Kosmos  / News

Chiny zapuszczą się głębiej w przestrzeń kosmiczną. Spoglądają w kierunku Kallisto

Picture of the author
4680 interakcji
dołącz do dyskusji

Chiny coraz śmielej poczynają sobie w przestrzeni kosmicznej. Jeszcze kilka lat temu pierwsze księżycowe misje kosmiczne z Państwa Środka spotykały się z drwinami i niewyraźnymi uśmieszkami politowania. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło.

W 2019 r. Chiny umieściły łazik na niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca. Łazik jeździ tam do dzisiaj. Pod koniec 2020 r. chińska sonda Chang’e-5 poleciała na Księżyc, pobrała próbki z powierzchni i dostarczyła je na Ziemię. To pierwsza taka misja w moim 40-letnim życiu. Wcześniej ostatnie próbki księżycowe dotarły na Ziemię 43 lata temu. W międzyczasie Chiny wysłały pierwszą swoją sondę w kierunku Marsa. W ciągu najbliższych kilku tygodni sonda dotrze na orbitę Marsa, a po korekcie orbity, wyborze miejsca, wyśle na powierzchnię Czerwonej Planety własny lądownik. Czy się uda? Nie wiadomo, ale jak na razie Chiny realizują swoje misje kosmiczne bez żadnego większego problemu. Nic więc dziwnego, że spoglądają już dużo dalej. 

Choć to wciąż tylko bardzo wczesne plany, to Chiny już powoli planują, co będą robiły za 10 lat i nie są to plany byle jakie. 

Księżyce galileuszowe w całej glorii 

Od góry: Io, Europa, Ganimedes, Kallisto

Chińscy inżynierowie rozważają mianowicie wysłanie w 2029 r. sondy, której celem miałby być Jowisz. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem największa planeta Układu Słonecznego jest także celem misji zarówno amerykańskiej, jak i europejskiej agencji kosmicznej. NASA planuje wysłać w kierunku Jowisza sondę Europa Clipper, która wykona wielokrotne bliskie przeloty w pobliżu głównych księżyców Jowisza, w tym Europy, która ma skrywać pod swoją powierzchnią ocean ciekłej wody. ESA natomiast planuje wysłać sondę JUICE, która będzie badała cały układ księżyców galileuszowych, a pod koniec misji wejdzie na orbitę wokół Ganimedesa, największego księżyca w Układzie Słonecznym. W międzyczasie już w tym roku w okolice Jowisza poleci sonda Lucy, która będzie badała planetoidy trojańskie podążające 60 stopni przed jak i 60 stopni za Jowiszem. 

Rozmiary Ganimedesa w porównaniu do rozmiarów Ziemi i Księżyca

Chińskie plany nie są w żadnym stopniu skromniejsze. Aktualnie naukowcy rozważają dwie koncepcje misji: Jupiter System Observer oraz Jupiter Callisto Orbiter. 

W ramach pierwszej z nich głównym celem misji byłoby badanie nieregularnych, mniejszych księżyców Jowisza oraz wielokrotne przeloty w pobliżu Io, piekielnego księżyca pokrytego lawą i setkami aktywnych wulkanów. Podczas przelotów sonda mogłaby badać wzajemne oddziaływania między księżycem a planetą i jej polem magnetycznym. Po wykonaniu podstawowej części misji JSO poleciałaby do punktu L1, w którym grawitacja Jowisza i Słońca wzajemnie się znoszą i stamtąd mogłaby obserwować interakcje między wiatrem słonecznym a polem magnetycznym Jowisza. 

Jupiter Callisto Orbiter 

Osobiście jednak bardziej podoba mi się druga propozycja. Dlaczego? To widać już w nazwie. Owszem, podobnie jak JSO, sonda miałaby przelecieć najpierw w pobliżu kilku nieregularnych i małych księżyców Jowisza, ale następnie miałaby wejść na orbitę biegunową wokół Kallisto, jednego z czterech największych księżyców Jowisza odkrytych w 1610 roku przez Galileusza. 

W przypadku tej misji jest jeszcze jedna atrakcja. Sonda miałaby mieć na swoim pokładzie lądownik, który zostałby opuszczony na powierzchnię Kallisto. Wystarczy sobie wyobrazić wykonane tam zdjęcia, czy też nawet zdjęcia Jowisza wykonane z powierzchni jego księżyca - coś spektakularnego. 

Dwa słowa o Kallisto 

W tym miejscu jednak należy dorzucić kilka słów o celu takiej misji. O ile większość miłośników astronomii doskonale wie, że cztery największe księżyce Jowisza to Ganimedes, Europa, Io oraz Kallisto, to obstawiam, że większość z nich widząc poniższe zdjęcie byłaby w stanie od razu powiedzieć, na co patrzy. 

W przeciwieństwie, do planet Układu Słonecznego, księżyce znamy wciąż bardzo słabo. Nie istnieją one w powszechnej świadomości jako łatwo identyfikowalne obiekty. Poza naszym naturalnym satelitą do szerszej opinii publicznej mogły się przebić księżyce takie jak Europa czy Enceladus, lodowe globy, które pod swoją powierzchnią posiadają oceany ciekłej wody, które u wielu automatycznie budzą nadzieję na znalezienie życia w Układzie Słonecznym.  

Kallisto

Część z nas może także prawidłowo identyfikować Tytana, największy księżyc Saturna skryty pod gęstą atmosferą, posiadający jeziora wypełnione ciekłymi węglowodorami. Tytan to także jedyny księżyc (poza Księżycem), na którym wylądowała jakakolwiek sonda. Mowa tu oczywiście o próbniku Huygens, który dotarł do Saturna w 2004 r. na pokładzie legendarnej sondy Cassini

Reszta księżyców praktycznie nie istnieje dla większości ludzi. Merkury i Wenus nie mają żadnych księżyców. Mars ma dwa, ale żenująco małe i nieistotne. Jowisz ma 79 księżyców, w tym cztery duże galileuszowe, Saturn ma 82 (w tym Tytan i Enceladus), Uran – 27, a Neptun – 14. 

Sondy takie jak JUICE czy właśnie Jupiter Callisto Orbiter są w stanie ten stan rzeczy zrewolucjonizować. Za 10-15 lat, jeżeli obie misje zostaną zrealizowane, Ganimedes i Kallisto będą sfotografowane z każdej możliwej strony, a być może także z powierzchni. Za zdjęciami i filmami idzie popularność. Przy odpowiedniej oprawie medialnej, oba księżyce mogą stać się bardzo popularne, łatwo kojarzone, a być może wejść do popkultury za pomocą powieści czy filmów science-fiction, których akcja będzie rozgrywała się na ich powierzchni. Wszak nikt nie pomyślał o stworzeniu serialu Expanse rozgrywającego się na Ceres, do czasu gdy sonda Dawn przesłała na Ziemię fascynujące zdjęcia tego globu. 

Pozostaje trzymać kciuki, aby chiński program kosmiczny rozwijał się przez najbliższe lata tak jak obecnie. Wtedy szanse na realizację misji JCO z pewnością będą rosły.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst