Miałem na nosie nowy system Google'a. Pierwszy raz ma to sens
Project Aura to przezroczyste szkła z panelami micro OLED pozwalają na wielogodzinną pracę bez izolacji od otoczenia. Jak nowy system Google'a działa w rzeczywistości?

Rynek rozszerzonej rzeczywistości wkracza w decydującą fazę. Po miesiącach spekulacji miałem niepowtarzalną okazję założyć na nos Projekt Aura - przedprodukcyjne okulary AR napędzane zupełnie nowym systemem operacyjnym od Google'a.
To bezpośrednia odpowiedź na rosnącą konkurencję ze strony Mety i Apple, celująca w idealny kompromis między wygodą codziennego noszenia a potężnymi możliwościami przestrzennymi. Czy tak właśnie wygląda przyszłość, którą będziemy nosić na twarzy?
Testowanie przedprodukcyjnych rozwiązań technologicznych rzadko kiedy wzbudza we mnie optymizm, ale pierwsze pokazy projektu Aura dają sygnał, w którą stronę zmierza rynek. Moim zdaniem Android XR w tym wydaniu wyrasta na najsolidniejsze doświadczenie z gogli XR, jakie do tej pory widziałem, wnosząc do segmentu lekkich urządzeń bardzo wyraźną nutę VR.
Google wspólnie z partnerami próbuje połączyć światy, które dotychczas funkcjonowały zupełnie osobno – pełną swobodę lekkich konstrukcji z zaawansowaną przestrzennością systemową.
Lekka konstrukcja zamiast zamkniętego hełmu

Pod względem samej konstrukcji urządzenie mocno przypomina okulary XREAL 1S, co uznaję za świetną wiadomość.
Na nosie leżą lekko i nie powodują dyskomfortu typowego dla ciężkich zestawów, choć dodanie trzech kamer - w tym bocznych do śledzenia dłoni - drastycznie zmienia ich możliwości. Zamiast zwykłego wyświetlacza na pręcie, dostajemy sprzęt zdolny do samodzielnej interpretacji przestrzeni, wspierany przez zewnętrzny moduł obliczeniowy noszony na smyczy. To prawie to samo, co oferują gogle Mety: niezłe śledzenie dłoni, które sprawia że korzystanie z systemu przychodzi ci naturalnie.
Zupełnie inaczej wypada zestawienie tego projektu z Meta Quest 3. Gogle od Mety to klasyczny, autonomiczny VR, który odcina użytkownika od otoczenia, wymuszając korzystanie z widoku passthrough, jeśli chcemy widzieć pokój.
Projekt Aura idzie w odwrotnym kierunku - fizycznie widzimy świat przez przezroczyste szkła, a elementy cyfrowe są na niego nakładane. Nie ma tu mowy o tak głębokiej izolacji jak w Quest 3, ale dzięki temu zyskujemy gigantyczną przewagę w postaci komfortu i naturalności podczas wielogodzinnej pracy.

70 stopni pola widzenia i ostry micro OLED
Do największych zalet konstrukcji bez wątpienia należy pole widzenia, wynoszące aż 70 stopni. W świecie okularów rozszerzonej rzeczywistości to potężny skok naprzód, który pozwala na jednoczesne zakotwiczenie trzech, a nawet pięciu okien aplikacji obok siebie bez ciągłego kręcenia głową.
Obraz generowany przez panele micro OLED jest niezwykle ostry, tekst pozostaje w pełni czytelny, a wysoka jasność pozwala na w miarę komfortowe korzystanie ze sprzętu nawet w mocniej oświetlonych pomieszczeniach.

Android XR, Gemini i magia gestów
Warstwa programowa oparta na Android XR i inteligencji Gemini pokazuje, jak powinna wyglądać nowoczesna obsługa interfejsu. Sterowanie dłońmi poprzez gesty uszczypnięcia działa intuicyjnie, a integracja z asystentem Google pozwala na bieżąco analizować przedmioty, na które akurat patrzymy.
Gra Demeo zrobiła na mnie duże wrażenie: możliwość fizycznego chwytania dłońmi całej makiety, obracania jej i rzucania zaklęć bezpośrednio z otwartej dłoni w powietrzu udowadnia, że ten system ma ogromny potencjał nie tylko do pracy, ale i do zaawansowanej rozrywki. Ale! Byłem jedną z pierwszych osób, która zagrała na Steam Decku z Project Aurą. I jak? Świetnie, to Xreal 1S na sterydach i ulepszony stukrotnie. Na froncie miałem Hollow Knighta - a obok poradnik, jak przejść trudny fragment.
Cena? Boje się
Moje największe obawy budzi jednak potencjalna cena tego zestawu. Zaawansowana optyka micro OLED, potrójny układ kamer, dedykowany procesor Qualcomm w zewnętrznym module oraz licencjonowanie nowego systemu od Google z pewnością drastycznie wywindują koszty produkcji.
Jeśli finalny produkt zostanie wyceniony zbyt blisko flagowych gogli konkurencji, może podzielić los innych ambitnych projektów, które utknęły w niszy dla najbogatszych entuzjastów, zamiast wreszcie trafić do masowego odbiorcy.
Obiecujący krok ku nowej erze

W ogólnym rozrachunku Projekt Aura oceniam jako bardzo obiecujący krok ku dojrzałej erze ekranów przed oczami. Zamiast zamykać się w ciężkich kaskach, dostajemy wreszcie sprzęt, który przybliża technologię do formy tradycyjnych okularów, nie rezygnując przy tym z przejrzystego systemu i precyzyjnego śledzenia naszych dłoni.
O rynkowym sukcesie ostatecznie zadecyduje to, jak sprawnie Google i XREAL rozpromują tę nowinkę oraz czy cena nie zabije zainteresowania na samym starcie, ale kierunek zmian uważam za bardzo dobry - i całkiem potrzebny dla całej branży do ożywienia jej.



















