REKLAMA

Gwiżdżą na przepisy, bo chcą mieć efektowną fotkę. Straż Graniczna ostrzega

Funkcjonariusze Straży Granicznej mają ręce pełne roboty nie ze względu na typowe incydenty, których spodziewać można się na granicy. Źródłem dodatkowych - i wydaje się, że bardzo niepotrzebnych - obowiązków są turyści. 

straz graniczna
REKLAMA

Polska granica z Rosją i Białorusią z oczywistych względów należy do terenów objętych szczególną uwagą i obserwacją. Incydentów nie brakuje. Wystarczy wymienić działania przemytników, którzy przemycają produkty dronami, a przy okazji sprawdzają, jak reagują polskie służby. 

REKLAMA

Trzeba się liczyć z tego typu aktywnościami. Straż Graniczna musi jednak zmagać się również z zadaniami, których przynajmniej w teorii dałoby się uniknąć. Wystarczy, że podróżnicy zachowywaliby się nieco bardziej odpowiedzialnie. A dziś jest z tym olbrzymi problem. 

Warmińsko-Mazurska Straż Graniczna przypomina, że polsko-rosyjska granica nie jest miejscem do zwiedzania ani robienia zdjęć. O apelu służb informuje PAP. 

Tylko w tym roku 20 osób zlekceważyło przepisy porządkowe, obowiązujące w pasie drogi granicznej. 

- W ubiegłym roku na pas drogi granicznej weszło 98 osób, a w 2024 roku - 148 osób - poinformowała PAP rzecznik Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej ppłk SG Mirosława Aleksandrowicz. 

REKLAMA

W większości byli to turyści, którzy z ciekawości złamali przepisy, bo z bliska chcieli zobaczyć polsko-rosyjską granicę. Tłumaczą się tym, że nie widzieli tablic informacyjnych, a niektórzy z nich, mimo że przechodzą obok tablic informacyjnych, czy znaków, np. "pas drogi granicznej, wejście zabronione", łamią zakaz - powiedziała Aleksandrowicz. 

Zakazany owoc kusi, ale dla strażników każda taka interwencja to oderwanie od innych, nierzadko ważniejszych obowiązków. Funkcjonariusze Straży Granicznej są niepotrzebnie angażowani, a polsko-rosyjska granica jest przecież miejscem wymagającym szczególnej uwagi. 

Za zlekceważenie przepisów dotyczących wejścia na pas drogi granicznej grozi grzywna do 500 zł

PAP przypomina również, że w strefie nadgranicznej obowiązują jeszcze przepisy porządkowe, które zakazują fotografowania strony sąsiedniej. Osoby łamiące zakaz muszą liczyć się z karą w wysokości do 500 zł. 

Pokusa może być silna, ale trzeba być odpowiedzialnym. Czasami ciekawość lub chęć uwiecznienia nietypowego widoku biorą górę. Chociaż bardzo często pojawiają się apele, aby nie fotografować np. wojskowego transportu, to na jednej z grupek wyświetliło mi się ostatnio zdjęcie czołgu przewożonego pociągiem. Niby łatwo zrozumieć autora zdjęcia - zaskoczyła go obecność pojazdu, chciał podzielić się ciekawym znaleziskiem, ale zapomniał, że lepiej się powstrzymać. 

REKLAMA

Ilustracja wykonana przy pomocy sztucznej inteligencji.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-21T13:47:05+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T11:56:28+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T06:15:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-21T06:00:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA