Loewe wycenia telewizor 32 cale na 6500 zł. Ten absurd ma ukryty sens
Loewe wraca do gry z serią Vega. Małe telewizory 4K z lokalnym wygaszaniem? Tego jeszcze nie było.

Loewe od kilku lat próbuje odbudować swoją pozycję w świecie telewizorów. Po burzliwym okresie i powrocie z linią high‑endowych OLED‑ów Niemcy robią kolejny, dość zaskakujący ruch: wprowadzają serię Vega - kompaktowe telewizory LCD z pełnym podświetleniem Direct LED i lokalnym wygaszaniem. I to w rozmiarach, w których tej technologii praktycznie się nie spotyka.
Vega to próba stworzenia segmentu premium w małych przekątnych - 32 i 43 cale - które większość producentów traktuje po macoszemu. Loewe chce udowodnić, że nawet w niewielkim salonie czy sypialni można mieć obraz i dźwięk na poziomie, który nie kojarzy się z „telewizorem do kuchni”.
Czytaj też:
Małe, ale naszpikowane strefami. 260 i 390 - to nie są liczby z katalogu 55‑calowców
Najciekawszy element? Liczba stref lokalnego wygaszania. Loewe Vega 32" ma ich 260, a model 43" - 390. To wartości, które jeszcze niedawno widywaliśmy w telewizorach 55-65 cali, a nie w sprzęcie o przekątnej mniejszej niż monitor gamingowy.
To oznacza, że nawet najmniejszy model powinien oferować kontrast i kontrolę światła nieporównywalnie lepszą niż typowe 32‑calowe LCD, które zwykle korzystają z prostego podświetlenia krawędziowego.

43‑calowy wariant idzie krok dalej: ma 120‑hercową matrycę VA i HDMI 2.1 z obsługą 4K120, co czyni go jednym z nielicznych małych telewizorów sensownych do grania. Model 32" pozostaje przy 60 Hz, ale w tej klasie to i tak rzadkość, by w ogóle oferować pełne 4K z lokalnym wygaszaniem.
Dolby Vision, Dolby Vision IQ i wysokie jasności. A do tego dźwięk i design
Loewe nie oszczędza też na obsłudze HDR. Vega obsługuje Dolby Vision, a w materiałach prasowych pojawia się również Dolby Vision IQ. Producent deklaruje wysokie jasności szczytowe - nawet 880 nitów w 43 calach i 550 nitów w 32 calach - co w połączeniu z dużą liczbą stref może dać naprawdę solidny efekt HDR w małym formacie. To parametry, których nie oferują nawet niektóre większe telewizory z segmentu średniego.
Loewe od lat stawia na audio - i Vega nie jest wyjątkiem. Oba modele mają zintegrowany soundbar o mocy 60 W, z obsługą Dolby Atmos i możliwością przekazania dźwięku przez HDMI eARC do zewnętrznego systemu. Większość 32‑calowych telewizorów brzmi jak laptop - to naprawdę wyróżnik.
Obudowa Vegi jest wykonana z szczotkowanego aluminium, a w zestawie znajduje się metalowa, obrotowa podstawa. Producent chwali się też ukrytym prowadzeniem kabli. To podejście znane z droższych modeli Loewe - i coś, czego nie zobaczymy u większości konkurentów w tym rozmiarze.
Telewizory działają na platformie Vidaa, tej samej, którą stosuje Hisense. To oznacza dostęp do Netflixa, Disney+, YouTube’a i kilku innych globalnych aplikacji. Problemem mogą być braki w aplikacjach lokalnych. To niekoniecznie wada dla użytkowników korzystających głównie z konsoli, Apple TV czy Chromecasta, ale warto o tym pamiętać.
Ceny i dostępność
Loewe Vega trafi do sprzedaży w marcu.
Ceny w Europie to:
- 1500 euro za model 32"
- 1700 euro za model 43"
To kwoty zdecydowanie wyższe niż u mainstreamowych producentów - ale Loewe nigdy nie celowało w segment „tanie i dobre”. Ich odbiorca to ktoś, kto chce małego telewizora premium, a nie „byle czego do sypialni”.
Czy to ma sens?
Wbrew pozorom - tak. Rynek małych telewizorów od lat stoi w miejscu. Jeśli ktoś chciał czegoś lepszego niż 43‑calowy OLED to musiał iść w większe przekątne. Jeśli ktoś chciał czegoś lepszego niż 32‑calowy „telewizor do kuchni” to nie miał żadnego wyboru. Loewe Vega wypełnia tę lukę. Czy to telewizory dla mas? Absolutnie nie. Ale to też nie jest ich zadanie.



















