Ekologia  / Artykuł

Dalszy wzrost temperatury zagraża ludziom i większości ziemskich ekosystemów

114 interakcji
dołącz do dyskusji

Naszym największym problemem jest obecnie pandemia koronawirusa SARS-CoV-2. Nie oznacza to jednak, że pozostałe zniknęły. Dalsze wzrosty temperatury na naszej planecie zagrażają coraz większej liczbie ekosystemów.

Absolutna większość naukowców alarmuje, że jeśli nie uda nam się opanować kryzysu klimatycznego, czeka nas jeszcze większa katastrofa niż obecna pandemia. Mowa tu o masowym wymieraniu dzikich gatunków zwierząt i kolaps wielu ekosystemów naturalnych. Co więcej, te czarne scenariusze prognozowane przez naukowców są coraz mniej odległe w czasie.

— To już nie jest strome zbocze, ale szereg krawędzi klifu, których przekroczenie wywoła wiele katastrof w różnych sferach - mówi Alex Pigot z University College London, główny autor badania opublikowanego w czasopiśmie Nature.

Robi się gorąco

W swoje publikacji Pigot dowodzi, że zamiast prognozowanego do tej pory stopniowego zanikania gatunków, coraz bardziej możliwym wydaje się scenariusz nagłego wymierania poszczególnych z nich. Naukowiec argumentuje to w ten sposób, że większość przedstawicieli danego gatunku zwierząt nie będzie w stanie przystosować się do kolejnych wzrostów temperatury i po przekroczeniu danego progu zacznie wymierać.

Przekraczanie kolejnych progów średniej temperatury w pierwszej kolejności zagraża ekosystemom morskim. Woda morska, zdaniem Pigota, już teraz rozgrzała się w niespotykanym dotąd stopniu, przez co morza absorbują coraz mniej tlenu, dzięki czemu z kolei poszerzają się granice tzw. stref beztlenowych i następuje wzrost kwasowości morskiej wody. Niewiele gatunków ryb i ssaków zamieszkujących oceany będzie w stanie przystosować się do jeszcze gorszych warunków.

Jak bardzo gorszych?

Z symulacji przeprowadzonych przez autorów badania wynika, że jeśli do 2100 r. średnia temperatura na Ziemi wzrośnie o 4 st. C., ucierpi na tym znacząco lub po prostu zniknie ok. 73 proc. wszystkich gatunków dzikich zwierząt. Natomiast, jeśli udałoby nam się utrzymać limit 2 st. C., ustalony w ramach porozumienia paryskiego, Pigot szacuje, że taki stopień ocieplenia zagrozi tylko 2 proc. ekosystemów.

Zagrożone gatunki zwierząt nie są jednak naszym jedynym problemem. Do powyższych wniosków należy dorzucić również te zawarte w najnowszym raporcie WWF, według którego zanikająca bioróżnorodność i degradacja środowiska tworzą bardzo korzystny klimat dla pandemii.

— Wiele nowo pojawiających się chorób - jak Ebola, AIDS, SARS, ptasia i świńska grypa, a dziś COVID-2019, nie jest przypadkowymi katastrofalnymi zdarzeniami, ale konsekwencją naszego wpływu na naturalne ekosystemy - możemy przeczytać w najnowszym raporcie WWF.

Ciągłe rozszerzanie terenów rolnych i przemysłowych odbywa się kosztem naturalnych ekosystemów, których w dużej części nie udało nam się jeszcze zbadać. WWF stawia tezę, że wraz z kurczeniem się tych naturalnych stref, niedotkniętych ręką człowieka, rośnie ryzyko kontaktu z kolejnym, nieznanym do tej pory wirusem i jego transmisję na nasz gatunek.

Także jeśli nie zaczniemy traktować poważnie ostrzeżeń naukowców, prędzej czy później możemy zginąć - albo z głodu, albo poprzez zarażenie się jakimś nieznanym jeszcze wirusem odzwierzęcym. Milutka perspektywa, o której można sobie pomyśleć, izolując się w domu w te święta.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst