REKLAMA

Poprosiła AI, żeby zdjęła z pizzy salami. Chciała wyłudzić zwrot pieniędzy

"W mojej zupie jest mucha!" - już niedługo restauratorzy mogą zatęsknić za taką banalną skargą, bowiem oskarżenia już są znacznie poważniejsze, a dowody takie, że trudno się przed nimi obronić.

pizza
REKLAMA

Mięsko zjedz, ziemniaczki zostaw - tak dorośli negocjowali z niejadkami, aby choć część dania zniknęła z talerza. Nauka nie poszła w las, choć strategia wcale nie jest wykorzystywana w dobrym celu. "Dodatki zjedz, resztę zostaw" - takimi poleceniami karmią czatboty cwaniacy, którzy właśnie przy pomocy sztucznej inteligencji chcą wykiwać restauratorów i platformy pomagające zamawiać jedzenie. 

Tak stało się właśnie w Rzeszowie. Tamtejsza pizzerii opisała przypadek "kreatywnej sytuacji".

REKLAMA

Salami zjadło... AI

Jedna z Pań zamówiła dwie pizze z salami, po czym postanowiła zgłosić do portalu, że salami "magicznie zniknęło" i należy się zwrot pieniędzy. Problem w tym, że do usuwania salami został zatrudniony Chat GPT, który jak to AI — czasem lubi zrobić mały glitch, zmiana cięcia pudełka, zmiana stołu i inne rzeczy wyglądające jak portal do innego wymiaru - opisano na profilu facebookowym lokalu.

W rozmowie z Polsat News właściciel pizzerii przyznał, że najpierw sprawdzono monitoring, aby upewnić się, że zamówienie nie zostało pomylone. Pracownicy wiedzieli, że nie mogło dojść do pomyłki, więc skontaktowali się z platformą pyszne.pl, aby zobaczyć, jakie zdjęcia zostały wysłane w reklamacji. Tak wychwycono nieścisłości - nie tylko inne pudełko, ale nawet dziwnie prezentujące się oregano, jakby dorysowywane ołówkiem. 

- Obawiam się, że z czasem będzie coraz trudniej takie rzeczy wychwycić - przyznaje w rozmowie ze stacją właściciel pizzerii. 

REKLAMA

Sprawa została zgłoszona na policję. Być może konsekwencje zniechęcą innych oszustów do podobnych bezczelnych prób. 

A tych jest ponoć niestety sporo

- Ostatnio nie ma dnia, żeby nie było reklamacji. Ludzie wysyłają zdjęcia, że na pizzy jest włos albo że na połowie nie ma dodatków. Widać, że to wygenerowała sztuczna inteligencja, a platformy zawsze stają po stronie klienta - mówi w rozmowie z warszawską "Wyborczą" Kamil Sosek, prowadzący włoską restaurację na Mokotowie.  

Tak wyglądała jedna z prób oszustwa: rzekomy niezadowolony klient poskarżył się platformie, że na pizzy brakowało kaparów, które były w zamówieniu. Na dowód podesłał zdjęcie. Fotografia przedstawiała jednak pizzę neapolitańską, tymczasem lokal w Mokotowie podaje klientom pizzę rzymską. Aplikacja zwróciła restauracji jedną trzecią, a sam kontakt z platformą według relacji restauratora był utrudniony. "Nie rozmawiasz z człowiekiem tylko z AI" - mówi Sosek. 

REKLAMA

Na próby oszustwa restauracje zwracają uwagę już od dłuższego czasu. "Problem stopniowo nasila się od kilku miesięcy" - potwierdza Aleksander Rosa z Pyszne.pl, choć dodaje, że w skali wszystkich reklamacji tego typu zgłoszenia mają "marginalne znaczenie".

Podobnie twierdzi Łukasz Turczyński, senior general manager Bolt Food w Polsce. W rozmowie z warszawską "Wyborczą" zapewnił, że platforma dysponuje wewnętrznymi metodami pozwalającymi weryfikować podobne przypadki. Firma nie chce komentować szczegółów, aby nie zachęcać do nadużyć. Cwaniacy próbujący zagrać na nosie i restauracjom, i platformie muszą liczyć się z konsekwencjami w postaci blokady konta.  

Ciekawe, jak zareagują platformy i same restauracje, jeżeli proporcje zaczną się zmieniać i fałszywych zgłoszeń będzie więcej. Obawiam się, że ucierpieć mogą na tym niewinni klienci, jeśli procedury reklamacyjne staną się mniej wygodne. W najczarniejszym dla wielu scenariuszu niektóre restauracje po prostu zrezygnują z uciążliwych dostaw. Podając danie osobiście uzyska się w końcu gwarancję, że klient bez AI będzie mniej awanturujący się.

REKLAMA

Niektóre narzędzia AI same odmawiają wykonywania brzydkich wizualizacji pizzy.

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA