Przez wiele lat w przeddzień wyjazdu do centrum Warszawy dostawałem kołatania serca, duszności i zawrotów głowy. Wynikało to z przerażającej konieczności znalezienia drobnych na opłacenie parkometrów.
W Polsce przybywa dróg – nawet jeśli sami tego nie zauważamy, to przypomina o tym kilka razy w roku Automapa. W ubiegłym tygodniu w sklepie Apple ukazała się nowa wersja tego najbardziej znanego polskiego programu, pozwalającego trafić z Małkini Dolnej do Mszany Górnej. Gdyby nie Automapa, pewnie do dziś krążyłbym zagubiony w okolicach Zakopanego, do którego pojechałem na zimowe ferie.
Piotr Lipiński: MÓZG MI OSZALAŁ, czyli nie lubię Facebooka
Przepraszam, nie jestem Napoleonem. Nie potrafię robić kilku rzeczy na raz. Na dokładkę co chwilę innej. A świat uparcie tego wymaga. Zmusza, żebym myślał inaczej, niż mój pradziadek, a nawet ojciec.
Piotr Lipiński: NOWA DEFINICJA TELEWIZJI, czyli gwiazdy kręcą loda
Chcesz zarobić więcej, robiąc mniej? W życiu nie przypuszczałem, że to takie proste. A od zeszłego tygodnia już wiem – wystarczy wyjść za mąż lub się ożenić.
Piotr Lipiński: SKRZECZĄCY UPŁYW CZASU, czyli gorączka sobotniej nocy
Kiedy świat był najlepszy? Należałyby to wreszcie stwierdzić ponad wszelką wątpliwość. Dysponując taką wiedzą można by z większym przekonaniem oddać się jakiemuś pożytecznemu zajęciu, na przykład włączyć kompa i kolejny raz ocalić Ziemię przed najazdem Obcych.
Piotr Lipiński: Z PAMIĘTNIKA MŁODEGO SWITCHERA, czyli jak w domu zamieszkał Android
Jeśli nienawidzisz Apple, Androida, Windowsów albo chociaż sąsiada, koniecznie przeczytaj! A jeśli masz pokojową naturę, to też zajrzyj, bo bez hejtowania w sieci coraz trudniej przeżyć.
Piotr Lipiński: TELEFONY W MOJEJ GŁOWIE, czyli cyfrowy święty Graal
W życiu bywają decyzje głupie, mądre, genialne aż wreszcie zapada postanowienie o zrobieniu porządnej książki adresowej w komputerze. Moje pojawiło się prawie 20 lat temu, co w owym czasie było niemalże takim dziwactwem, jak dziś chodzenie w okularach Google.
Piotr Lipiński: GRECKIE WESELE, czyli piratuj się kto może
A gdyby na ulicy w Zakopanem albo na molo w Sopocie można było kupić podrabiane torebki Versace i „pirackie” płyty Madonny? I to na każdym kroku, u dowolnego sprzedawcy?
Piotr Lipiński: MÓJ PIERWSZY RAZ Z INTERNETEM, czyli zanim wymarły dinozaury
I po co komu cały ten Internet? Przecież nie ma w nim niczego użytecznego – mógłby pomyśleć ktoś dwadzieścia lat temu. Czyli wtedy, gdy pierwszy raz zobaczyłem sieć. Ja jednak zapałałem miłością głęboką i jak na każdą miłość przystało – całkowicie niezrozumiałą. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Internet, poczułem, że mój świat już nigdy nie będzie taki sam. Wszystko się zmieni, ludzie zakończą wojny, a kosmici przestaną spiskować z rządem Stanów Zjednoczonych.
Piotr Lipiński: LEICA W KAŻDEJ KIESZENI, czyli narodziny pstrykografii
Po co mi aparat fotograficzny, jeśli nie jest podłączony do Internetu? – pomyślałem niedawno. I poczułem się przerażony. Bo właśnie sieć wdarła się w kolejny zakamarek mojego życia.
Podobno na uszy zakładają kartony i jedzą kapustę, żeby lepiej słyszeć basy. Tak powiadają o audiofilach, czyli miłośnikach odtwarzania dźwięku w najwierniejszej postaci. Tyle w tym prawdy, co kiedyś w opowieściach o czarnej wołdze. A dziś o ludziach, którym po upojnej nocy z piękną kobietą podstępnie wycięto nerkę.
Piotr Lipiński: ŚWIAT BEZ INTERNETU, taki jak w Chinach i Tybecie
Takiej postaci na stałe na łamach Spider’s Web jeszcze nie mieliśmy. Nie jest typowym ekspertem – nie jest wybitnym programistą, nie zjadł zębów na budowaniu start-upów i nie robił doktoratu z finansów. Jest za to świetnym reporterem, fotografem, filmowcem i autorem kilku ciepło przyjętych książek. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej” i tygodniku „Polityka”. Za swoje teksty był wielokrotnie nagradzany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i nominowany do najbardziej prestiżowych nagród w branży dziennikarskiej miesięcznika „Press”. Panie i Panowie, jest mi niezwykle przyjemnie zaanonsować debiut Piotra Lipińskiego na łamach Kącika Eksperckiego Spider’s Web. przemekspider