Nie będziesz stać w kolejce w sklepie. Butelki oddasz pod blokiem
Butelkomaty opuszczają sklepy i ruszają w Polskę. Na to czekało wielu Polaków.

KAUCJA.PL – Krajowy System Kaucyjny oraz Recyclo Polska rozpoczynają współpracę, której efektem będzie budowa sieci ogólnodostępnych, publicznych punktów zbiórki opakowań w całej Polsce - poinformowały firmy.
Automaty przyjmujące butelki i puszki mają pojawić się m.in. przy spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych.
- To dla nas bardzo ważne partnerstwo, bo pozwala znacząco przyspieszyć budowę realnie działającego systemu kaucyjnego w Polsce. Zależy nam, żeby był on nie tylko efektywny środowiskowo, ale też maksymalnie wygodny dla użytkowników. Dzięki współpracy z Recyclo możemy wyjść z systemem poza sklepy i być bliżej ludzi tam, gdzie faktycznie powstaje najwięcej opakowań - podkreśla Darek Dworzecki z Kaucja.pl.
Pierwsze urządzenia pojawią się jeszcze w tym miesiącu w Warszawie. W kolejce są już inne duże miasta, m.in. Poznań, Gdańsk, Łódź czy Katowice. Kaucja.pl wraz z Recyclo Polska chcą tylko w tym roku postawić 500 maszyn, które znajdą się poza sklepami.
Jak odzyskamy kaucję?
Butelkomaty stojące w sklepach najczęściej drukują kod, który można zeskanować przy kasie albo poprosić pracowników o wymianę na gotówkę. Ogólnodostępne maszyny ulokowane w miejscach publicznych mają zwracać pieniądze bezpośrednio na konto. Wystarczy, że użytkownik przyłoży kartę płatniczą.
Właśnie tak już działa zwrot w butelkomatach, które wykorzystuje Ikea.
Podobne rozwiązanie zapowiedziała Czysta Polska Recyklomaty. Według wcześniejszych deklaracji w tym roku w całej Polsce stanie 400 takich maszyn, "zlokalizowanych w placówkach pozahandlowych oraz przestrzeniach publicznych". Docelowo do końca 2028 r. w kraju znaleźć ma się 1200 urządzeń.
Z badania przeprowadzonego na zlecenie Kaucja.pl, którego wyniki zostały opublikowane w kwietniu 2026 r., wynikało, że najczęściej wymieniane przez konsumentów bariery w systemie kaucyjnym to liczba automatów i ich lokalizacja. 34 proc. badanych oczekiwało większej liczby punktów zwrotu, a 32 proc. ich bliższej lokalizacji.
Bariery mają więc charakter warunkowy i mogą zostać ograniczone poprzez poprawę doświadczenia użytkownika. Dane pokazują, że dalszy rozwój systemu będzie w większym stopniu zależał od operacyjnej jakości jego działania niż od zwiększania intensywności komunikacji. O skali uczestnictwa zdecyduje dostępność punktów zwrotu, czas obsługi i prostota procesu, a nie dalsze kampanie informacyjne - przekonywali autorzy raportu.
Dzięki najnowszym danym ujawnionym przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska wiemy, że w całej Polsce działa 57 tys. punktów zwrotu. Resort podkreślał, że choć ustawowy obowiązek zbiórki opakowań spoczywa na dużych sklepach o powierzchni powyżej 200 metrów kwadratowych, to już 32 tys. mniejszych punktów zdecydowało się dołączyć do systemu dobrowolnie.
Najważniejsze jest jednak to, czy w danym sklepie jest butelkomat
Ze statystyk ministerstwa wynikało, że w Polsce jest 12,5 tys. punktów z automatami kaucyjnymi. To w nich oddano aż 81 proc. wszystkich zebranych butelek i puszek. Czyli 81 proc. z łącznie 1 mld opakowań wylądowało w automatach.
Liczby nie dziwią raczej nikogo, kto stał w kolejce do butelkomatu albo widział sznur osób czekających na swoją kolej. Mimo że można korzystać też ze zbiórek manualnych - do czego zachęcali przedstawiciele resortu - to i tak wybierano automaty.
Nowe urządzenia, stojące na osiedlach w dużych miastach, dają nadzieję na to, że przynajmniej część kolejek uda się rozładować.
Co na to sklepy?
Jak do tej pory to one były głównymi punktami zwrotu. Sam Lidl zebrał 310 mln opakowań, a Biedronka przed majówką ujawniła, że jej klienci zwrócili ponad 280 milionów opakowań. Dziś te liczby są pewnie większe. Możemy więc szacować, że ok. połowy wszystkich puszek i butelek oddaje się dziś przede wszystkim w Biedronce czy Lidlu.
500 maszyn od Kaucja.pl i Recyclo Polska czy 400 od Czysta Polska Recyklomaty raczej nie zagrożą aktualnym liderom - sama Biedronka ma 3,6 tys. maszyn, Lidl ponad 950 - ale mogą odebrać część użytkowników.
Fakt, że butelkomaty w sklepach drukują kody, zachęca do zrobienia zakupów przy okazji właśnie w danym punkcie. To wygodne rozwiązanie: idziemy do sklepu, bierzemy opakowania, oddajemy, zgarniamy kwitek, skanujemy przy kasie i obniżając rachunek odbieramy kaucję. Wygodne, logiczne, naturalne.
Jednocześnie był to magnes na klienta w rękach handlowych sieci. Skoro już jesteśmy na miejscu i mamy w ręku kod, to po co go wymieniać na gotówkę - lepiej od razu zrobić zakupy.
Teraz część szczęściarzy, którzy butelkomat znajdą blisko swoich domów, nie będzie miało motywacji, aby wybierać sklep z automatem. Chyba że sieci dorzucą coś dodatkowego do kaucji, jak już to miało miejsce. Albo większy automat, do którego butelki i puszki można wrzucać całymi workami, a nie pojedynczo.
Być może sklepy po prostu zyskają na tym, że pod maszynami zrobią się gdzieniegdzie mniejsze kolejki - i samo to będzie zachętą, aby to właśnie u nich oddawać opakowania na spokojnie. Nie wykluczałbym jednak dodatkowych starań, by czymś skusić klientów.
Butelkomaty w miejscach publicznych rozwiążą wiele problemów systemu kaucyjnego
Będą choćby lekarstwem na sytuację, kiedy płacimy kaucję i zabieramy butelkę w lokalu gastronomicznym. Nie trzeba będzie chować butelki do torby i czekać na wizytę w sklepie, bo będzie można po drodze pozbyć się balastu. Zakładając, że takie maszyny pojawią się np. na dworcach, będzie można szybko odzyskać 50 gr po zakupach w Warsie. Albo przydworcowym kebabie. Dziś rodzi to frustrację niektórych klientów, a lada moment przykre doświadczenie może być tylko wspomnieniem.
Oczywiście jest zastrzeżenie - mowa tutaj najpierw o dużych miastach. Nadzieję daje jednak to, że kolejni operatorzy i producenci butelkomatów mogą być zainteresowani tym, aby wyjść poza sklepy.
Ilustracja wygenerowana przez SI.



















