Skąd pochodzili Piastowie? Genetyczna układanka zaczyna się składać
Skąd tak naprawdę pochodzili Piastowie? Wielki projekt badawczy wreszcie ujawnia genetyczną układankę, ale nie odpowiada na wszystkie pytania.

Kiedy 10 lat temu naukowcy z poznańskiego Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zaczęli otwierać piastowskie groby i pobierać próbki kości, nie wiedzieli, czy w ogóle uda się wyizolować DNA zachowane w szczątkach sprzed kilkuset lat. Udało się.
W czasopiśmie Nature Communications opublikowano niedawno wyniki, które zmieniają rozumienie nie tylko genealogii Piastów, lecz całej sieci powiązań europejskich dynastii królewskich. Z DNA zaledwie 10 zidentyfikowanych Piastów naukowcy odtworzyli powiązania z ponad 200 postaciami historycznymi z dziesięciu dynastii – od Rurykowiczów po Habsburgów. Natrafili na tajemnicę, której na razie nie potrafią rozwiązać.
340 grobów, 33 szkielety, 10 pewnych Piastów
Jak opisuje to prof. Marek Figlerowicz w rozmowie z portalem Nauka w Polsce, pierwszy etap badań nie miał nic wspólnego z laboratoriami. Miał za to wiele wspólnego z bibliotekami, archiwami kościelnymi i historiografią. Na podstawie zachowanych opisów historycznych zespół zidentyfikował około 340 potencjalnych miejsc pochówku członków dynastii piastowskiej – od katedr i kościołów kolegiackich po kaplice zamkowe i zapomniane cmentarze.
340 brzmi obiecująco, jednak rzeczywistość szybko ostudziła entuzjazm. Wiele grobów było pustych, bo szczątki przeniesiono, zniszczono, wymieszano z kośćmi innych osób w trakcie wielowiekowych przebudów kościołów, wojen i rabunków. Część pochówków miała tak złe warunki konserwacji, że materiał genetyczny uległ degradacji. Po wnikliwej analizie materiał kostny nadający się do badań pobrano z ośmiu nekropolii piastowskich od 33 osób.
Z tych 33 tożsamość 10 potwierdzono jako piastowską na podstawie krzyżowej analizy danych genetycznych, archeologicznych, antropologicznych i historycznych. Naukowcy nie zaliczali pochówku jako piastowski na podstawie samej lokalizacji czy tradycji. Każda identyfikacja wymagała niezależnego potwierdzenia z wielu źródeł.
Za najstarszą pewną próbkę zespół uznał DNA Konrada Mazowieckiego – księcia, który panował w latach 1194-1247 i jest postacią dobrze udokumentowaną historycznie. Na drugim końcu osi czasu stoi Janusz III – ostatni książę mazowiecki, zmarły w 1526 r., z którego śmiercią wygasła mazowiecka linia Piastów. Między nimi znalazło się kilku kolejnych książąt mazowieckich, których DNA pozwoliło zbudować pierwszą genetycznie potwierdzoną linię ojcowską w obrębie dynastii.
Haplogrupa R1b-BY3549 – rzadkość, która prowadzi na zachód Europy
Najważniejsze odkrycie dotyczy chromosomu Y, czyli fragmentu DNA dziedziczonego wyłącznie w linii ojcowskiej, z ojca na syna, przez pokolenia bez rekombinacji. Analiza chromosomów Y zidentyfikowanych Piastów wykazała, że należą oni do haplogrupy R1b-BY3549.
To haplogrupa niezwykle rzadka. W archeogenomicznych bazach danych zawierających tysiące przebadanych genomów z czasów starożytnych i średniowiecznych zidentyfikowano ją u zaledwie trzech osób żyjących w epoce piastowskiej lub wcześniejszej. Wszystkie trzy pochodziły z północno-zachodniej Europy: z terenów dzisiejszej Francji, Holandii i Anglii. Jedną z nich był wiking pochowany na terenie współczesnej Wielkiej Brytanii.

Północno-zachodnia Europa, a nie Polska. Nie Słowiańszczyzna. Nie nawet Europa Środkowa. To odkrycie natychmiast uruchomiło pytania o pochodzenie dynastii. Pytania, na które naukowcy odpowiadają z naukową ostrożnością.
Prof. Figlerowicz podkreśla, że sama haplogrupa Y o niczym jeszcze nie przesądza. Scenariuszy jest wiele: ktoś z tą grupą mógł przybyć na tereny dzisiejszej Polski w czasach wielkich wędrówek ludów i zostać przodkiem lokalnej elity. Mógł to być wiking, który osiadł nad Wisłą na kilka pokoleń przed powstaniem państwa Piastów. Mógł to być kupiec, najemnik albo dyplomata, którego potomkowie w ciągu kilku generacji stali się lokalną arystokracją.
Chromosom Y to mniej niż 1 proc. ludzkiego genomu. 25 proc. genomu dziecka pochodzi od ojca matki, kolejne 25 proc. od matki matki. Dyskusja o obcym lub lokalnym pochodzeniu dynastii na podstawie jednego chromosomu jest naukowo przedwczesna.
Piastowskie DNA to klucz do genealogii Europy
Oprócz chromosomu Y zespół zbadał mitochondrialne DNA, czyli materiał genetyczny dziedziczony w linii matczynej, co pozwoliło odtworzyć powiązania Piastów z innymi rodami królewskimi Europy przez małżeństwa i linie matek.
Z DNA zaledwie 10 pewnych Piastów naukowcy zidentyfikowali powiązania z ponad 200 postaciami historycznymi z 10 dynastii. Lista brzmi jak spis treści podręcznika historii średniowiecznej Europy: 108 Piastów, 32 Rurykowiczów, 12 Giedyminowiczów, 23 Arpadów, 15 Przemyślidów, 13 Hohenzollernów, 10 Habsburgów, 8 Wettynów, 5 Andegawenów i 4 Wittelsbachów.
Jak ujmuje to prof. Figlerowicz: Piastowie byli genetycznie i zapewne kulturowo niezwykle powiązani z arystokracją europejską, można by rzec, że byli zanurzeni w Europę. Żona jednego Piasta była z Rusi, drugiego z Danii, trzeciego z Niemiec, czwartego z Czech, piątego z Węgier. Widać tu paneuropejski genom, który charakteryzuje rody rządzące ówczesną Europą. Genetyka Piastów to jedna wielka i skomplikowana mozaika, którą będziemy odtwarzać również w kolejnych latach.
To ważna konstatacja, która wykracza daleko poza genealogię. Średniowieczna Europa w narracji popularnej bywa przedstawiana jako mozaika izolowanych państw i narodów. Genetyka dynastyczna pokazuje, że elity rządzące stanowiły jedną, głęboko splecioną sieć rodzinną, w której granice państwowe były drugorzędne wobec powiązań dynastycznych. Piast z Mazowsza był genetycznie bliżej Arpada z Węgier niż chłopa z sąsiedniego powiatu.
Teraz czas na Lendnicę, Krzywoustego i Hermana
Opublikowane wyniki to nie koniec, lecz dopiero początek. Zespół Figlerowicza ma ambitne plany na kolejne lata badań. Najbliższy cel to Wyspa Lednicka na Jeziorze Lednickim – prawdopodobne miejsce chrztu Polski, gdzie z pewnością żyli pierwsi Piastowie.
Na brzegach jeziora w czasach piastowskich funkcjonowały dwa cmentarzyska. Jeśli rzadka haplogrupa R1b-BY3549 pojawi się wśród pochówków na Lednicy, to będzie silna poszlaka, że mieli ją już protoplaści dynastii, na długo przed Konradem Mazowieckim. Jeśli nie pojawi się, to trzeba będzie rozważyć, czy haplogrupa ta jest w ogóle charakterystyczna dla całej dynastii, czy tylko dla jej mazowieckiej gałęzi.
Równolegle planowane są badania kilku próbek Piastów Śląskich, co pozwoli sprawdzić, czy linia ojcowska z Mazowsza jest wspólna dla całej dynastii, czy stanowi specyficzność jednej gałęzi. Najciekawsze zapowiedzi dotyczą jednak powrotu do szczątków, które już badano, ale technologiami sprzed lat. Zespół ma próbki należące prawdopodobnie do Władysława Hermana (ojca Krzywoustego) i Bolesława Krzywoustego (tego od rozbicia dzielnicowego). Gdy je badano po raz pierwszy, metody sekwencjonowania były mniej precyzyjne. Dziś po rewolucji w technologiach NGS (sekwencjonowania nowej generacji) te same próbki mogą ujawnić informacje niedostępne dekadę temu.
Jeśli Herman i Krzywousty okażą się nosicielami R1b-BY3549, będzie to potwierdzenie, że haplogrupa ta była w głównej linii Piastów co najmniej od XI w. To przesunęłoby potwierdzoną ciągłość genetyczną dynastii o blisko 200 lat w czasy, gdy Polska dopiero formowała się jako państwo.
Przeczytaj także:
Marzeniem naukowców jest dotarcie do DNA Bolesława Chrobrego lub Mieszka I – pierwszych Piastów, na których historii opiera się cała narracja o początkach Polski. Na razie to marzenie, bo szczątki Chrobrego w katedrze poznańskiej są przedmiotem dyskusji archeologicznych, a pewność ich identyfikacji jest ograniczona. Jednak prof. Figlerowicz nie mówi, że to niemożliwe. Mówi, że po prostu jeszcze się nie udało.



















