Sprzęt  / News

Cortana poza USA szybciej, niż myślimy. Kiedy Polska?

Wirtualna asystentka Microsoftu okazała się prawdziwym hitem. Mówi się o niej bardzo wiele, mimo iż jest dostępna wyłącznie na mającym znikome udziały rynkowe Windows Phone. Jest jednak z nią pewien problem.

Cortana to odpowiedź Microsoftu na takie mechanizmy, jak Siri czy Google Now. I jest to odpowiedź wyjątkowo udana. Asystentka, mimo iż nadal w fazie beta i dostępna wyłącznie na Windows Phone 8.1 (a więc Lumii 630 oraz u osób, które testują deweloperską wersję tego systemu) spełnia swoją rolę znacznie powyżej oczekiwań.

System rozpoznawania mowy umieszczony zarówno lokalnie, jak i w Azure (a konkretniej, w Bingu), co pozwala jej na bliskie bezbłędnemu rozumienie mowy naturalnej. Wiele źródeł wiedzy, zarówno ogólnej (baza Binga), jak i spersonalizowanej (nasze lokalne dane, dane w naszych chmurach, informacje powiązane z naszymi sieciami społecznościowym). I bardzo wygodny dostęp oraz wiele humoru i dowcipu inspirowanego tym, co Apple zaimplementował w Siri. Cortana to hit. Jeżeli można mówić o hicie w przypadku mechanizmu na nadal dość niszowej platformie.

Cortana jest dostępna tylko dla wybranych

Problem w tym, że o Cortanie możemy mówić tylko teoretycznie. Jest ona bowiem, przynajmniej na razie, dostępna dla bardzo ograniczonego rynku. Konkretniej, amerykańskiego. Jeżeli chcesz uruchomić Cortanę w naszym kraju, musisz zmienić region i język twojego telefonu na „angielski (USA)”. To oznacza, że wiele spersonalizowanych pod nasz kraj usług będzie działało nie najlepiej, w Sklepie nie pojawią się aplikacje dostępne tylko na polskim rynku, no i oczywiście interfejs telefonu i aplikacji będzie się wyświetlał w języku angielskim.

cortana wp

Skąd takie ograniczenia? Problemy są dwa. Po pierwsze, tak skuteczne wyszkolenie Binga w rozpoznawaniu mowy, z którego korzysta Cortana, wymagało setek godzin „szkoleń”. A więc uczenia microsoftowej chmury przeróżnych sposobów mówienia, wyrażania myśli i akcentów. Po drugie, sam Bing również jest regionalizowany. Nasz polski właściwie w niczym nie przypomina tego dostępnego w Stanach Zjednoczonych, jego możliwości są bardzo ograniczone. Bez tego Cortana nie jest w stanie funkcjonować.

Mimo tego, jak wynika z badań telemetrycznych Microsoftu, ponad połowa użytkowników Cortany pochodzi spoza Stanów Zjednoczonych. Uznali oni ją za na tyle ciekawą i użyteczną funkcję, że chętnie zmienili regiony i języki w swoich telefonach, by móc z niej korzystać. A to, jak przyznaje Microsoft, jest „zaskakujące”.

„Musimy zmienić plany i przemyśleć harmonogram”

Marcus Ash, jedna z osób zajmującej się Cortaną, stwierdził, że jest zaskoczony postępowaniem użytkowników. I, jak dodaje, rozmawiał już z Joe Belfiorem o zmianie harmonogramu jej wdrażania. Ash zauważa, że Cortana i tak jest nadal wersją beta, a Microsoft cały czas ją usprawnia ucząc się bezpośrednio od użytkowników rodzajów zapytań, tego jak ją używają, akcentów, i tym podobnych.

Czemu więc nie pozwolić Cortanie uczyć się tych samych rzeczy w innych krajach, zastrzegając, że to wersja nieukończona i rozwojowa? Skoro i tak użytkownicy z innych krajów z niej korzystają, to czemu by im nie ułatwić życia i na tym nie skorzystać?

Podejście jak najbardziej słuszne. Wiemy, że polski oddział Microsoftu już „szkolił” językowo Cortanę (aczkolwiek nie jesteśmy pewni, czy faktycznie „przeszkolił”, a więc zakończył prace, czy nadal ma pracę przed sobą), co oznacza, że Polacy, być może jeszcze w tym roku, będą mogli skorzystać w łatwy sposób z asystentki. Na co bardzo liczę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst