REKLAMA

Ruszają zapisy na obronę cywilną. Mamy się nauczyć reagować

To nie ma zastąpić służb, ale przygotować obywateli na pierwsze reakcje. Ruszają masowe szkolenia z ochrony ludności.

Ruszają zapisy na obronę cywilną. Mamy się nauczyć reagować
REKLAMA

W czerwcu mają ruszyć zapisy na szkolenia z ochrony ludności i obrony cywilnej. MSWiA zapowiada, że w 2026 r. obejmą one ponad 102 tys. osób. Zajęcia mają prowadzić m.in. Polski Czerwony Krzyż i ochotnicze straże pożarne, a resort kończy także uzgodnienia z Caritasem. Obywatel ma wiedzieć, co zrobić, gdy pojawi się alarm, zagrożenie albo kryzys.

REKLAMA

Państwo chce szkolić nie tylko służby, ale też zwykłych ludzi

Nowe szkolenia to część większej przebudowy całego systemu ochrony ludności i obrony cywilnej. Nikt oczywiście nie chce, żeby cywile zastępowali strażaków, ratowników, policję czy wojsko. Nie o to chodzi. Chodzi o pierwsze minuty i godziny kryzysu, czyli ten moment, gdy służby są przeciążone, dojazd zablokowany, a decyzje trzeba podejmować natychmiast, bez czekania na instrukcje z centrali. Wtedy to, co wiedzą i potrafią zwykli ludzie, może ważyć więcej niż cały sprzęt, który dopiero jedzie.

Wiceszefowa MSWiA Magdalena Roguska zapowiedziała, że zapisy ruszą w czerwcu, a prowadzić je będą same organizacje odpowiedzialne za szkolenia. Oznacza to oddzielne formularze i komunikaty, np. po stronie związku OSP albo innych podmiotów zaangażowanych w program. Resort prowadzi również rozmowy z Ministerstwem Cyfryzacji, aby w przyszłości umożliwić zapisy przez aplikację mObywatel.

REKLAMA

Ponad 102 tys. uczestników w 2026 r.

Plan na ten rok zakłada przeszkolenie ponad 102 tys. osób. Z tej liczby 14,3 tys. ma przejść przez Akademię Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, a ponad 88 tys. przez Powszechne Warsztaty Ochrony Ludności. Resort zapowiada, że skala może rosnąć, jeśli do programu szerzej dołączą środowiska harcerskie, skautowe i młodzieżowe drużyny pożarnicze.

REKLAMA

Ochrona ludności nie może być akcją jednorazową. Jeśli ma naprawdę działać, musi stać się przede wszystkim powtarzalnym systemem. Muszą to być szkolenia, które się nie kończą na jednym spotkaniu i materiały, które ktoś regularnie aktualizuje. Ważne jest także to, by były to również ćwiczenia, a nie tylko wykłady. Szkolenia powinny być przeprowadzane przez lokalnych instruktorów, którzy znają swój teren i swoich ludzi.

W 2025 r. w działaniach edukacyjnych z tego obszaru przeszkolono ok. 196 tys. osób. Największą część stanowili uczestnicy szkoleń prowadzonych przez wojewodów i samorządy. Teraz program ma być bardziej widoczny dla zwykłych obywateli i mocniej oparty na organizacjach, które mają doświadczenie w pracy lokalnej.

REKLAMA

Teoria ma być tylko początkiem

Szkolenia mają opierać się na Poradniku Bezpieczeństwa, ale nie kończyć na jego omówieniu. MSWiA zapowiada połączenie teorii z praktyką. Uczestnicy powinni przede wszystkim wiedzieć, jak przygotować domowy zapas wody i żywności, jak reagować na sygnał alarmowy, gdzie szukać wiarygodnych komunikatów, jak udzielić pierwszej pomocy, jak zachować się podczas ewakuacji, co zrobić przy długim braku prądu, jak zadbać o dzieci, seniorów i osoby z niepełnosprawnościami. Ważna jest też umiejętność odróżniania oficjalnych informacji od plotek i fałszywych komunikatów w sieci.

REKLAMA

Materiały po szkoleniu mają trafiać do uczestników, aby mogli do nich wracać w domu. To dobry kierunek, bo rzeczywista gotowość nie powstaje podczas jednego spotkania. Powstaje wtedy, gdy człowiek wraca do mieszkania i sprawdza, czy ma latarkę, powerbank, wodę, dokumenty, leki, plan kontaktu z rodziną i świadomość, gdzie jest najbliższe bezpieczne miejsce.

REKLAMA

OSP i PCK to bardzo logiczny wybór

Zaangażowanie PCK i OSP nie jest tu w żadnym razie przypadkowe. Polski Czerwony Krzyż ma doświadczenie w pierwszej pomocy, edukacji ratowniczej i pracy z ludnością cywilną. Ochotnicze straże pożarne są z kolei jedną z najlepiej zakorzenionych lokalnie struktur bezpieczeństwa w Polsce. W wielu gminach to właśnie OSP jest pierwszą siłą reagowania: zna teren, mieszkańców, lokalne ryzyka i miejsca, które w kryzysie mogą mieć znaczenie.

REKLAMA

Jeżeli program ma dotrzeć poza duże miasta, OSP jest naturalnym kanałem. To tam łatwiej zorganizować szkolenie w remizie, domu kultury, szkole albo podczas lokalnego wydarzenia. Obrona cywilna nie może istnieć wyłącznie jako dokument centralny. Musi zejść do powiatu, gminy, osiedla i wsi.

Przeczytaj także:

Zapowiedziane szkolenia z ochrony ludności i obrony cywilnej zmieniają pewien stary, utarty schemat. Do tej pory państwo działało głównie po szkodzie – przyjeżdżało, gasiło, liczyło straty, odbudowywało. Teraz próbuje zrobić coś przed szkodą: dać ludziom konkretną wiedzę, zanim cokolwiek się stanie. Żeby w pierwszej godzinie kryzysu nie stali bezradnie, tylko wiedzieli, co ze sobą zrobić.

REKLAMA

*Grafika wprowadzająca: Mazowiecki Urząd Wojewódzki; Canva Pro

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-22T19:32:47+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T18:56:17+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:36:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:35:35+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:05:05+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:04:40+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:57:49+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:41:02+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:20:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:03:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T12:51:36+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA