Myślał, że kupuje dysk SSD. W środku był zwykły pendrive
Oszuści bezszczelnie wykorzystują trudną sytuację na rynku pamięci. Tworzą podróbki popularnych i szybkich dysków SSD na bazie zwykłych pendrive'ów. Windows nie ma problemu z ich obsługą.

Wysokie ceny pamięci prowadzą do absurdów na rynku komputerów. Dotychczas niedrogie dyski PCIe o pojemnościach 1 TB czy 2 TB, które wcześniej kosztowały 300 - 500 zł, dziś są dwa razy droższe. Dlatego szukamy oszczędności i polujemy na okazje, które - szczególnie na rynku wtórnym - mogą okazać się zgubne.
Kupił podrobiony dysk SSD PCIe. Działa, lecz bardzo wolno
Pewien użytkownik Reddita postanowił podzielić się swoją nietypową historią związaną z zakupem dysku z drugiej ręki. Przeglądając sieć, trafił na okazję - a przynajmniej początkowo tak myślał - dysk Samsung 990 PRO w wydaniu 2 TB za równowartość ok. 750 zł. W oficjalnej dystrybucji 1-terabajtowa wersja tego nośnika kosztuje ok. 700 zł.
Natomiast za wersję 2 TB trzeba zapłacić już 1100 zł, więc niższa cena faktycznie mogła wydawać się kusząca. Dodam, że przed krachem na rynku pamięci taki nośnik można było kupić za mniej niż 700 zł.
Sprzęt dotarł do kupującego w nienaruszonym stanie. Na pierwszy rzut oka wyglądał jak oryginalny produkt Samsunga. Użytkownik zainstalował nośnik w komputerze, a maszyna wykryła go jako 2-terabajtowy dodatkowy dysk. Urządzenie prawcowało jednak bardzo wolno, więc kupujący postanowił sprawdzić sprzęt w programie do weryfikacji prędkości dysków.

Wykonanie testu pokazało gorzką prawdę. Oprogramowanie zarejestrowało nieco ponad 20 MB/s zapisu sekwencyjnego, natomiast odczyt nie przekraczał 10 MB/s. To prędkość starego pendrive'a obsługującego standard USB 2.0.
Dysk miał działać w trybie PCIe 3.0 x4, mimo że nośniki Samsung 990 Pro działają w technologi PCIe 4.0. Według specyfikacji producenta dysk powinien oferować prędkości odczytu i zapisu na poziomie ok. 7400 i 6900 MB/s. Uzyskane wartości nijak nie mają się do możliwości oryginalnych dysków Samsunga.
Użytkownik postanowił wykonać kilka dodatkowych kroków, ponieważ zakładał, że to błąd oprogramowania. Zaktualizował sterowniki oraz ponownie zainstalował dysk, co również nie pomogło. Na końcu sięgnął po oficjalny program Samsung Magician służący do zarządzania dyskami producenta. Narzędzie oznaczyło dysk jako nieoryginalny i dodało krótki komunikat "ten dysk nie jest oryginalnym dyskiem SSD marki Samsung z prawidłowym numerem seryjnym".
Czytaj też:
Takich sytuacji może być więcej. Lepiej uważać na okazje z drugiej ręki
Kupno sprzętu z drugiej ręki zawsze wiąże się z potencjalnymi problemami. Platformy sprzedażowe zazwyczaj chronią użytkowników przed takimi sytuacjami i raczej nie sprawiają problemów ze zwrotem pieniędzy. Mimo wszystko z racji trudnej sytuacji na rynku pamięci warto uważać na podejrzanie tanie nośniki. Nie twierdzę jednak, że każda tego typu oferta musi być oszustwem. Każdy chce dziś zarobić na wysokich cenach pamięci komputerowych.







































