Nowe technologie zatruwają rynek pracy. To już nie spekulacje, a twarde dane
AI zaczyna wygryzać młodych z rynku pracy. Irlandia pokazuje, co może czekać resztę świata.

Sztuczna inteligencja miała być sprytnym pomocnikiem: odciążyć nas od nudnych zadań, podnieść produktywność, a ludziom zostawić „prawdziwą” kreatywną pracę. Irlandzki rząd właśnie wylał na tę narrację kubeł zimnej wody. W świeżo opublikowanym raporcie Economic Insights - Volume 1 2026 pada wprost: AI już dziś realnie zmienia rynek pracy, a najmocniej dostaje się tym, którzy dopiero próbują na niego wejść.
AI już wpływa na zatrudnienie, szczególnie wśród młodych
Departament Finansów Irlandii przeanalizował jak adopcja AI przekłada się na realne zatrudnienie w różnych sektorach gospodarki. Wnioski są dość jednoznaczne: w branżach najbardziej narażonych na automatyzację - przede wszystkim w finansach oraz ICT - wzrost zatrudnienia był wyraźnie słabszy niż w sektorach o niższej ekspozycji na AI.
Czytaj też:
Ogólna liczba miejsc pracy w tych sektorach nadal rosła, ale wolniej niż gdzie indziej. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy rozbijemy te dane na grupy wiekowe. Wtedy robi się naprawdę ciekawie - i niekoniecznie w pozytywnym sensie.
Tech i finanse: młodzi w dół, starsi w górę

W sektorach najbardziej naszpikowanych AI - wspomnianych wcześniej finansach oraz ICT - młodzi pracownicy w wieku 15-29 lat zaczęli tracić grunt pod nogami. W całej grupie sektorów wysokiego ryzyka zatrudnienie młodych wręcz spadło, podczas gdy ogólna liczba pracowników nadal rosła.
W technologiach widać to jeszcze lepiej. Według raportu, w irlandzkim sektorze ICT zatrudnienie osób w wieku 15-29 lat spadło o ponad 20 proc., podczas gdy w tej samej branży liczba pracowników w wieku 30–59 lat wzrosła o 12 proc.
Czyli: firmy nie zwijają się, nie uciekają z kraju, nie zamykają działów. One po prostu przestają zatrudniać juniorów, a utrzymują - a czasem wręcz zwiększają - liczbę bardziej doświadczonych pracowników.
Raport irlandzkiego rządu jest przy tym zbieżny z wcześniejszymi badaniami Stanfordu, które pokazały, że w Stanach Zjednoczonych pracownicy w wieku 22-25 lat w najbardziej zagrożonych przez AI zawodach doświadczyli około 13‑procentowego spadku zatrudnienia względem starszych kolegów.
Seniorów i midów zastąpić jest dużo trudniej. To oni biorą odpowiedzialność za decyzje, kontakt z klientem, architekturę systemów, bezpieczeństwo, strategię. AI może im pomagać, ale nie przejmie całej roli. Juniorów - przynajmniej w części zadań - już tak.
Irlandia to nie anomalia, to sejsmograf

Irlandia to jedno z najbardziej zdigitalizowanych państw w Europie, z ogromnym udziałem sektora ICT i finansów w gospodarce oraz silną obecnością globalnych gigantów technologicznych. Według rządowych analiz irlandzki rynek pracy jest „wyjątkowo mocno wystawiony” na wpływ AI - zarówno jeśli chodzi o liczbę zawodów, które można częściowo zautomatyzować, jak i tempo adopcji nowych narzędzi.
To sprawia, że kraj działa trochę jak sejsmograf: to, co dzieje się tam w 2026 r., może być zapowiedzią tego, co za kilka lat zobaczymy w innych państwach, w tym w Polsce. Zwłaszcza że struktura gospodarki - rosnący udział usług, IT, centrów usług wspólnych - zaczyna wyglądać coraz podobniej.
AI nie tylko zabiera. Tworzy też nowe role - ale z wyższym progiem wejścia
Żeby nie popaść w katastrofizm: raport nie mówi, że AI „zabija” rynek pracy. Wręcz przeciwnie - ogólne zatrudnienie w Irlandii pozostaje wysokie, a bezrobocie jest niskie jak na historyczne standardy.
AI tworzy też nowe stanowiska: od inżynierów i specjalistów ds. wdrażania modeli, przez analityków danych, po ludzi, którzy potrafią łączyć kompetencje techniczne z biznesem. Problem polega na tym, że te nowe role wymagają znacznie wyższego poziomu umiejętności na starcie.
Jeszcze kilka lat temu można było wejść do branży z podstawową znajomością programowania, baz danych czy administracji systemami i liczyć na to, że reszty nauczysz się „w boju”. Dziś coraz częściej oczekuje się, że junior będzie umiał nie tylko napisać kod, ale też sensownie korzystać z narzędzi AI, rozumieć ich ograniczenia, dbać o bezpieczeństwo danych i jakość wyników.
Innymi słowy: drzwi do windy kariery nadal istnieją, ale próg wejścia jest wyższy, a sama winda jedzie szybciej.
Co na to rząd Irlandii? „Musimy działać proaktywnie”
W oficjalnym komunikacie do raportu irlandzki minister finansów mówi wprost: kraj wchodzi w okres „głębokiej zmiany technologicznej”, a AI przechodzi z fazy eksperymentów do realnego wdrożenia.
Rządowe rozwiązania są tu dość klasyczne: inwestycje w podnoszenie kwalifikacji, wspieranie przekwalifikowania, rozwój programów „lifelong learning”, a także pomoc dla firm w adopcji nowych technologii. To wszystko brzmi sensownie, ale nie rozwiązuje jednego kluczowego problemu: AI zmienia strukturę pracy szybciej, niż system edukacji - od szkół średnich po uczelnie - jest w stanie się dostosować.
Jeżeli uczelnie techniczne i kierunki związane z IT nie zaczną traktować pracy z AI jako absolutnej podstawy, a nie „fajnego dodatku”, to młodzi będą wchodzić na rynek z kompetencjami sprzed rewolucji, która już się wydarzyła.
AI nie zabiera pracy. AI zabiera szanse na pierwszą pracę
To jest chyba najbardziej niewygodny, ale kluczowy wniosek z irlandzkich danych. AI nie wywołała masowego bezrobocia. Nie sprawiła, że tysiące ludzi z dnia na dzień straciły pracę. Zamiast tego po cichu podgryzała fundamenty ścieżek kariery, które przez dekady były oczywiste: staż, junior, mid, senior.
Jeżeli entry‑level znika albo kurczy się do minimum to cała drabinka zaczyna się chwiać. Młodzi nie mają gdzie zdobyć doświadczenia, a ci, którzy już są w środku systemu, umacniają swoją pozycję. Nierówności rosną, bo przewagę zyskują ci, którzy mają dostęp do lepszej edukacji, kontaktów, staży i programów „dla wybranych”. A to chyba nie o to chodziło.







































