Samsung zarabia na pamięci jak nigdy wcześniej. I to nie jest dobra wiadomość
Samsung wrócił na szczyt rynku pamięci, notując historyczne przychody. Jednak to wiadomość co najmniej niedobra dla konsumentów.

Punkt ciężkości najnowszych wyników finansowych Samsunga przesunął się wyraźnie w stronę pamięci. Według raportu Counterpoint Research, Samsung Electronics zakończył czwarty kwartał 2025 roku z rekordowymi w historii firmy przychodami w segmencie DRAM i NAND, odzyskując pozycję globalnego lidera rynku pamięci. Ale nie jest to powód do radości.
Droższa pamięć, droższe telefony? Samsung mówi wprost
Dział pamięci Samsunga wygenerował w ostatnim kwartale 2025 roku - czyli początku kryzysu cen RAM dla konsumentów - przychody na poziomie 25,9 mld dolarów, co oznacza wzrost o 34 proc. kwartał do kwartału i aż 40-procentowy udział w całkowitej sprzedaży koncernu. Sam DRAM odpowiadał za 19,2 mld dolarów, co było najlepszym wynikiem w historii firmy. Counterpoint wskazuje, że kluczowym czynnikiem wzrostu były rosnące ceny pamięci oraz silny popyt ze strony centrów danych.

Napędzany rozwojem sztucznej inteligencji boom na serwery sprawił, że producenci coraz więcej mocy produkcyjnych przeznaczają na wysokomarżowe pamięci HBM. To właśnie ten segment stał się jednym z głównych motorów napędowych zysków Samsunga, a także jego największych konkurentów, takich jak SK Hynix i Micron. Jednocześnie rosnące zapotrzebowanie na HBM ogranicza dostępność klasycznych modułów DRAM.
Czytaj też: O co chodzi z cenami RAM-u? Wyjaśniamy dlaczego jest drogo i będzie drożej
Raport Counterpoint zwraca uwagę, że rekordowe wyniki działu pamięci zrównoważyły słabszą rentowność innych segmentów, w tym smartfonów. Mobilna część biznesu Samsunga odczuwa bowiem skutki rosnących kosztów komponentów, które coraz trudniej amortyzować przy utrzymaniu dotychczasowych cen urządzeń.
Ten wątek pojawia się także w wypowiedziach przedstawicieli firmy. W rozmowie z Bloomberg Wonjin Lee, prezes ds. globalnego marketingu Samsunga, przyznał, że problemy z dostępnością półprzewodników dotyczą całej branży i już teraz prowadzą do wzrostu cen. Jak podkreślił, koncern stara się nie przerzucać tych kosztów na konsumentów, ale rozważa zmianę wyceny swoich produktów.
W praktyce oznacza to, że droższe mogą stać się także smartfony z serii Galaxy. Rosnące ceny pamięci - zarówno DRAM, jak i bardziej zaawansowanych rozwiązań wykorzystywanych w funkcjach AI - zwiększają koszt produkcji, co według Samsunga trudno będzie dłużej ignorować.
W tym kontekście ironia jest trudna do przeoczenia. O możliwych problemach z ustalaniem cen dla konsumentów mówi bowiem firma, która dziś rozdaje karty na globalnym rynku RAM i właśnie bije historyczne rekordy sprzedaży. Samsung jednocześnie korzysta z drożejącego DRAM-u jako producent komponentów i narzeka na jego koszt jako producent smartfonów - a rachunek za tę sprzeczność, jak zwykle, może ostatecznie trafić do klientów.
Więcej na temat Samsunga:







































