Tydzień z nową aplikacją mPay i wirtualną kartą, bez portfela - zakupy, parkingi, bilety, rachunki i więcej

Lokowanie produktu: mPay

Aplikacja mPay otrzymała nowe wcielenie, połączone z bardzo praktycznym rozwiązaniem: wirtualną kartą płatniczą, dzięki której można płacić w sklepach, restauracjach oraz w internecie. Testowałem ją przez ponad tydzień, zamiast portfela i tradycyjnej karty debetowej z banku.

15.05.2024 06.09
Tydzień z nową aplikacją mPay i wirtualną kartą, bez portfela

Naczelny wyrywa mnie z zamyślenia: -Słuchaj, wyzwanie takie, przez tydzień zamień portfel i plastikowe karty na mPay. Jedzenie, paliwo, parkowanie, zakupy w necie - wiesz, wszystko z aplikacją mPay robisz. -Tą od biletów? - rzucam lekko zdezorientowany. -No tą, tą. Sporo się zmieniło, wiedziałeś co tam można robić? Dodali wirtualną kartę, ponoć działa ze wszystkimSą też darmowe szybkie przelewy między użytkownikami.

Szczerze mówiąc nie wiedziałem. Z mPay korzystałem regularnie jako student, płacąc za komunikację miejską. Jednak potem nasze drogi się rozeszły. Przez czas rozłąki mPay urósł do wymiarów wszechstronnej platformy, na której można wygodnie opłacić w zasadzie wszystko: od rachunków za prąd, przez zakupy w osiedlowym markecie, kończąc na ubezpieczeniu samochodu. Teraz do aplikacji zostało dodane nowe, praktyczne rozwiązanie: wirtualna karta płatnicza.

Wirtualna karta płatnicza w nowym mPay

Platforma mPay stała się także praktycznym narzędziem do błyskawicznego przesyłania pieniędzy bliskim oraz znajomym. W przeciwieństwie do ekspresowych przelewów bankowych, za które trzeba płacić, użytkownicy mPay mogą wysyłać między sobą środki natychmiast i bez dodatkowych opłat. To duża przewaga nowego mPay nad bankami oraz innymi aplikacjami finansowymi, które zaczynają wprowadzać opłaty za szybkie przelewy. W mPay zasilenie konta mPay dziecka, by mogło kupić kanapkę w szkolnym sklepiku, to kwestia sekund. Taka operacja jest w pełni darmowa.

Nie byłbym zatem sobą, gdyby nie podjął wyzwania naczelnego. Zainstalowałem aplikację, zalogowałem się na stare konto pamiętające czasy studenckie i zasiliłem mRachunek, korzystając z możliwości wygodnego przelewu Apple Pay. Inne możliwości zasilenia to tradycyjny przelew, Google Pay, szybki przelew, zasilenie z karty płatniczej, a nawet pożyczka RRSO 0 proc.

Bardzo praktyczną nowością w aplikacji mPay jest darmowa wirtualna karta płatnicza.

Wirtualną kartę mPay można dodać do Apple Wallet i Google Wallet

Wirtualna karta płatnicza mPay wykorzystuje bezpieczną technologię firmy VISA. Taka karta działa dokładnie tak samo jak inne cyfrowe karty dodane do Apple Walleta albo Portfela Google, którymi można później wygodnie płacić zbliżeniowo, korzystając ze smartfonu lub zegarka. Karta jest powiązana z mRachunkiem, który wcześniej zasiliłem. Nie musimy jej wiązać z bankiem ani nie musimy zakładać żadnej lokaty.

Proces wydawania wirtualnej karty jest bardzo szybki. Najpierw weryfikuję tożsamość przy pomocy dowodu osobistego i selfie. Jeśli chcę korzystać z takich funkcji mPay jak przelewy do znajomych czy wypłaty środków z bankomatu, weryfikacja jest konieczna. Zajmuje jednak mniej niż minutę. Potem potwierdzam umowy i regulaminy, ustalam kod PIN i gotowe. Otrzymałem wirtualną kartę płatniczą, którą od razu dodałem do Walleta na iPhone oraz Apple Watchu. Portfel powędrował do szuflady, razem z plastikowymi kartami bankowymi oraz gotówką. Czas rozpocząć tygodniowe wyzwanie!

DZIEŃ PIERWSZY: CODZIENNE ZAKUPY W OSIEDLOWYM MARKECIE

Według piramidy Maslowa jedzenie stanowi fundament potrzeb człowieka. Dlatego w pierwszy dzień wyzwania bez portfela postanowiłem zabezpieczyć właśnie ten obszar. Wyposażony w aplikację mPay w telefonie oraz pojemny plecak, ruszyłem do osiedlowego marketu z insektem w logo. W drodze miałem tylko nadzieję, że nie będę musiał odkładać produktów na półki, bo coś poszło nie tak.

Moje pierwsze zakupy w markecie z mPay okazały się... cóż, do bólu klasyczne. Dzięki wirtualnej karcie zapłaciłem za koszyk pełen jedzenia dokładnie tak samo, jak robiłem to setki razy: przykładając telefon do czytnika samoobsługowej kasy. Różnica polegała na tym, że zamiast miniatury nudnej karty debetowej wybrałem tropikalną, kolorową miniaturę mPay, którą sam wcześniej wybrałem. To tyle.

Kartą mPay płaci się dokładnie tak samo jak innymi - przykładając ją do terminala

Zaraz po zakupie otrzymałem powiadomienie od aplikacji mPay o zmianie stanu mojego mRachunku. Dobrze, lubię takie rozwiązania. Dzięki nim czuję, że mam finanse pod kontrolą i wszystko się zgadza. Do tego informacje o transakcji w markecie trafiły do zakładki historii, gdzie lądują zapisy wszystkich wykonanych operacji. Głodować zatem nie będę, można wracać do domu. Wirtualna karta spełniła swoje zadanie, można nią płacić w sklepach, restauracjach czy lokalach usługowych.

Ciekawostka: gdyby coś poszło nie tak i gdybym potrzebował awaryjnie gotówki, z aplikacją mPay można wypłacać pieniądze z bankomatu. Także za granicą. Prowizja zależy od rodzaju konta. Ponadto mPay pozwala wypłacać pieniądze na poczcie.

DZIEŃ DRUGI: ZAKUPY W SIECI Z WYKORZYSTANIEM WIRTUALNEJ KARTY

Zakupy w markecie są możliwe, a co z zakupami w sieci? Postanowiłem sprawdzić, czy wirtualna karta mPay pozwoli je opłacić. Wybór padł na Allegro. Dodałem do koszyka buty do spacerowania po kamienistych brzegach, z myślą o urlopie i chorwackich plażach. Zamiast jednak płacić przez Apple Pay, jak mam w zwyczaju, postanowiłem użyć wirtualnej karty mPay. Wprowadziłem dane karty - numer, datę ważności i kod CVC - tak jak wprowadzałbym dane fizycznej karty z banku.

Podczas procesowania płatności aplikacja mPay od razu wysłała mi powiadomienie z prośbą o zatwierdzenie internetowej transakcji. Wpisałem wcześniej ustalony PIN i gotowe. Buty zostały kupione, mają do mnie dotrzeć za dwa dni. Wszystko odbyło się prosto i szybko, tak jakbym kupował produkt w sklepie internetowym z wykorzystaniem plastikowej karty. Tyle tylko, że zamiast potwierdzać transakcję w aplikacji banku, zrobiłem to z poziomu aplikacji mPay.

Płacenie online za pośrednictwem wirtualnej karty mPay to kapitalna sprawa, jeśli nie chcemy oddawać sklepom i usługom danych naszej karty bankowej, powiązanej z kontem. Na koncie często trzymamy poważne oszczędności, podczas gdy wirtualna karta mPay jest powiązana z mRachunkiem. Zyskujemy większą anonimowość oraz większy komfort podczas zakupów. Darmowa karta mPay stanowi bufor bezpieczeństwa między zakupową wygodą, a oszczędnościami życia zgromadzonymi w banku.

Ciekawostka: W późniejszych dniach za pośrednictwem wirtualnej karty mPay opłaciłem także abonament na platformie VoD. Tutaj, podobnie jak na Allegro, obyło się bez żadnych problemów.

DZIEŃ TRZECI: KOMUNIKACJA MIEJSKA I BILETY WSZELAKIE

Wróciłem na studia! Przynajmniej, jeśli chodzi o sposób płacenia za bilety komunikacji miejskiej. Kiedy ponad dekadę temu rozpoczynałem studia na Uniwersytecie Śląskim, mPay stanowił ulubioną metodą płacenia za bilety. Dlatego nie dziwi mnie, że ta funkcja nie tylko ostała się w aplikacji, ale także została przyjemnie rozwinięta.

Chcąc przedostać się z dzielnicy Brynów do centrum Katowic, wszedłem do autobusu linii 12, wybrałem zwykły bilet do 20 minut, a następnie zeskanowałem kod QR wewnątrz pojazdu. Aplikacja mPay doskonale wiedziała co robić dalej, pobierając za bilet 4 zł z mRachunku. Gdybym podróżował w kilka osób, mógłbym kupić bilety od razu wszystkim znajomym.

Kompletną nowością okazał się dla mnie planer, pozwalający z wyprzedzeniem zaplanować podróż komunikacją miejską. Mając w pamięci, że niebawem ruszam w służbową podróż, postanowiłem przygotować plan podróży spod mieszkania na lotnisko w Pyrzowicach. Planer stanął na wysokości zadania, wyświetlając trasę z przesiadkami, uwzględniając przy tym czas dojścia na przystanek. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko filtra wyszukiwania połączeń nie według czasu odjazdu, ale czasu dotarcia do miejsca docelowego.

Ciekawostka: z poziomu planera mPay można ustawić alarmy przypominające o właściwym czasie wyjścia, by zdążyć na autobus. Planer pozwala też podejrzeć trasę na mapie GPS, z następującymi po sobie przystankami.

DZIEŃ CZWARTY: PODRÓŻ SŁUŻBOWA I SZYBKIE UBEZPIECZENIE

Niektórzy znajomi mówią, że jestem przewrażliwiony albo hipochondryczny. Sam uważam, że jestem po prostu rozsądny. Dlatego gdy podróżuję za granicę, chociażby na jeden dzień i służbowo, zawsze się ubezpieczam. Tym razem postanowiłem to zrobić szybko i wygodnie, z poziomu aplikacji mPay.

Tak się złożyło, że 24 i 25 kwietnia wybieram się po czeskiej Pragi, na branżowe wydarzenie organizowane przez producenta gier wideo. Wybrałem więc kafelek Ubezpieczenia w aplikacji mPay, a następnie przeszedłem do sekcji ubezpieczeń turystycznych. Dwa pozostałe działy to ubezpieczenie OC/AC oraz Assistance samochodowe.

Wpisałem odpowiednią datę podróży w kalendarzu oraz liczbę podróżujących, a aplikacja mPay wyświetliła oferty ubezpieczycieli, z podziałem na koszty leczenia, ratownictwo oraz ubezpieczenie bagażu. Wśród ofert znalazł się ubezpieczyciel, z którego korzystam najczęściej. Potem wybrałem sposób opłacenia ubezpieczenia: przelew online lub z wykorzystaniem karty płatniczej. W tym wirtualnej karty mPay. Kilka kliknięć i gotowe, jestem ubezpieczony.

Ciekawostka: spodobało mi się, że podczas wyświetlania listy ofert ubezpieczycieli jest ona sortowana z podziałem na takie kategorie jak optymalny wybór, wariant podstawowy czy wariant premium. Warte uwagi oferty możemy zaznaczyć by dodać je do porównywarki, zestawiającej wybrane usługi obok siebie.

DZIEŃ PIĄTY: JEDZIEMY DO CENTRUM, PARKUJEMY NA MIEŚCIE

W Katowicach kierowcy przeżywają mały dramat. Miasto niedawno znacząco powiększyło strefy płatnego parkowania, a także ograniczyło liczbę miejsc. Te zmiany, chociaż świeżutkie, znalazły odzwierciedlenie w aplikacji mPay. Uruchamiając tam satelitarną mapę parkingową Katowic, widzę nowe granice, z czytelnym podziałem na strefy oraz wynikające z tego koszty postoju.

Rozpoczynając płatne parkowanie, mogę wybrać płatność bezpośrednio z mRachunku mPay lub płatność za pośrednictwem karty. Warto dodać, że wirtualna karta mPay także umożliwia płatne parkowanie. Dzięki niej nie muszę korzystać z fizycznej karty debetowej, powiązanej z kontem bankowym.

Praktyczna dodatkowa funkcja aplikacji mPay to nawigacja prowadząca z powrotem do zaparkowanego samochodu. Dzięki sygnałowi GPS program zapamiętuje lokalizację, w której rozpoczęliśmy płatne parkowanie. Następnie, jeśli tylko chcemy, możemy być do tego miejsca doprowadzeni z użyciem nawigatora, podobnie jak wędrujemy do celu z Mapami Google albo Apple Maps.

Ciekawostka: mPay udostępnia użytkownikom czytelne naklejki „płacę z mPay” do wstawienia za szybę, w razie kontroli władz miejskich. Alternatywne rozwiązanie to napisanie „płacę z mPay” na zwykłej kartce papieru.

DZIEŃ SZÓSTY: GRA DLA MNIE GRY I ODSIECZ DLA OJCA

Mój ojciec, wielki introwertyk z zawodu, zawsze korzysta z najtańszego dostępnego planu komórkowego. Czasem zdarzy mu się przypadkowo włączyć transmisję danych, co zjada mu środki na koncie. Wtedy otrzymuję prośbę o ratunek, ponieważ ojciec - osoba starsza - sam nie doładuje sobie konta komórkowego. Pewnie wielu czytelników ma podobne sytuacje w rodzinie.

Ojciec w potrzebie to idealny pretekst do sprawdzenia kolejnej funkcji w nowej aplikacji mPay - doładowań. W menu głównym programu znajduje się zakładka Doładowania i startery, gdzie wybieramy odpowiedniego operatora i kwotę zasilenia. Następnie wystarczy wpisać numer telefonu adresata doładowania i gotowe. Środki z mRachunku są przeznaczane na zasilenie.

Ciekawostka: nie musimy wpisywać numeru z pamięci albo kopiować go z książki adresowej. Aplikacja mPay może zostać zintegrowana z naszą listą kontaktów w telefonie, dzięki czemu wybór adresata doładowania jest błyskawiczny.

Ciekawostka 2: Bliskim możemy nie tylko doładowywać saldo komórkowe, ale także przesyłać pieniądze. Nowa aplikacja mPay umożliwia błyskawiczne przelewy między zweryfikowanymi użytkownikami mPay, bez żadnych dodatkowych kosztów.

Skoro zrobiłem dobry uczynek, postanowiłem to sobie nagrodzić. W tym celu skorzystałem z innego kafelka w aplikacji mPay, mianowicie Rozrywka. Tam znajdują się oferty na popularne abonamenty, gry oraz programy, do kupienia bezpośrednio z poziomu aplikacji. Doładowania Steam, PSN i Xboksa, platformy Netflix, Spotify i CDA, sklepy Allegro i Zalando - pełnej serwis.

Wybrałem doładowanie PSN o wartości 50 PLN, aby kupić nowy karnet bojowy do mojej ukochanej sieciowej strzelaniny Helldivers 2. Jako formę płatności, mogłem wybrać szybki przelew lub mRachunek mPay. Zdecydowałem się na drugie rozwiązanie, wpisałem PIN (podobnie jak za płatność wirtualną kartą mPay w internecie) i gotowe.

Dokładnie 26 sekund później otrzymałem wiadomość e-mail bezpośrednio od mPay, z kodem PSN o wartości 50 PLN do aktywacji na konsoli PlayStation. Wiadomość mail zawierała także czytelną instrukcję doładowania dla mniej doświadczonych graczy. Graficzna forma wiadomości nadawała się do bezpośredniego druku, np. jako upominek dla bliskiej osoby. Dobrze to przemyśleli.

DZIEŃ SIÓDMY: PROZA ŻYCIA, OPŁACAM RACHUNKI

Aplikacja mPay to teraz wszechstronny kombajn, a funkcja opłacania rachunków jest tego najlepszym dowodem. Program pozwala regulować należności w takich obszarach jak czynsz, energia, gaz, woda, telewizja, internet, telefon, ubezpieczenia czy nawet hosting.

Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie, że poprzez mPay mogę opłacać rachunki nie tylko u popularnych dostawców telewizji czy Internetu, ale nawet w swojej małej, lokalnej spółdzielni. Nie spodziewałem się, że będę mógł zapłacić za czynsz bezpośrednio przez aplikację, zwłaszcza, że moja spółdzielnia nie należy do zbyt nowoczesnych. mPay jednak nie tylko z nią współpracuje, ale też zaciągnął listę poprzednich dokonanych opłat za czynsz.

Po dodaniu dostawców wody, gazu, energii czy Internetu aplikacja mPay zamienia się w wygodną platformę do opłacania rachunków. Wszystko jest czytelnie wyłożone w formie listy z nadchodzącymi płatnościami oraz spójną finansową historią.

WYZWANIE UKOŃCZONE. Nowa aplikacja mPay z wirtualną kartą płatniczą nie tylko pozwala przeżyć bez portfela.

Testowany program nie tylko zastępuje portfel z gotówką oraz fizyczne karty debetowe. On także ułatwia wiele kwestii, jak parkowanie na mieście, szybkie przelewy między bliskimi, opłacanie rachunków czy doładowywanie telefonu. Przed instalacją aplikacji mPay korzystałem z miejskich parkomatów. Teraz sam się dziwię, jak mogłem trwonić czas, skoro wygodniej i szybciej jest płacić za parking w centrum miasta z poziomu aplikacji. Do tego takiej, która doprowadzi mnie do samochodu, jeśli zapomnę, gdzie go zostawiłem.

Prawdziwą gwiazdą nowej aplikacji mPay jest jednak wirtualna karta płatnicza. Jej wyrobienie jest błyskawiczne i nic nie kosztuje. Do tego karta współgra z wirtualnymi portfelami Androida oraz iOS, dzięki czemu możemy z niej wygodnie korzystać na telefonach i zegarkach, nawet bez uruchamiania aplikacji mPay. Wystarczy przyłożyć urządzenie do terminala płatniczego.

Taką kartą płaciłem za codzienne zakupy w markecie, a także w sklepach internetowych. Dzięki niej można opłacić miejsce do parkowania, abonament Netfliksa czy rachunek za prąd. Jej wszechstronność jest dokładnie taka sama jak plastikowej karty z banku. Tyle tylko, że nie wymaga się od nas posiadania konta bankowego, co samo w sobie dla wielu będzie dużą zaletą.

Dla mnie dużym plusem nowej wirtualnej karty mPay jest kwestia bezpieczeństwa. Jeśli gdzieś muszę zapłacić kartą - a wymaga tego np. część sklepów internetowych albo platform VoD - zawsze czuję dyskomfort wpisując dane karty powiązanej z moim kontem bankowym. Wirtualna karta mPay stanowi tutaj świetną alternatywę. Nie związuje zakupów, metod płatności i konta bankowego w jeden system, z korzyścią dla bezpieczeństwa naszych oszczędności.

Z powyższych powodów nowe mPay z wirtualną kartą płatniczą zostaje w pamięci mojego telefonu. Już nie dla biletów komunikacji miejskiej, jak to było na studiach, ale dla płatnego parkowania, dla opłacania przejazdów na autostradzie, dla opłacania rachunków i dla płacenia wirtualną kartą tam, gdzie nie chcę zostawiać danych karty bankowej.

  • Nowa aplikacja mPay z darmową wirtualną kartą płatniczą [LINK]
Lokowanie produktu: mPay
Najnowsze