Tech

Windows 8 to prawdziwy megahit

167 interakcji
dołącz do dyskusji

Przecież to się nie sprzeda. To się wiesza, zamula. I jeszcze ten ohydny, cukierkowy interfejs. Na dodatek do gier słabizna” – to obiegowa opinia po premierze… Windows XP. Te same czytałem o Windows 8. A tymczasem system Microsoftu, tradycyjnie już, bije kolejne rekordy sprzedaży.

Krótko i zwięźle. Microsoft w miesiąc sprzedał czterdzieści milionów licencji na system Windows 8. To wynik, który wgniata w ziemię. Zanim jednak zaczniemy go do czegokolwiek porównywać, warto zastanowić się co ta liczba właściwie oznacza.

„Sprzedane licencje” wcale nie oznaczają trafienia do rąk klientów. To oznacza, że Microsoft otrzymał pieniądze za dany system i dostarczył go kupcowi. Nie, nie tobie, nie mi. Dystrybutorowi, przedstawicielowi handlowemu, czy też partnerowi OEM. Wystarczy, że HP zamówi milion sztuk, Asus dwa miliony, Lenovo trzy, a sieć Walmart kolejny milion. Według tej miary, którą przyjmuje Microsoft, oznacza to, że „sprzedało się” już siedem milionów Windows 8. A że jeszcze ani jeden z nich nie trafił do rąk konsumenta? Pff…

To, niestety, stała praktyka wśród firm, które chcą zadowolić udziałowców. Te liczby są znacznie zawyżone. Część urządzeń z Windows 8 i pudełek z tym systemem, które liczą się do tych czterdziestu milionów, leży wciąż na magazynach w sklepach. Skąd więc taka definitywna ocena już w tytule?

Otóż Windows 7, najchętniej kupowany system operacyjny w historii, również był mierzony dokładnie tą samą miarą sprzedanych licencji. Do tego, że Windows 7 okazał się absolutnym megahitem, nie muszę chyba nikogo przekonywać. Skoro wiemy już, że poprzednik był hitem, i skoro wiemy, że był liczony dokładnie tą samą metodą, mamy już co porównywać.

Dla przypomnienia: 32 dni po rynkowej premierze Windows 8, Microsoft sprzedał czterdzieści milionów licencji. Niestety, nie mam danych dotyczących identycznego okresu po premierze Windows 7. Mam jednak dane z dwóch miesięcy. System sprzedał się w ilości sześćdziesięciu milionów egzemplarzy w dwa miesiące po premierze. Microsoft zdecydowanie ma powody do świętowania.

Dodajmy do tego nieco inną sytuację na rynku. Windows 7 był systemem wielce pożądanym po niechętnie przyjętym Windows Vista. Niektórzy wręcz nie mogli się go doczekać. Siódemka okazała się hitem większym, niż Windows XP. Oznacza to, że zachęta do przesiadki nie jest już tak duża. Na dodatek, sprzedaje się dużo mniej komputerów. Asus wręcz skarży się, że popyt na jego komputery i tablety z Windows 8 jest niski. Trudno się dziwić, programiści nauczyli się optymalizować kod swoich aplikacji, więc wymagania sprzętowe nie zmieniają się już tak szybko. Chętniej kupujemy smartfony i tablety. Jakby jeszcze było mało, Microsoft ma coraz mocniejszą konkurencję. Nawet ilość zainstalowanych Ubuntu liczy się w milionach. A Apple i Google to realne zagrożenie dla firmy Ballmera. A mimo to, „te ohydne kafelki” mają się dobrze.

Windows Store, czyli sklep z grami i aplikacjami, czym Microsoft pochwalił się przy okazji, również ma się dobrze. Wielu deweloperów dawno już przekroczyło zarobek rzędu 25 tysięcy dolarów, mimo iż ludzie dopiero zaczynają odkrywać zasoby sklepu Microsoftu.

Przed Windows 8 droga jest bardzo długa. Według publicznie dostępnych danych StatCountera, jest on teraz wykorzystywany przez 2,05 procent posiadających komputer PC mieszkańców Stanów Zjednoczonych. W globalnym ujęciu: 1,44 procent. Do dominacji Metro droga daleka. Ale wszystko, przynajmniej na razie, idzie jak po maśle. To nie koniec Microsoftu. To jego nowy początek.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst