Poprosisz bota, żeby przerobił utwór ze Spotify. Brzmi tragicznie, ale jest dobra wiadomość
Spotify chce zalegalizować fanowskie AI-covery i remiksy. Nowe narzędzie ma pozwolić użytkownikom Premium tworzyć warianty utworów z katalogu uczestniczących artystów, a twórcy mają dostawać za to wynagrodzenie.

Spotify razem z Universal Music Group szykuje płatny dodatek dla użytkowników Premium, który pozwoli tworzyć AI-generowane covery i remiksy utworów. Najważniejsza różnica ma polegać na tym, że nie będzie to wolna amerykanka. Narzędzie ma działać w ramach licencji, z udziałem artystów i songwriterów, którzy zgodzą się na taki model.
Spotify nie chce jednak pełnej liberalizacji wykorzystania utworów. Platforma proponuje raczej stworzenie kontrolowanego systemu, w którym użytkownik zyskuje możliwość eksperymentowania z treścią, jednak prawa do muzyki pozostają osadzone w formalnym obiegu licencyjnym i objęte standardowymi mechanizmami rozliczeniowymi.
Zgoda, kredyt i kasa, czyli trzy magiczne słowa branży
Spotify opisuje projekt trzema zasadami: zgoda, oznaczenie i wynagrodzenie. To brzmi trochę jak korporacyjna formułka, ale dobrze pokazuje, czego najbardziej bała się branża muzyczna przy generatywnej AI. Zgoda oznacza, że artyści i autorzy piosenek mają mieć wpływ na udział w programie. Kredyt oznacza, że przeróbka nie ma udawać anonimowego tworu oderwanego od oryginału. Wynagrodzenie oznacza, że jeśli fanowski remiks albo cover wygenerowany przez AI będzie odtwarzany na Spotify, pieniądze mają wracać także do ludzi stojących za oryginalnym utworem.
To próba stworzenia zupełnie nowej kategorii przychodu. Dziś artysta zarabia na streamach oryginalnego nagrania, prawach wydawniczych, koncertach, merchandisingu i licencjach na wykorzystanie muzyki w filmach czy reklamach. Spotify i Universal chcą dołożyć do tego kontrolowane, legalne przeróbki tworzone przez fanów przy użyciu sztucznej inteligencji. Fan dostaje narzędzia do zabawy z utworem, artysta dostaje nowy strumień pieniędzy, a to wszystko w ramach licencji.
To nie jest prezent dla artystów. To po prostu nowy model zarabiania
Nie ma sensu udawać, że chodzi wyłącznie o dobro twórców. Spotify szuka po prostu nowych źródeł pieniędzy poza standardową subskrypcją. Płatny dodatek dla użytkowników Premium idealnie pasuje do strategii monetyzowania tzw. superfanów, czyli osób gotowych płacić więcej za dodatkowe funkcje, większą kontrolę i bliższy kontakt z muzyką.
Dla Spotify to bardzo atrakcyjny układ. Platforma przestanie być tylko miejscem, gdzie odtwarza się utwory, a staje się miejscem, gdzie się je przetwarza. Użytkownik nie będzie już wyłącznie słuchaczem. Stanie się kimś, kto może w kilka chwil wygenerować własną wersję piosenki, pobawić się nią i puścić dalej. Jeśli ta funkcjonalność rzeczywiście chwyci, to Spotify dostaje nowy płatny produkt, a jednocześnie nie musi wypuszczać użytkownika poza własny ekosystem. Wszystko zostanie w jednej apce.
Przeczytaj także:
Dla Universal Music Group jest to również próba przejęcia kontroli nad trendem, którego nie da się zatrzymać samymi pozwami. Skoro ludzie i tak chcą tworzyć AI-remiksy, lepiej zamknąć je w licencjonowanej bańce, niż patrzeć, jak rosną na YouTubie, TikToku, Discordzie i w aplikacjach, które ignorują prawa autorskie.



















