Sprzęt  / Recenzja

Powiedziałem: dajcie coś, by konsola i TV działały nawet bez prądu. No i dostałem - UPS PowerWalkera

169 interakcji
dołącz do dyskusji

Kosztuje 300 zł i ma uchronić mnie przed nagłą utratą danych podczas pracy na PC lub utratą postępów w czasie zabawy na stacjonarnej konsoli. UPS PowerWalker VFD 600 APFC to pierwszy zasilacz awaryjny, który znalazł się w moim mieszkaniu.

Żebyśmy mieli jasność - moja wiedza na temat elektrotechniki jest (niestety) zerowa. Właśnie dlatego rozmawiając z przedstawicielem niemieckiej firmy PowerWalker, powiedziałem, że chcę do testów coś idioto-odpornego. Intuicyjnego, łatwego w użyciu, niewielkiego no i przede wszystkim - żeby to jakoś wyglądało w salonie. Kilka dni później podłączałem już do domowej sieci UPS-y typu offline PowerWalker VFD 600 APFC oraz PowerWalker VFD 800 APFC.

UPS, czyli co?

UPS (uninterruptible power supply) to po polsku zasilacz bezprzerwowy lub zasilacz awaryjny. Jak wskazuje sama nazwa, zadaniem takiego urządzenia jest niezakłócone dostarczanie zasilania w przypadkach, gdy standardowe zasilanie sieciowe przestaje działać. Słowem - prądu nie ma, a nasze elektroniczne urządzenia podłączone do UPS-a wciąż działają, natychmiast przełączając się na energię zgromadzoną w akumulatorach.

Nie dajcie się przerazić nazwie „zasilacz awaryjny”. Współczesne UPS-y są adresowane nie tylko do przedsiębiorstw, serwerowni czy fabryk. Istnieje cała odnoga UPS-ów tworzonych z myślą o biurach oraz klientach domowych, którzy chcą uodpornić się na kiepskie, przerywane działanie sieci elektrycznej. Takimi modelami są na przykład PowerWalker VFD 600 APFC oraz VFD 800 APFC.

Taka trochę większa listwa”, czyli zasilacz do domu gracza.

Jeżeli chodzi o wygląd, rozmiary oraz masę, UPS-y PowerWalker VFD 600 APFC oraz PowerWalker VFD 800 APFC niewiele różnią się od typowych listw zasilających. Urządzenia są czarne, nie posiadają żadnych ekranów, a ich wygląd do złudzenia przypomina zwyczajne listy przeciwprzepięciowe. Zdradza je jedynie większa masa - odpowiednio 3,1 kg dla VFD 600 APFC, 4,1 kg dla VFD 800 APFC - oraz około 9 cm wysokości.

Takie większe, wyższe, masywniejsze i cięższe „listy zasilające” spokojnie umieścicie pod biurkiem. UPS-y wymagają odpowiedniego przepływu powietrza, także nie zamkniecie ich na przykład w szafce. Nie widzę jednak przeciwwskazań, aby schować je pod półką na telewizor, o ile cyrkulacja zostanie zachowana. Słowem - zdecydowanie nie trzeba się z nimi obchodzić jak z jajkiem, ale warto pamiętać, że posiadają ciężkie akumulatory.

UPS-y PowerWalker VFD 600 APFC oraz PowerWalker VFD 800 APFC faktycznie są idioto-odporne.

Podłączenie urządzenia jest bajecznie proste. Wyjmując UPS z pudełka, ten już posiada naładowany akumulator. Wystarczy podpiąć do go domowej sieci za pomocą klasycznego gniazdka, a następnie przytrzymać przycisk „on” przez dwie sekundy. Dioda zacznie świecić się na zielono i to tyle. Można podłączać zewnętrzne urządzenia.

Co kapitalne, modele VFD 600 APFC oraz VFD 800 APFC nie posiadają żadnych wentylatorów. Gdy są przyłączone do sieci, działają stuprocentowo bezgłośnie. Cisza i spokój. Jedyny dźwięk, jaki od nich usłyszycie, rozbrzmiewa podczas przejścia na pracę akumulatora. Wtedy UPS-y wydają cykliczny, trudny do pomylenia dźwięk sygnalizujący brak energii sieciowej. Oznacza to, że mamy kilka(naście) minut na dokończenie rozgrywki przed konsolą.

PC, PS4, Xbox, TV - chroń to, na co masz ochotę.

Modele PowerWalker VFD 600 APFC oraz PowerWalker VFD 800 APFC posiadają cztery przeciwprzepięciowe gniazda zintegrowane z akumulatorami oraz dwa dodatkowe gniazda przeciwprzepięciowe bez integracji. Oznacza to, że do UPS-a be problemu podłączycie konsolę PlayStation 4, telewizor, a do tego na przykład ładowarkę USB zasilającą kontroler oraz gogle PlayStation VR. Wszystkie te cztery urządzenia będą działać po awarii sieci, nie wyłączając się nawet na moment.

Próbowałem pokonać PowerWalkery nagłym wyciągnięciem wtyczki z gniazdka oraz manipulacją bezpiecznikami. Nigdy, ale to nigdy nie doszło do sytuacji, w której którekolwiek z podłączonych urządzeń przestałoby działać. Czy to PC, czy konsola, czy smartfon podłączony do ładowania. Czas przełączenia to zazwyczaj od 2 do 8 ms, co nie ma żadnego wpływu na ciągłość pracy domowego urządzenia elektronicznego.

Na co stać akumulator? To zależy od konsoli, z jakiej korzystamy.

Akumulator w opisywanych modelach ładuje się od 8 do 10 godzin. Pozwala to na 17 minut (mniejszy VFD 600 APFC) oraz 20 minut (większy VFD 800 APFC) pracy bez dostępu do sieci przy obciążeniu na poziomie 100W. No dobrze, a co się stanie, gdy podłączymy do UPS-a konsolę oraz telewizor?

DO UPS-a podłączałem kolejno Nintendo Switcha (20 - 40W), Xboksa One (70 - 120W) oraz PlayStation 4 (90 - 150W). Do tego cały czas korzystałem z telewizora 4K Samsung KS700 49 cali (40W) również podłączonego do gniazda zintegrowanego z akumulatorem. Czyli za każdym razem obciążałem USP-a dwoma urządzeniami. Pozwoliło to uzyskać od kilku do kilkunastu minut awaryjnego działania takiego zestawu gracza.

W przypadku duetu Switch + telewizor spokojnie mogłem cieszyć się ponad 20 minutami zabawy z The Legend of Zelda: Breath of the Wild przy korzystaniu z mniejszego akumulatora UPS-a PowerWalker VFD 600 APFC. Kombinacja Xbox One + TV to już 9 minut z nową Forzą. Najgorzej wypada PlayStation 4, które razem z telewizorem działało ledwie 5 minut. To dosyć mało jak na dojście do punktu kontrolnego, dokończenie meczu w FIFĘ czy dojazd do linii mety w Gran Turismo.

Dlatego dla konsol stacjonarnych od Sony i Microsoftu znacznie lepiej sprawdzi się większy PowerWalker VFD 800 APFC. Przy podłączeniu w pełni naładowanego „większego brata” i podpięciu telewizora 4K dostałem odpowiednio 13 minut awaryjnego działania na Xboksie oraz 8 minut na PlayStation. Oczywiście w obu przypadkach mówimy o sytuacjach z włączonymi zasobożernymi, atrakcyjnymi, trójwymiarowymi grami wideo.

UPS-y PowerWalker VFD 600 APFC oraz PowerWalker VFD 800 APFC mają przy okazji kilka świetnych dodatków.

Przede wszystkim, oba modele zostały wyposażone w przeciwprzepięciowe gniazda dla routera/modemu/switcha. Dzięki temu urządzenia zasilające stanowią kompletne źródło energii, pracując w trybie sieciowym. Wszystko mamy w jednym miejscu. Sześć gniazd pozwala podłączyć nawet najbogatszy zestaw audio/wideo, jaki mieści się do salonu.

Ważne jest również to, że oba UPS-y posiadają tak zwaną „funkcję zimnego startu”. Oznacza to, że ani mniejszy VFD 600 APFC ani większy VFD 800 APFC nie wymagają podłączenia do gniazda, aby działać. Urządzenia możemy traktować jak coś na kształt wielkich powerbanków, dzięki którym w krytycznej sytuacji naładujemy smartfon lub laptop. Ewentualnie włączymy PC lub konsolę. Wszystko bez podłączenia do sieci. Wystarczy energia zgromadzona w akumulatorach.

Powiem wam, że dla takiego żółtodzioba jak ja UPS to naprawdę ciekawa sprawa. Domowe rozwiązania tego typu nie rujnują budżetu, a idealnie równoważą problem, jaki mam wraz z nadejściem wiosny - nieustanne przekopywanie osiedla oraz połączone z tym przerwy w dostawie prądu. UPS daje komfort, którego wcześniej nie znałem. Całą sieć trafia szlag, a ja wciąż mam kilkanaście minut na dokończenie pracy lub dojście do punktu kontrolnego w grze wideo.

Opisywany przeze mnie PowerWalker VFD 600 APFC nie jest żadnym drogim sprzętem z kosmosu. Taki domowo-biurowy UPS to wydatek rzędu 299 zł. Jeżeli tak jak ja starliście już szkliwo na skutek przerw w działaniu sieci, do tego wasza praca jest powiązana z bezawaryjnym działaniem urządzeń elektronicznych, warto pomyśleć nad sprawieniem sobie takiego cacka. Moje zadomowiło się już pod biurkiem.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst