Sprzęt  / Recenzja

Nie wierzyłem, że jest aż tak dobry. OnePlus 8T - recenzja po miesiącu

Picture of the author

OnePlus 8T spędził ze mną grubo ponad miesiąc. Chciałem go dobrze poznać, by przekonać się, czy naprawdę jest aż tak dobry. Spoiler: jest.

Gdybym pisał tę recenzję tuż po premierze smartfona, pewnie wyglądałaby nieco inaczej. Niczym Cyberpunk 2077, OnePlus 8T trafił do użytkowników upstrzony błędami oprogramowania. Na dzień dobry czytnik linii papilarnych w ekranie działał kiepsko, animacja odblokowywania ekranu „szarpała” i regularnie zdarzały się losowe „zawieszki” aplikacji.

Wystarczył tydzień i większość problemów zniknęła. Miesiąc później nie było śladu po żadnym z nich. Dziś OnePlus 8T jest urządzeniem tak dobrym, że aż trudno uwierzyć. I choć kosztując 2799 zł ma obok siebie ostrą konkurencję, tak wygrywa z większością rywali o kilka długości.

Zacznijmy jednak od tego, co OnePlus 8T robi źle.

Tak naprawdę… to nic. W swojej klasie OnePlus 8T jest dokładnie taki, jak można się spodziewać. Jak znakomita większość smartfonów w tej klasie nie ma oficjalnej odporności na pył i wodę (choć nieoficjalnie jest uszczelniany). Jak znakomita większość smartfonów w tej klasie nie oferuje ładowania bezprzewodowego.

Z rzeczy, które mogłyby być lepsze, potrafię wymienić tylko dwie: przeciętny czas pracy i aparat, który mógłby być lepszy.

Co się tyczy czasu pracy, tak naprawdę nie jest źle. Niezależnie od sposobu użytkowania OnePlus 8T zawsze wytrzymywał jeden cały dzień pracy, jak na ogniwa o pojemności 4500 mAh przystało. Nigdy jednak nie starczyło energii na dzień kolejny. Dzięki szybkiemu ładowaniu WarpCharge 65W można jednak błyskawicznie podładować telefon w razie potrzeby.

Z kolei aparat… cóż. W dobrych warunkach oświetleniowych zdjęcia wychodzą zupełnie w porządku. Są dość mocno kontrastowe, co nie każdemu będzie odpowiadać, ale znakomitej większości użytkowników aparaty OnePlusa 8T wystarczą do wszystkiego.

Mamy tu kombinację trzech sensorów: 48 Mpix, 16 Mpix z obiektywem ultrawide i 5 Mpix macro. Jest jeszcze sensor monochromatyczny 2 Mpix i aparat przedni 16 Mpix.

Sensor główny odpowiada zarówno za zdjęcia zrobione w trybie 1x, jak i w trybie 2x. Oznacza to, że zbliżenie odbywa się cyfrowo i to niestety widać; zdjęcia zrobione na dwukrotnym przybliżeniu bywają o wiele mniej szczegółowe niż gdyby robić je dedykowanym aparatem.

Absolutnie bezużyteczny jest aparat macro, który owszem, pozwala zrobić zdjęcie z naprawdę bliskiej odległości, ale rezultaty są okropne. Lepiej już zrobić zdjęcie głównym aparatem i nieco je przyciąć.

Macro
Główny aparat

Aparat do selfie zdaje egzamin, zwłaszcza w dobrym oświetleniu. Gdy światła jest mniej, zdecydowanie brakuje mu ostrości i pojawiają się przekłamania kolorów.

OnePlus 8T nie byłby jednak moim pierwszym wyborem w tej klasie do fotografii nocnej. Jeśli światła wokół jest niewiele, wszystkie aparaty robią zdjęcia dzielące się na przeciętne i kiepskie. Najlepiej oczywiście radzi sobie główny sensor, z obiektywem f/1.7 i po zmroku dobrze jest się go trzymać. Aparat z obiektywem ultrawide a nawet cyfrowy zoom produkują naprawdę ciemne i zaszumione ujęcia.

Ostatni problem z aparatem OnePlusa 8T dotyczy wideo. O ile nagrania w 4K wyglądają bardzo dobrze, tak z niewiadomych względów nagrania w rozdzielczości FullHD, z których korzystać będzie większość użytkowników, są okropnie skompresowane. Sam aparat zaś ma tendencję do gwałtownych zmian ekspozycji, zaś stabilizacja obrazu mogłaby być dużo lepsza.

Koniec narzekań, pora na pochwały. OnePlus 8T jest znakomitym smartfonem.

Zacznijmy od tego, jak OnePlus 8T wygląda i leży w dłoni. A moim zdaniem prezentuje się prześlicznie, zwłaszcza w kolorze Lunar Silver, którego niestety nie otrzymałem na testy. Testowany, zielony wariant również jest ładny, ale pasuje zupełnie do niczego. Srebrny jest minimalistycznie eleganci, a do tego matowo wykończony, dzięki czemu zbiera mniej odcisków palców.

Przy rozmiarach 160,7 x 74,1 x 8,4 mm i masie 188 g OnePlus 8T w żadnym wypadku nie jest małym urządzeniem, ale nie sprawia też wrażenia ogromnego. Bez problemu mogłem obsłużyć go jedną ręką dzięki zaokrąglonym pleckom. Sprawia on również wrażenie znacznie lżejszego niż jest w rzeczywistości, zapewne za sprawą znakomitego wyważenia ciężaru obudowy.

Całość jest też bardzo solidna, a przyciski mają doskonały skok. Nie zabrakło tu również znaku rozpoznawczego OnePlusa - suwaka do kontroli powiadomień. Bardzo ułatwia życie.

Najważniejsze jest jednak to, co na froncie urządzenia - piękny, 6,55-calowy wyświetlacz Fluid AMOLED o rozdzielczości 2400 x 1080 px i częstotliwości odświeżania 120 Hz.

W tej klasie cenowej tylko ekran Galaxy S20 FE może się z nim równać, taki jest dobry. Pomijając nawet płynność działania, to po prostu świetny panel. Ma idealne kąty widzenia, nieskończony kontrast i znakomite odwzorowanie palety barw DCI-P3. Co istotne, jest to płaski wyświetlacz, bez żadnych obłych krawędzi, które mogłyby ulec uszkodzeniu albo przeszkadzać w codziennym użytkowaniu.

Najbardziej pozytywnie zaskoczyła mnie jednak bardzo wysoka jasność tego panelu (szczytowa 1100 nitów) i kontrola systemu nad tą jasnością. Jeśli jest jedna cecha wspólna smartfonów z Androidem, niezależnie od półki cenowej, to z pewnością jest nią marne zarządzanie automatyczną regulacją podświetlenia ekranu. Tutaj ten problem nie istnieje - OnePlus 8T ustawia jasność ekranu z precyzją i płynnością równej mojemu iPhone’owi 12 Pro Max.

Po kilku aktualizacjach oprogramowania diametralnie zmieniło się też moje postrzeganie ukrytego pod ekranem czytnika linii papilarnych. Na początku był on bardzo kiepski. Po otrzymaniu aktualizacji systemu stał się zaś prawdopodobnie najlepszym optycznym czytnikiem linii papilarnych na rynku. Odblokowanie następuje natychmiast w 9 na 10 przypadków.

OnePlus 8T to sprzęt na lata.

Podzespoły OnePlusa 8T nie rozczarują nikogo. Sercem urządzenia jest procesor Qualcomm Snapdragon 865 5G, wspierany przez 8/12 GB RAM-u i 128/256 GB miejsca na dane. W wersji 12/256 GB OnePlus 8T robi się już nieco drogawy (3249 zł), ale wariant 8/128 GB wystarczy znakomitej większości użytkowników na długie lata.

Na lata wystarczą też standardy łączności bezprzewodowej. Oprócz 5G i 4x4 MIMO LTE mamy tu również WiFi 802.11 ax, NFC oraz Bluetooth 5.1 ze wsparciem dla kodeków aptX, aptX HD, LDAC i AAC. Tym samym OnePlus kolejny raz pokazał, że w 2020 r. odcina się od jednej z największych bolączek swoich smartfonów w latach ubiegłych - ustawicznych problemów z łącznością Bluetooth, zwłaszcza w transmisji dźwięku. Przez cały czas testu OnePlus 8T ani razu nie rozłączył się ze smartfonem czy nie przerwał transmisji Bluetooth audio w samochodzie. Jest naprawdę dobrze.

A skoro mowa o audio, które jest naprawdę dobre, to nie sposób nie wspomnieć o głośnikach stereo. Niewiele jest smartfonów, nawet na najwyższej półce cenowej, które grają lepiej od OnePlusa 8T. Jeśli często oglądacie seriale lub YouTube’a na smartfonie tudzież gracie w gry, będziecie zachwyceni jakością emitowanego brzmienia.

Oprogramowanie OxygenOS to androidowa maestria.

Nie ma lepszej wariacji na temat Androida niż OxygenOS. Nowa wersja systemu, oparta o Androida 11, jest lepsza niż kiedykolwiek.

Interfejs jest śliczny, logicznie poukładany i - co najbardziej istotne - szalenie responsywny. Można go też bardzo rozlegle modyfikować zależnie od upodobań, albo zostawić nienaruszonym i cieszyć się jego oryginalnym designem.

OnePlus w tym roku wprowadził do swoich smartfonów tryb Always-On Display z prawdziwego zdarzenia, więc po raz pierwszy nie mogę narzekać na jego brak w nowym modelu.

Mówiąc o jakości interfejsu nie mogę nie powiedzieć o motorkach wibracyjnych. OnePlus zawsze wyróżniał się in plus w tej materii, ale tegoroczne modele weszły na wyższy poziom, jeśli chodzi o haptykę. Motorek wibracyjny jest tak cudownie subtelny, a jednocześnie wyraźny, że aż chce się odbierać powiadomienia i pisać na klawiaturze przy włączonych wibracjach. W świecie Androida nie ma smartfonów, które mogłyby się równać z wibracjami OnePlusa 8T czy OnePlusa 8 Pro. Są tak dobre, jak te w najnowszych iPhone’ach.

OnePlus 8T ma tylko jednego rywala, który może odebrać mu tron średniej półki.

W cenie około 3000 zł jest tylko jedno urządzenie zbliżonej jakości, a momentami nawet lepsze od OnePlusa 8T - Samsung Galaxy S20 FE.

Galaxy S20 FE potrafi wszystko to, co OnePlus 8T, ale robi od niego lepsze zdjęcia, jest wodo- i pyło-szczelny, oferuje ładowanie bezprzewodowe, a do tego jest Samsungiem, więc można go kupić nie tylko w jednym sklepie, ale wszędzie oraz u operatorów.

Samsung Galaxy S20 FE jest jednak od OnePlusa 8T droższy, zwłaszcza jeśli chcemy nabyć wariant z łącznością 5G. Galaxy S20 FE nie był też dotąd dostępny na większych promocjach, raczej wszędzie kosztuje 2899/3399 zł, podczas gdy OnePlus 8T w wersji 8/128 GB bywa przeceniany do 2499 zł.

W regularnej cenie powiedziałbym, żeby brać Galaxy S20 FE. Jeśli jednak uda się dorwać OnePlusa 8T za 2500 zł, to nie ma się nad czym zastanawiać. W tej cenie nie ma niczego lepszego.

*Za udostępnienie egzemplarza testowego dziękuję sklepowi x-kom.pl

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst