"Rekłamy" w sieci to już profesjonalny biznes. Chroń swoje pieniądze
Czujesz presję czasu, słyszysz obietnice pewnego i szybkiego zysku, widzisz „wyjątkową okazję”? Zatrzymaj się na chwilę – to może być haczyk przestępcy.

Gdy klikasz w fałszywą reklamę, często robisz pierwszy krok w scenariuszu oszustwa. Kolejny to podanie poufnych danych, przekazanie pieniędzy czy instalacja aplikacji
Każdego roku Polacy tracą miliony na oszustwach inwestycyjnych. Dowiedz się, jak chronić swoje pieniądze
Oszustwa w Internecie nie mają już nic wspólnego z łatwymi do wykrycia przekrętami. Odpowiadają za nie grupy specjalistów, są dopracowane do perfekcji i właśnie ze względu na swój profesjonalizm przykuwają uwagę każdego. Polegają bowiem na ludzkiej ciekawości oraz naszych emocjach.
Ponad 500 milionów złotych. Tyle internetowi oszuści ukradli Polakom w trzech pierwszych kwartałach 2025 roku. Ta kwota stanowi potwierdzenie faktu: współcześnie w sieci każdy powinien zachować czujność. Także osoby czujące się w Internecie jak ryby w wodzie. Seniorzy, studenci, inwestorzy, sprzedawcy, nauczyciele – każdy znajduje się w kręgu zainteresowań cyberprzestępców.
Rekłama – tak PKO Bank Polski nazywa nowoczesne oszustwo, prowadząc kampanię informacyjną na temat cyberbezpieczeństwa. Nazwa jak najbardziej trafna, ponieważ często to właśnie od fałszywych reklam rozpoczyna się próba wyłudzenia. Takich, które bazują na naszych emocjach, ciekawości, chęci zysku oraz iluzji wielkiej okazji. Samo ich kliknięcie zazwyczaj nie jest niebezpieczne. Za to może prowadzić do poważnych konsekwencji, o ile będziemy postępować zgodnie z wolą oszustów.

Rozbijmy mechanizm działania Rekłam na części pierwsze.
W poniższym tekście dowiecie się, że:
- internetowi oszuści to świetnie zorganizowane „firmy”,
- Rekłamy to wieloetapowe kampanie oparte o ciekawość i ułudę okazji
- zaczyna się od Rekłamy. jednak klik w nią zazwyczaj nie jest niebezpieczny
- oszuści korzystają ze złożonych mechanizmów, nawet wysyłają drobne kwoty,
- kradzież może być podwójna. To efekt zaplanowanej, długofalowej strategii,
- ryzyko zaczyna się w miejscach uznawanych za bezpieczne i chronione
- wciąż są sposoby, aby rozpoznać Rekłamę. Na te elementy trzeba uważać.
Aby zrozumieć skuteczność Rekłamy, należy zaznaczyć, kto odpowiada za wieloetapowe oszustwa. Dopiero kiedy zdamy sobie sprawę kim są przestępcy, w pełni zrozumiemy, że narażony na niebezpieczeństwo może być każdy. Na szczęście każdy może się też skutecznie bronić. Trzeba jednak zacząć od punktu wyjścia – twórców problemu.
Punkt wyjścia: współcześni oszuści to świetnie zorganizowane „firmy”. Trzeba to wiedzieć.
Część z nas wciąż postrzega internetowych oszustów jak zamaskowanych hakerów, pochylających się nad laptopami w mrocznym magazynie. Nic bardziej mylnego. Współcześnie internetowe wyłudzenia to domena zorganizowanych grup, często pracujących w dobrze wyposażonych biurach z profesjonalnymi narzędziami, wystandaryzowanymi procedurami, określoną hierarchią oraz sztabem osób zaangażowanych w proceder.
Współcześni oszuści to eksperci w każdym calu. Ludzie z dużym doświadczeniem, doskonale wiedzący jak budować mechanizm oszustwa na wielką skalę.
Przykładowo, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymało oszustów, którzy stworzyli pełnoprawne call center z profesjonalną obsługą „klientów” – czyli osób, których czujność jest osłabiana ciepłym głosem „doradcy” po drugiej stronie, rzeczowej i merytorycznej. Zatrzymani oszuści posiadali własne skrypty działań, dokładnie jak w dużej korporacji.

Rekłamy fałszywych inwestycji i sklepów to w 2026 roku kampanie oparte o ciekawość i ułudę okazji
Zrozumienie, kto stoi za oszustwami w Internecie, jest kluczowe, aby w pełni uzmysłowić sobie: każdy znajduje się w obszarze zainteresować przestępców. Także osoby młode, regularnie korzystające z Internetu oraz posługujące się nowoczesnymi narzędziami.
Grono specjalistów-oszustów jest w stanie wyprodukować przekręt wiarygodny na każdym etapie: od przyciągającej wzrok reklamy, przez stronę internetową, po profesjonalny kontakt z obsługą klienta. Mechanizmy oszustów są wręcz tak rozbudowane, że do kradzieży środków dochodzi dopiero przy drugim albo nawet trzecim korzystaniu z usługi. Stąd duża skala procederu i ogromne straty Polaków: ponad 500 milionów złotych w ciągu trzech kwartałów 2025 roku.
Mechanizm zaczyna się od atrakcyjnej graficznie reklamy. Na niej widzimy świetną wyprzedaż albo okazję do bezpiecznego zainwestowania z bardzo korzystną stopą zwrotu. Spot wygląda jak materiał opublikowany przez bank albo poważną instytucję. Jego przekaz jest zróżnicowany: od inwestowania w złoto, przez zakup kryptowalut, po akcje i obligacje. Równie popularne są atrakcyjne oferty fikcyjnych sklepów. Co kluczowe, Rekłamy bywają profilowane. Oznacza to, że jeśli osoba jest zainteresowana kupnem złota i poszukuje treści na ten temat, próba wyłudzenia na złoto dotrze właśnie do niej.

Na szczęście klik w Rekłamę zazwyczaj nie jest niebezpieczny. Oszustom zależy na kontakcie z nami
Oszuści uwiarygadniają się poprzez mechanizm autorytetu – znanego aktora, sportowca czy dziennikarza, którego renoma sama w sobie stanowi gwarancję. W dobie AI, reklamy nielegalnie wykorzystujące wizerunek autorytetu to już nie tylko grafiki, ale również spoty oparte na metodzie deepfake. Znany aktor lub sportowiec nie tylko wygląda wiarygodnie, ale też naturalnie się porusza oraz brzmi jak w rzeczywistości. Dodatkowe elementy uwiarygadniające to logo znanych instytucji finansowych lub publicznych.
Po kliknięciu w fałszywą reklamę zazwyczaj nie dzieje się nic złego. Osoba jest przenoszona na profesjonalnie wyglądającą stronę internetową. Z agregatorem pozytywnych ocen od zadowolonych klientów, a także adresem i telefonem, pod którym można usłyszeć fałszywego doradcę. Przekaz z reklamy oraz strony jest podobny: inwestycja z pewnym oraz szybkim zyskiem. Czyli coś, co stanowi zaprzeczenie inwestowania, gdzie ryzyko jest nieodłącznym elementem. Zostawiamy więc swoje dane, wszak rozmowa telefoniczna to nic zobowiązującego. Tymczasem właśnie zostawienie danych to moment przejścia do kolejnego etapu mechanizmu Rekłamy.
Mamy zysk na koncie. Zdarza się, że oszuści wysyłają drobne kwoty, budując silną więź
Niedługo po zostawieniu danych kontaktowych rozbrzmiewa telefon. Po drugiej stronie znajduje się rzekomy doradca. Dziękuje za zainteresowanie ofertą i tłumaczy jej atrakcyjny charakter: zerowe ryzyko, gwarantowany zysk, teraz wszyscy tak się bogacą. Wręcz zaleca pośpiech. Doradca rozumie jednak obawy, więc proponuje drobną inwestycję. Małą kwotę, aby zobaczyć, jak mechanizm działa w praktyce.

Po nawiązaniu relacji oszuści wysyłają na konta nowych użytkowników pieniądze finansowane przez inne ofiary mechanizmu jako rzekomy zysk z inwestycji. Klasyczna piramida finansowa. Klient ma jednak wrażenie, że to zwrot z jego kapitału, co uwiarygodniają fikcyjne grafiki, przedstawiające zielone słupki i diagramy. Tak rośnie zaufanie do przestępców. Dochodzi do ponownej, nieco większej inwestycji. Znowu zysk. Kiedy osoba czuje się na tyle pewnie, aby zainwestować duże środki, wtedy dochodzi do procederu. Doradca znika, tak samo jak pieniądze.
Jeszcze niebezpieczniejszy wariant tego oszustwa polega na instalacji aplikacji zdalnego dostępu. Budzący zaufanie konsultant prosi o pobranie legalnej, powszechnie dostępnej apki na smartfon, w celu ułatwienia procesu. Dzięki takiemu narzędziu konsultant może wykonywać czynności za użytkownika, jakby ten siedział „przy okienku” i dał mu swój telefon. W słuchawce słyszymy, że to standard obsługi. Po oddaniu dostępu do telefonu, klient krok po kroku traci kontrolę nad mobilną bankowością.
Kradzież może być podwójna. To efekt zaplanowanej, długofalowej strategii opartej na szoku i presji czasu
Gdy osoba traci oszczędności, bardzo często nie jest to koniec jej problemów. Z internautą w stresie kontaktuje się inna komórka oszustów, podszywająca się pod kancelarię prawną wyspecjalizowaną w odzyskiwaniu utraconych pieniędzy. Ta perfidna metoda, wykorzystująca traumatyczne doświadczenie, nazywa się scam-on-scam i staje się coraz popularniejsza.
Część osób chcąca odzyskać swoje środki decyduje się na korzystanie z usług takich kancelarii. Zwłaszcza, że one również posiadają wiarygodne strony internetowe oraz call center z konsultantami zapewniającymi wsparcie. Rzekomi prawnicy potrzebują jednak zadatków i zaliczek do działania. To sekwencyjna pułapka, której autorzy żerują na osobach w sytuacji kryzysowej. Trudno wtedy podejmować decyzje oparte na chłodnej kalkulacji.

Ryzyko zaczyna się w miejscach, które uznajemy za bezpieczne i chronione
Warto zwrócić uwagę na miejsca, w których dochodzi do pierwszego kontaktu osoby z Rekłamą. Nie są to szemrane strony internetowe, spam w skrzynce e-mail czy łańcuszki wysyłane komunikatorami. Internauci są narażeni na fałszywe reklamy korzystając z popularnych platform i serwisów internetowych. Wystarczy chwila scrollowania.
W ten sposób oszuści docierają ze spersonalizowanym przekazem do konkretnych grup osób, korzystając z algorytmów. Dokładnie tych samych, na których swoje działania reklamowe opierają firmy i przedsiębiorstwa. Fałszywa reklama na platformie, która powinna być przecież moderowana i bezpieczna, dodatkowo legitymizuje oszustów.
Na szczęście wciąż są sposoby, by nie dać się oszukać. Jak rozpoznać Rekłamę?
Po pierwsze, sprawdź dokładnie adres URL strony z ofertą. To tutaj bardzo często są zaszyte dowody na oszustwo. Przestępcy podszywają się pod znane instytucje i firmy, używając ich nazw własnych, ale z drobnymi zmianami. Na przykład zamieniając symbol „i” na „l” lub „p” na „q”. W ten sposób fałszywa domena jest zbliżona wyglądem do strony legalnego podmiotu. W pośpiechu bardzo trudno jest wychwycić tego typu detale. Jednak warto pamiętać, że nie ma dwóch stron o takim samym adresie URL.
Po drugie, sprawdź dane firmy: NIP, adres, regulamin. Internauta posiada szereg narzędzi weryfikacji, jeśli nie jest pewien co do sklepu lub usługi. Kopalnią wiedzy okazują się regulaminy. Te nudne dokumenty, które zazwyczaj pomijamy, wskazują kto jest podmiotem świadczonych usług, jakie są zasady i tak dalej. Niedokładny oszust może się tutaj potknąć. Z kolei internetowe bazy oraz rejestry pozwalają w łatwy sposób zweryfikować przedsiębiorstwo poprzez NIP. Warto też zweryfikować adres firmy z użyciem Google Maps i trybu Street View. Jeżeli siedziba znajduje się w szczerym polu lub opuszczonej kamienicy, od razu powinna się zapalić lampka ostrzegawcza.

Po trzecie, zajrzyj w każdy zakamarek strony internetowej. Oszuści bardzo często przygotowują wyłącznie część witryny. Rzadziej klikane podstrony, jak polityka cookies, tabela opłat i prowizji, relacje inwestorskie czy ochrona danych osobowych, bardzo często zwracają błąd 404. W takiej sytuacji od razu powinniśmy nabrać podejrzeń.
Po czwarte, sprawdź opinie o sklepie i usłudze poza witryną. Wianuszek pochlebstw na stronie samej firmy o niczym nie świadczy. To element, który można łatwo podrobić lub wypełnić aktywnością botów. Dlatego sprawdzaj zdanie innych internautów na zewnętrznych platformach. Szukaj informacji w artykułach sprawdzonych redakcji internetowych, a także na grupach społecznościowych z długą tradycją oraz zaangażowanymi użytkownikami o wiarygodnych profilach.
Po piąte, legalne firmy inwestycyjne wymagają ankiety MIFID. Ponadto nigdy nie naciskają na działanie ani nie tworzą presji czasu. Jeśli masz zainwestować, ale wcześniej nie zostałeś poinformowany o ryzyku oraz nie musiałeś wypełniać ankiety – to na pewno przekręt.
Po szóste, we współczesnej sieci wszystko może być fikcją. W dobie deepfake’ów i modeli AI tworzących zdjęcia oraz wideo bardzo łatwo wykorzystać wizerunek autorytetu. Dlatego zawsze podchodź krytycznie do wszystkich treści. Nawet jeśli wykorzystują wizerunek ulubionego sportowca albo zaufanego dziennikarza. To samo tyczy się logo znanych marek i instytucji publicznych.
Po siódme, nigdy nie instaluj programów na czyjeś życzenie. Aplikacje zdalnego dostępu mogą prowadzić do kompletnego przejęcia bankowości mobilnej oraz całego telefonu.
Po ósme, weź spokojny oddech i przypomnij sobie uniwersalne zasady. Inwestowanie bez ryzyka nie istnieje. Zbyt duża promocja (powyżej 40-50% początkowej ceny) nie opłaca się sprzedawcy. Pośpiech zawsze jest złym doradcą. Warto konsultować się z bliskimi. Te uniwersalne prawidłowości w wielu sytuacjach wystarczą, aby zagrać oszustom na nosach

Rekłamy są skuteczne, ale możemy się przed nimi bronić. Samo kliknięcie to nie problem, ale później należy zachować uwagę.
Ważna jest świadomość zagrożenia, które czyha na każdego. Niezależnie od jego wieku, zawodu czy stażu w Internecie. Oszuści bazują bowiem na naszych emocjach, nie zakresie wiedzy. Doskonale świadczy o tym wyłudzone 500 milionów złotych, wyłącznie w ciągu trzech kwartałów minionego roku. Tylko nasze świadome korzystanie z Internetu sprawi, że liczba poszkodowanych przestanie rosnąć.
Podejrzewasz oszustwo? Zgłoś sytuację do CERT Polska: https://incydent.cert.pl/pko
Masz wątpliwości co do bezpieczeństwa swoich pieniędzy?
Nie musisz podejmować decyzji samodzielnie – w razie wątpliwości dowiedz się więcej o fałszywych reklamach na stronie, zapytaj bank w mediach społecznościowych (FB, IG) lub na infolinii: 800 302 302.



















