Meta będzie firmą AI za wszelką cenę. Koszt fiksacji Zuckerberga jest potężny
Meta rozpoczęła jedną z największych fal zwolnień w swojej historii. Firma Marka Zuckerberga skurczy się o 10 proc., a to w ramach przebudowy przedsiębiorstwa w firmę "AI first".

Meta to koncern trzęsący rynkiem mediów społecznościowych, a zdecydowana większość zysków firmy pochodzi z reklam wyświetlanych na Facebooku i Instagramie. Mimo to Mark Zuckerberg widzi przyszłość koncernu inaczej - jako przedsiębiorstwo "oparte na sztucznej inteligencji". Dlatego firma rozpoczęła szeroko zakrojoną reorganizację, której częścią są masowe zwolnienia oraz przesuwanie pracowników do nowych działów rozwijających AI.
Mark Zuckerberg chce podporządkować Metę rozwojowi AI, nawet jeśli oznacza to masowe zwolnienia
Jak informuje "The New York Times", Meta rozpoczęła dużą falę zwolnień. W planach jest redukcja około 8 tys. stanowisk, co odpowiada mniej więcej 10 proc. zatrudnienia. Równolegle kolejnych 7 tys. osób ma zostać przeniesionych do nowych inicjatyw związanych ze sztuczną inteligencją. Wszystko odbywa się w ramach transformacji firmy w przedsiębiorstwo określane wewnętrznie jako "AI first", czyli firmę dla której AI jest priorytetem na każdym poziomie działania.
Kluczowym elementem reorganizacji Mety w firmę "AI first" ma być nowy dział Applied A.I. and Engineering kierowany przez Mahera Sabę, wiceprezesa ds. inżynierii. Zespół liczy już około 2 tys. osób i - według źródeł dziennika - ma rozwijać narzędzia AI bazujące między innymi na danych pozyskiwanych w ramach nowego programu monitorowania aktywności pracowników.
Według "The New York Times" atmosfera w firmie miała być napięta już od kilku tygodni przed rozpoczęciem zwolnień. Pracownicy Meta wiedzieli wcześniej, że redukcje etatów rozpoczną się 20 maja, dlatego część zespołów funkcjonowała w stanie ciągłej niepewności. Pierwsze wiadomości o utracie pracy zaczęły trafiać do zatrudnionych w Singapurze około godziny 4 rano lokalnego czasu, a następnie do pracowników w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.
Kierownictwo firmy zaleciło większości osób pracę zdalną w dniu rozpoczęcia zwolnień. Według relacji cytowanych przez dziennik część pracowników jeszcze przed ogłoszeniem decyzji zabierała z biur ładowarki, akcesoria oraz darmowe przekąski, zakładając, że mogą już nie wrócić do swoich stanowisk. W nowojorskim oddziale Meta planowano nawet spotkanie integracyjne dla pracowników pod hasłem "Nigdy nie ma nudno", które miało być okazją do wspólnego "świętowania albo pocieszania się", zależnie od wyniku zwolnień.
W biurach pojawiły się również plakaty zachęcające do podpisania petycji przeciwko nowemu programowi wykorzystywania danych pracowników do trenowania narzędzi AI. Dokument podpisało już ponad tysiąc osób. Część zatrudnionych krytykowała kierownictwo także na wewnętrznych forach firmy, zarzucając zarządowi brak przejrzystości oraz podporządkowanie całej organizacji projektom związanym ze sztuczną inteligencją.
Źródła "The New York Times" twierdzą również, że w Meta zaczęto określać przesuwanie pracowników do nowych zespołów AI mianem "poboru wojskowego". Firma miała informować menedżerów, że udział w projektach związanych ze sztuczną inteligencją jest "inicjatywą wysokiego priorytetu bezpośrednio od Marka Zuckerberga".
Nastroje wśród pracowników dodatkowo podgrzały słowa Andrew Boswortha, dyrektora technologicznego Meta. Podczas spotkania z pracownikami przyznał, że w firmie panuje "ogromny poziom niepokoju o przyszłość", dodając, że sytuacja jest trudna i nie zamierza jej "lukrować".
Czytaj też:



















