Koszmar na oceanach. Pływające roboty dostaną mocarną broń
Koniec z narażaniem marynarzy na pewną śmierć. Francuski program DANAE dosłownie zrewolucjonizuje patrole. Łodzie widmo najpierw zabezpieczą porty, a potem ruszą do eskorty okrętów.

Francja chce mieć flotę uzbrojonych, autonomicznych łodzi bez załogi i nie ukrywa, po co. Mają służyć do ochrony baz morskich, a w kolejnym kroku do eskorty okrętów i jednostek wysokiej wartości na otwartym morzu. Program DANAE ma doprowadzić do pierwszych dostaw pod koniec 2027 r., a już teraz trwa selekcja firm, które zbudują prototypy i udowodnią, że robot na wodzie potrafi nie tylko pływać, lecz także wykrywać, klasyfikować i zatrzymywać zagrożenia.
7 drużyn, 3 przepustki i ekspresowy harmonogram
Program DANAE ma przyspieszony, wieloetapowy model. W pierwszej fazie do programu dopuszczono 7 konsorcjów przemysłowych i sprawdzono je na realistycznych scenariuszach: od symulowanych zagrożeń i manewrujących celów, przez omijanie swoich jednostek, po szybkie rajdy na dystansie kilkudziesięciu mil morskich, zakończone oczywiście przechwyceniem celu. Na początku 2026 r. przeprowadzono próby na morzu w rejonie Tulonu, które miały pokazać nie tylko możliwości, lecz także słabe punkty konstrukcji, czujników i oprogramowania.
Kolejny krok jest równie ważny. Z 7 zespołów do fazy 2 mają przejść 3, wyjątkowo 4, jeśli dojrzałość rozwiązań okaże się na tyle obiecująca, że warto utrzymać dodatkową opcję. Ogłoszenie listy wybranych ma nastąpić w listopadzie 2026 r. podczas targów Euronaval. Potem zacznie się projektowanie i budowa prototypów w cyklu ok. 15 miesięcy, a finał ma przynieść wybór jednego zwycięzcy i uruchomienie produkcji wraz z utrzymaniem systemów.
Francuzi deklarują, że mowa nie o kilku sztukach na próbę, ale o zauważalnej skali: co najmniej kilkanaście twardych zamówień obejmujących zarówno same drony, jak i systemy dowodzenia i kontroli, czyli C2.
Najpierw miękkie efektory, potem uzbrojenie śmiercionośne
W pierwszym etapie łodzie mają chronić bazy morskie przy użyciu efektorów nieśmiercionośnych. Chodzi o środki, które pozwalają zatrzymać lub zniechęcić intruza bez użycia ognia: np. systemy oślepiające optykę, zakłócające obserwację lub wymuszające zmianę kursu. Taki miękki arsenał będzie szczególnie przydatny w portach i akwenach przybrzeżnych, gdzie ryzyko przypadkowych skutków ubocznych jest wysokie, a obszar bywa wypełniony ruchem cywilnym.
Drugi etap ma być już dużo ostrzejszy. Docelowo te same lub rozwinięte platformy mają dostać śmiercionośne uzbrojenie do zadań eskortowych na morzu. To oznacza przejście od ochrony infrastruktury w relatywnie kontrolowanym środowisku do działań w przestrzeni, gdzie przeciwnik może używać roju dronów, szybkich łodzi, amunicji krążącej czy nawet bezzałogowych kamikaze boatów.
Człowiek w pętli i wymogi, które zdradzają prawdziwy cel
DANAE nie jest projektem autonomicznej wieżyczki, która sama decyduje o użyciu broni. Jednym z kluczowych wymogów jest man-in-the-loop, czyli człowiek zatwierdzający neutralizację. Dron ma samodzielnie nawigować, wykrywać, śledzić i klasyfikować zagrożenia, ale decyzja o zadziałaniu efektorem ma pozostawać pod kontrolą operatora.
Same wymogi techniczne są tutaj zaskakująco konkretne. Część zespołów już teraz deklaruje prędkości przekraczające 30 węzłów. System ma umieć wykonać rajd na kilkadziesiąt mil morskich, przechwycić cel i działać w realnym ruchu morskim bez wpadania w kolizje. Neutralizacja ma być możliwa z bezpiecznego dystansu, a minimalna odległość działania jest stawiana na co najmniej 20 m.

Sam program jest celowo otwarty na różne podejścia. Część zespołów buduje własne platformy od zera, a inni bazują na jednostkach już istniejących. Wśród rozważanych opcji jest nawet szybka platforma na hydroskrzydłach oraz koncepcja opcjonalnie załogowa: te same łodzie mogą pływać z ludźmi albo po przełączeniu stać się dronami.
Dlaczego Francja przyspiesza akurat teraz?
Wojna na morzu zmieniła się szybciej, niż wiele flot było gotowych przyznać. Drony nawodne stały się narzędziem ataku i sabotażu, a drony powietrzne potrafią zamknąć akwen bez wchodzenia w klasyczny bój okrętów. Wystarczy popatrzeć na to, jak w ostatnich latach rosło znaczenie ataków bezzałogowych na infrastrukturę portową i statki oraz jak szybko marynarki musiały improwizować środki ochrony przed tanimi, masowymi zagrożeniami.
Przeczytaj także:
Francuzi budują do tego własną infrastrukturę testową. Program DANAE jest osadzony w ekosystemie, w którym rolę odgrywają zarówno siły zbrojne, jak i agencje odpowiedzialne za innowacje oraz zakupy. Istotnym elementem jest też zdolność do testów i eksperymentów w realnych warunkach morskich, uruchomiona w 2025 r. jako stałe zaplecze badań nad dronami nawodnymi i podwodnymi. Jest to więc próba skrócenia drogi od pomysłu do prototypu, który przeżyje tydzień na trudnym akwenie.



















