REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Gry

Immortal wygląda, brzmi i śmierdzi jak rasowe Diablo. Dziewięć powodów by dać grze szansę

Doskonale rozumiem starszych graczy, którzy patrzą spod byka na Diablo Immortal. To zdecydowanie nie jest produkcja, której chcieliśmy oraz oczekiwaliśmy od Blizzarda. Immortal jest już jednak na rynku, a ja mam kilka powodów, dla których mimo wszystko warto dać szansę darmowej produkcji.

Diablo Immortal - dlaczego warto?
REKLAMA

Gdy Blizzard zapowiedział Diablo Immortal w 2018 roku, była to jedna z największych wizerunkowych wpadek wydawcy. Doskonale rozumiem reakcje rozczarowanych fanów. Sam spędziłem kawałek dzieciństwa w kafejce internetowej, zostawiając tam lwią część kieszonkowego właśnie przez Diablo 2. Gra na telefon zdecydowanie nie była tym, czego oczekiwałem od producentów hack'n'slasha. Zwłaszcza w kontekście Diablo 3, chorującego na potężny niedobór nowej zawartości.

REKLAMA

Czytaj też:

Swoje zdanie o Diablo Immortal zrewidowałem podczas zamkniętych alfa-testów. Odkryłem wtedy, że ta "chińska gra na telefon" jest zaskakująco rozbudowana, atrakcyjna wizualnie, a także udana na płaszczyźnie samej rozgrywki. Zabijanie kolejnych kultystów oraz zombie na dotykowym ekranie iPada było nieoczekiwanie przyjemne. Zmiana mojego podejścia nastąpiła po bezpośrednim kontakcie z aplikacją. Tej grze po prostu warto dać szansę, mimo jej mobilnego charakteru, z kilku fundamentalnych powodów:

Powód 1: Diablo Immortal wygląda rewelacyjnie. No i bardzo klimatycznie.

To bez wątpienia jedna z najładniejszych gier mobilnych, jakie kiedykolwiek powstały. Od osobnych modeli postaci stworzonych wyłącznie z myślą o kreatorze postaci, przez zaawansowane efekty świetlne zmieniające się w zależności od położenia gracza, po tekstury wysokiej rozdzielczości, Diablo Immortal stanowi dobry punkt wizualnego odniesienia dla wszystkich innych gier. Co najlepsze, mimo wspaniałej oprawy audio-wideo, tytuł bez problemu zadziała na kilkuletnich urządzeniach.

Równie ważny co sama grafika jest klimat. Immortal to produkcja, której stylistycznie jest bardzo blisko do Diablo 3. Dla wielu fanów serii Trójka była zbyt kolorowa oraz przesadnie "warcraftowa". Jednak w ogólnym rozrachunku Immortal zachowuje artystyczno-stylistyczną wspólnotę ze stacjonarnymi odsłonami. To bardzo ważne, bo znając inne produkcje chińskiego molocha NetEase, mogliśmy spodziewać się dalekich odstępstw od wizualnego kanonu. Tymczasem Immortal wygląda, brzmi i śmierdzi jak kolejny przedstawiciel serii.

Powód 2: W kreatorze postaci można się zasiedzieć.

Diablo Immortal to jedna z tych gier, w których spędzam nieproporcjonalnie wiele czasu, tworząc herosów. Moja nekromantka powstawała znacznie dłużej niż zasługuje na to późniejszy model wewnątrz gry. Ten - jak to w większości MMORPG i cRPG bywa - znacząco odbiega od awatara wykorzystującego zasoby wysokiej jakości w kreatorze. Podoba mi się jednak, że twórcy dbają o takie detale, pozwalając graczom w znaczący sposób spersonalizować swoich czempionów.

Rozbudowany kreator postaci ma również drugą zaletę: zachęca do eksperymentowania z kilkoma różnymi klasami. Grając w Diablo 3, nigdy nie wypróbowałem więcej niż dwóch klas. Dopiero późniejsze sezony zachęciły mnie do wyjścia poza strefę komfortu. W Immortal kreator stanowi silny motor napędowy do testowania różnych klas, a efektowne filmy wprowadzające jasno określają specyfikę danej profesji dla nowych graczy.

Blizzard idzie nawet krok dalej, pozwalając na swobodną zmianę klasy w każdym momencie i na każdym etapie zaawansowania bohatera. Stąd warto mieć rozbudowany kreator wewnątrz gry.

Powód 3: Już na premierę Diablo Immortal oferuje wiele możliwości wspólnej gry ze znajomymi.

Po uratowaniu wioski Wortham gracze zaczynają stopniowo zyskiwać dostęp do sieciowych komponentów Diablo Immortal. Wśród nich mamy czteroosobowe kooperacyjne dungeony, ale również ośmioosobowe rajdy. Co ciekawe, Blizzard oraz NetEase proponują także asymetryczny moduł PvP, w którym jeden gracz wciela się w bossa, a reszta licznej drużyny śmiałków próbuje go ubić

Znajomi mogą się organizować w Diablo Immortal na przynajmniej trzy sposoby. Pierwszym jest automatyczny matchmatching, pozwalający na szybkie dołączenie do grupowej rozgrywki. Gracz ma możliwość określenia, do jakiej konkretnej aktywności poszukuje kompanów. Drugi sposób to Oddziały - maksymalnie ośmioosobowe grupy, zapewniające znajomym trwały bonus w ramach należenia do tej samej formacji. Trzecia forma organizacji to Klany, zrzeszające większą liczbę bohaterów w wielkie rankingowe struktury.

Powód 4: Blizzard nie blokuje lokacji ani zadań za mikro-transakcjami

Jak prawie każda gra Free2Play, również Diablo Immortal opiera się na mikro-transakcjach z wykorzystaniem wbudowanego sklepu. W produkcji na smartfony, tablety oraz PC mamy kilka "specjalnych" walut (nie licząc klasycznego złota), z czego główna kupowana za prawdziwe pieniądze. W początkowej fazie gry Diablo Immortal zdaje się nie przekraczać delikatnej granicy nachalności podczas żebrania o pieniądze graczy, chociaż momentami mocno się o nią ociera.

Mam dwie dobre wiadomości dotyczące ekonomii w grze. Pierwsza jest taka, że Blizzard w żaden sposób nie ogranicza dostępu do fabularnych zadań, lokacji oraz aktywności za paywallem. Druga dotyczy przedmiotów kupowanych za prawdziwą gotówkę. Te mają wyłącznie kosmetyczne znaczenie. To skórki nakładane na już posiadane bronie i pancerze, nie klasyczne przedmioty z własnymi statystykami. Co za tym idzie, bogatszy gracz nie będzie mógł kupić przepotężnego zestawu, dominując innych bohaterów. Cóż, przynajmniej nie bezpośrednio…

… Zła wiadomość jest bowiem taka, że w sklepie poza kosmetycznymi przedmiotami znajdują się także kamienie. Te wykorzystujemy nadając przedmiotom dodatkowych właściwości. Chociaż buffy wynikające z kamieni nie wydają się przesadnie potężne, to już sama obecność przedmiotów wpływających na statystyki postaci może budzić kontrowersje.

W dłuższej perspektywie moją główną wątpliwość budzą zakupy sprowadzające się do zwiększania szans na lepsze modyfikatory podczas wysokopoziomowych aktywności. Lepsze modyfikatory to większe szanse na lepsze nagrody, a lepsze nagrody to już realna przewaga nad pozostałymi graczami. Muszę jednak spędzić jeszcze wiele godzin w grze, by lepiej poznać te elementy ekonomii. Ostrzegam jednak już teraz, bo w nosie kręci mnie na przekręt.

Niesmak budzą również sytuacje, w których Blizzard informuje gracza o "niepowtarzalnych okazjach" w ramach postępów fabularnych. Ubiłeś bossa? Brawo, kup dodatkową skrzynię ze skarbami. Przeszedłeś rozdział? Super, tylko teraz możesz nabyć wóz surowców w promocyjnej cenie. Tego typu żebranie o dodatkowe środki jest po prostu niesmaczne. Wygląda na to, że grę można przejść od A do Z bez wydawania złotówki, ale Blizz robi co może, by wyszarpać kilka(set) złotych od każdego.

Powód 5: Nie musisz łamać palców na dotykowym ekranie. Immortal serwuje świetne wsparcie dla kontrolerów.

Mobilne Diablo uruchomiłem na iPadzie, podłączając do niego kontrolery Xbox Wireless, Sony DualShock 4 oraz Sony DualSense. W każdym przypadku duet iOS + Immortal bezbłędnie rozpoznawał fizyczny kontroler i zezwalał na pełną kontrolę w trakcie rozgrywki. Chwilę później przetestowałem duet iPhone 13 oraz Razer Kishi i tutaj także wszystko działało bez jakiegokolwiek zarzutu.

Diablo Immortal zostało stworzone z myślą o sterowaniu dotykowym. Jeśli jednak wolimy wziąć w dłonie pada - a wielu z nas zdecydowanie bardziej preferuje takie rozwiązanie - to Blizzard jak najbardziej na to pozwala. Pod względem wsparcia kontrolerów Immortal to jedna z najbardziej rozbudowanych dotykowych produkcji, z jakimi miałem do czynienia.

Powód 6: Nikt nie zmusza do grania na telefonie. Diablo Immortal jest dostępne także na PC

Jeśli składałeś przysięgę przed Akaratem, że nigdy nie tkniesz gry mobilnej, możesz dochować czystości, nie rezygnując z Diablo Immortal. Wraz z premierą na smartfony i tablety, gra debiutuje także na komputerach osobistych z systemem Windows. Diablo Immortal dla PC także jest darmowe, a co najlepsze, zadziała na niemal każdym biurowym sprzęcie. Tylko spójrzcie na te przystępne wymagania minimalne:

  • System: Windows 7 - 11 (64-bit)
  • CPU: AMD FX-8100 lub Intel Core i3
  • GPU: NVIDIA GeForce GTX 460, ATI Radeon HD 6850 lub Intel HD Graphics 530
  • Pamięć: 4 GB RAM

Co najlepsze, dzięki wsparciu standardów cross-play i cross-progression przygodę rozpoczętą na stacjonarnym komputerze możemy kontynuować na telefonie lub tablecie. To bardzo elastyczne rozwiązanie, które uniezależnia nas od konkretnej platformy czy systemu operacyjnego.

Powód 6: Zabijanie mobów jest przyjemne. Tak po prostu.

Możemy wziąć najpopularniejszą markę na świecie i zrobić na jej licencji wysokobudżetową grę, ale produkt nie zyska uznania klientów, jeśli rozgrywka będzie rozczarowująca. Chyba tutaj tkwi duża siła Diablo Immortal. Po kilku pierwszych godzinach z pełną wersją i setkach zabitych wrogów wciąż nie mam dosyć. Zazwyczaj odbijam się od mobilnych produkcji po kilku lub kilkunastu minutach. Diablo Immortal to jeden z niewielu przypadków, gdy jest inaczej.

Rozrywanie kolejnych zombie magicznymi pociskami daje po prostu frajdę. Powtarzalna rozwałka charakterystyczna dla gatunku hacnk'n'slash jest na tyle satysfakcjonująca, że dzisiaj ani razu nie spojrzałem w kierunku PlayStation 5 oraz Xboksa Series, mimo przedpremierowego dostępu do The Quarry oraz konsolowego ARMA Reforger. Nie wiem, po ilu dniach mój entuzjazm opadnie - a opadnie na pewno - ale Immortal jest po prostu przyjemny. Z perspektywy gry mobilnej to wielkie osiągnięcie. Z perspektywy gatunku absolutnie fundamentalna sprawa.

Powód 7: Diablo Immortal (póki co) zaskakuje. W każdym lochu czyhają niespodzianki

Eksploruję jedno z siedlisk demonicznych pomiotów. Dwupoziomowe podziemie, nic wyszukanego. Idę ciasnym, pełnym pajęczyn korytarzem, aż nagle nad głową mojego awatara pojawia się napis informujący o wydarzeniu specjalnym. Ze ścian wychodzą nieumarli, okrążając mnie i atakując z zaskoczenia. Gdy się z nimi rozprawiam, otrzymuję dodatkową skrzynię ze skarbami.

To tylko jeden z przykładów tego, jak twórcy aplikacji próbują zachować jej świeżość. Diablo Immortal ma kilka gameplay'owych asów w rękawie, wliczając w to polowania na kolorowych mini-bossów, wydarzenia czasowe w otwartym świecie, losowo dobierane modyfikatory oraz unikalne sekwencje dodatkowe. Z jednej strony to nic przełomowego, z drugiej dobrze, że twórcy walczą o właściwą różnorodność rozgrywki.

Powód 8: Samotny gracz znajdzie sporo dla siebie. Jest co czytać, jest co oglądać, jest co kolekcjonować.

Chociaż Diablo Immortal to produkcja z naciskiem na elementy społecznościowe, samotne wilki również znajdą tutaj sporo dla siebie. Jak na grę mobilną, tytuł posiada zadziwiająco wiele linii dialogowych oraz postaci chętnych do rozmowy. Sanktuarium zostało usiane NPC, z którymi możemy, ale nie musimy rozmawiać, poszerzając wiedzę na temat świata, jego mieszkańców oraz ostatnich wydarzeń. Uwielbiam tego typu smaczki.

Jednocześnie Diablo Immortal silnie wiąże się z fabułą stacjonarnych odsłon serii. Chociaż nasz nowy wróg - Skorn - nie wydaje się tak imponujący jak wcześniej ubici Lordowie, plejada powracających postaci z poprzednich części Diablo sprawia, że również wyjadacze głodni fabularnych kąsków znajdą tutaj coś dla siebie.

REKLAMA

Powód 9: Diablo Immortal jest darmowy. Duuh.

W przeciwieństwie do takiego Diablo 3, które dla wielu z nas okazało się dosyć niemiłym zaskoczeniem (zwłaszcza edycje PS3, X360), tym razem nie kupujemy kota w worku. Niezależnie czy mówimy o edycji PC albo mobilnej, Immortal to produkt darmowy, którego przetestowanie nic nas nie kosztuje. Wystarczy pobrać grę, uruchomić ją i samemu wyrobić sobie opinię. W najgorszym scenariuszu stracimy kilka minut z życia. W tym lepszym zyskamy ciekawą alternatywę wobec czytania etykiet proszków oraz przeglądania mediów społecznościowych podczas wizyty w łazience.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA