przedstawiciele Nestle tłumaczyli, że produkcja wody jest niezbędną usługą publiczną.

Sąd uznał, że trudno mówić o niezbędnej usłudze, skoro firma chce sprzedawać wodę korzystając z publicznych źródłem tam, gdzie dostępna jest kranówka. Publiczna woda to ta z wodociągów, a nie plastikowych butelek – podkreślono w wyroku. Walka firmy o to, aby było inaczej, a także chęć zwiększenia poboru wody ze źródeł, znowu nie przysporzyło Nestle zwolenników.

Do czego może doprowadzić wyciskanie środowiska pokazał przykład Meksyku. Mieszkańcy stanu Chiapas od lat zaopatrywali się w Coca-Colę, która tak naprawdę była jedyną szansą na ugaszenie pragnienia.

Tak, tak – łatwiej było zdobyć słodzony napój niż właśnie zwykłą wodę

W konsekwencji chorowali na cukrzycę. Nie mogło być inaczej, skoro dziennie wypijali nawet 2 litry napoju.

Jak pisał portalkomunalny.pl, zasoby wodne w regionie eksploatowane były przez położoną na wzgórzach fabryki Coca-Coli. To był prawdziwy, okrutny paradoks: mieszkańcy musieli pić Coca-Colę, bo woda, której nie mieli, przeznaczona była do jej produkcji.

Dokładnie to samo było udziałem Nestle w Kalifornii. Mieszkańcy obwiniali koncern za susze i fakt, że woda ze źródeł przeznaczana była do produkcji butelkowanych wyrobów. Ponury absurd: drenuje się środowisko z podstawowego zasobu, aby później sprzedawać go w plastikowych butelkach. A wiadomo, że ludzie będą go potrzebować, skoro doprowadziło się do zamknięcia źródeł.

Jeszcze gorzej było w Pakistanie. Działania Nestle miały doprowadzić do tego, że mieszkańcy jednej z wiosek pozbawieni zostali źródeł wody. Musieli szukać jej na własną rękę, co doprowadziło tego, że korzystali z zanieczyszczonych miejsc. W efekcie dzieci chorowały po spożyciu brudnej wody.

Nestle siłą rzeczy dokłada swoją cegiełkę do niszczenia środowiska

Swego czasu "The Guardian" przypominał, że tylko w Stanach Zjednoczonych do wyprodukowania plastikowych butelek do wody zużywa się rocznie 17 milionów baryłek ropy.

Zarzutów jest więcej. Krytycy zwracają na inny intratny biznes, jakim jest sprzedaż czekolady. W Stanach Zjednoczonych Mars i Nestlé zostały pozwane za wykorzystywanie niewolniczej pracy dzieci. Głównym zarzutem w pierwszym takim zbiorowym pozwie przeciwko przemysłowi kakaowemu w amerykańskim sądzie było „świadome czerpanie korzyści” z niewolniczej pracy dzieci. Wprawdzie same plantacje nie należały do wielkich koncernów, ale jak przedstawiały dokumenty, pozwalało to gigantom płacić niższe ceny za pozyskiwanie i dostawy surowca.

Dziś nawet ok. 1,5 mln dzieci pracuje na uprawach kakaowca w Afryce Zachodniej

Dotyczy to przede wszystkim Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej, które odpowiada za około 45 proc. globalnej podaży kakao, podstawowego składnika czekolady.

Abstrahując od powodów bojkotu i zarzutów pod adresem konkretnej firmy, warto podkreślić, że picie butelkowej wody – od każdego producenta – po prostu się nie opłaca. Owszem, gazowana smakuje inaczej, ale w przypadku tej niegazowanej to, co znajduje się w kranie, jest zwyczajnie lepsze. Wykazały to badania:

Wystarczy porównać skład łódzkiej wody głębinowej z dostępnymi w sklepach wodami źródlanymi, by przekonać się, że ta płynąca z kranów jest bardzo dobrej jakości. Występuje w niej sporo korzystnych dla zdrowia minerałów, w tym ważne dla człowieka: wapń, magnez, sód, fluorki – zawartość składników mineralnych to ponad 330 mg/litr.

Być może przekonywanie o wartościach zwykłej kranówy doprowadzi do tego, że wielkie firmy zmienią swoje nastawienie. Czasami wciąż warto głosować portfelem, aby pokazać swój sprzeciw wobec niektórych działań.

zdjęcie główne: monticello/shutterstock.com