Gry  / News

Fortnite na iPhone'y w tym roku już nie wróci. Apple dał długiego bana

Epic Games się doigrał. Fortnite oraz jego inne gry nie wrócą do App Store’u przez co najmniej kolejny rok. Apple jest najwyraźniej przekonany, że wcale ich nie potrzebuje.

Spór pomiędzy Epic Games a Apple’em przygasł co prawda w mediach społecznościowych, ale na salach sądowych trwa w najlepsze. Obie firmy okopały się na swoich pozycjach i zasłoniły prawnikami, a przyszłość Fortnite’a na iPhone’ach i iPadach wisi na włosku. Teraz wszystko jest w rękach urzędników.

Nie zanosi się jednak na to, by prędko się coś w tej sprawie zmieniło, a sprawy zaszły chyba ciut za daleko. Z tego powodu na rychły powrót do status quo, czyli przywrócenie produkcji Epic Games do jedynego repozytorium oprogramowania na urządzenia mobilne Apple’a, nie ma już co liczyć.

Jeśli tylko Apple dopnie swego, to Fortnite nie wróci do App Store’u przez co najmniej rok.

Epic Games, wprowadzając swój własny system płatności do gry Fortnite, postawił producenta iPhone’ów pod ścianą. Tym jednym ruchem twórcy najpopularniejszego mobilnego battle royale zmusili firmę z Cupertino do usunięcia ich gry z App Store’u, co zapewniło im medialną wygraną w pierwszym starciu.

Mimo to Apple z początku przekonywał, że chętnie przywróci grę do katalogu, jeśli tylko jej twórcy będą współpracować. Po kilku tygodniach przepychanek te deklaracje są już najwyraźniej nieaktualne. Do sieci trafiły informacje, jakoby Apple uznał, że Epic Games należy się kara w postaci rocznego bana.

Apple uważa, że Epic Games doigrał się przez działanie z premedytacją i brak skruchy.

Nie da się ukryć, że cały sierpniowy spektakl został przez twórców Fortnite’a wyreżyserowany w każdym najmniejszym szczególe — od wprowadzenia po cichu systemu płatności, przez udostępnienie opisu pozwu i parodii reklamy 1984, na dodaniu skórki z jabłkiem kończąc. Apple został wielokrotnie upokorzony.

Fakt, że firma Tima Cooka, która wizerunkowo straciła już w pierwszym starciu, poszła z Timem Sweeneyem z Epic Games na noże, nie dziwi. Roczny ban dla Fortnite’a, nawet jeśli gra miałaby wrócić do sklepu w formie sprzed felernej aktualizacji, to jednak dość odważny ruch — nawet jak na Apple’a.

W końcu obie korporacje liczą teraz straty.

W przypadku Apple’a przepadła cała i to nie mała prowizja z tytułu mikropłatności, a Epic Games musi się pogodzić z tym, że jego baza graczy na iPhone’ach i iPadach skurczyła się aż o 60 proc. i będzie się dalej zmniejszać. Miesięcznie jego zyski z tytułu Fortnite’a zmalały już teraz o 26 mln dol.

Pomimo wymiernych strat nic się jednak nie zmienia. Oznacza to, że nie tylko korporacje się nie dogadały za zamkniętymi drzwiami, co doszło wręcz do eskalacji konfliktu. Spory sądowe mogą się teraz ciągnąć miesiącami lub latami, a przez ten czas posiadacze sprzętów Apple’a będą od Fortnite’a odcięci.

I to właśnie oni, a nie Apple albo Epic, są tutaj najbardziej poszkodowani.

Trudno zresztą współczuć korporacjom, które kłócą się o to, jak podzielić między siebie miliony dolary łożone przez graczy na skórki do gry — bo tak jak Apple ma sporo za uszami, to Epic Games też nie jest wcale współczesnym Robin Hoodem. Obie firmy, czego by nie deklarowały, myślą przede wszystkim o sobie.

Apple z kolei uznał, że bez Epic Games przeżyje i zagrał va banque — najpierw usuwając konto deweloperskie twórców Fortnite’a, potem grożąc im wyłączeniem usługi Sign in with Apple dla kont Epic oraz banem. Do tego firma z Cupertino wystosowała własny pozew w którym… domaga się zadośćuczynienia.

Jak dokładnie na liczne pozwy obu stron zareagują sądy, jeszcze nie wiemy.

Jak na razie stanęło na tym, że Apple mógł usunąć konto deweloperskie twórców Fortnite’a, a tym samym możliwość pobierania gry na smartfony i tablety z kont, które raz ją pobrały. Firmie nie pozwolono jednak dobrać się do Unreal Engine, a partnerzy Epic Games odetchnęli pewnie z ulgą.

Piłka cały czas jest jednak w grze, a nadzieją dla fanów Fortnite’a jest sąd, który może nakazać przywrócenie gry na platformę Apple’a. Inny scenariusz to dogadanie się mimo animozji obu firm za kulisami, ale problem tu jest w tym, że Epic od samego początku przekonuje, że nie chce być traktowany ulgowo.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst