Xbox to już nie Xbox. Teraz musisz krzyczeć
Xbox przechodzi rebranding. Na… XBOX. Całość wielkimi literami, jakby marka chciała krzyknąć światu, że wraca do gry.

Microsoft zdecydował się na pełny rebranding marki Xbox, w tym zmianę zapisu na XBOX. Towarzyszy temu szersza przebudowa tożsamości działu gier, który po kilku latach funkcjonowania jako Microsoft Gaming wraca do nazwy Xbox XBOX. Nowa CEO działu, Asha Sharma, miała podczas wewnętrznego spotkania powiedzieć pracownikom, że „Xbox musi być naszą tożsamością”. W biurach firmy pojawiły się nowe hasła, w tym „We Are Xbox”, a także odświeżone logo - bardziej błyszczące, bardziej „premium”, bardziej… XBOX‑owe. To próba zbudowania nowego (a właściwie starego) fundamentu pod przyszłość marki.
Dlaczego teraz? Bo XBOX ma problem. I to duży
Wszystkie źródła zgodnie podkreślają, że rebranding nie jest fanaberią, tylko reakcją na realne kłopoty. W wewnętrznym memo kierownictwo XBOX‑a przyznaje wprost: „Mamy dużo pracy do wykonania. Gracze są sfrustrowani”. Lista problemów jest długa o czym nowa CEO odważnie (pod publiczkę?) mówi dość głośno, co stanowi interesującą PR-ową strategię.
Zagraj też:
W tle rebrandingu cały czas majaczy Project Helix - hybrydowa konsola/PC, która ma być nowym otwarciem XBOX‑a. Nowe logo XBOX‑a pojawia się już w materiałach związanych z Helixem, a Sharma podkreśla, że XBOX wraca do inwestowania w własny hardware, co jest ciekawym zwrotem po latach flirtowania z ideą „Xbox everywhere”, czyli grania na wszystkim, co ma ekran. Teraz konsola znów ma być „fundamentem”, a chmura - jej rozszerzeniem, nie zamiennikiem.
To może być próba odzyskania zaufania fanów, którzy od lat narzekają, że XBOX nie ma jasnej wizji. Raz mówi o chmurze, raz o PC, raz o konsolach, raz o multiplatformowości. Rebranding na XBOX - krzykliwy, jednoznaczny, prosty - ma tę wizję uporządkować.
Czy caps lock uratuje XBOX‑a?
To najważniejsze pytanie. I odpowiedź brzmi: nie, ale może pomóc. Rebranding sam w sobie nie zmieni sytuacji rynkowej. PlayStation nadal ma przewagę w grach na wyłączność i wizerunku. Nintendo robi swoje i sprzedaje miliony Switchy, choć sprzętowo jest generację do tyłu. Steam jest nie do ruszenia na PC. Ale rebranding to ważny sygnał, nie tylko marketingowy. Ma też na celu poprawić morale samych pracowników XBOX-a, odpowiedzialnych za sprzęt, gry i usługi. Mają znowu wierzyć, że ich praca ma sens i szanse na spektakularny sukces. Ostatnio przestało to być w XBOX-ie takie oczywiste.
Rynek gier jest dziś brutalny. Konsole sprzedają się gorzej niż dekadę temu, gry są droższe w produkcji, a gracze mają coraz mniej cierpliwości. W takim świecie XBOX musi walczyć o uwagę, o czas, o lojalność. I musi robić to mądrzej niż dotychczas. Rebranding na XBOX to próba powiedzenia: „Hej, jesteśmy tu, mamy plan, wracamy do korzeni, ale idziemy do przodu”. Czy to wystarczy? Zobaczymy, gdy Project Helix trafi na rynek. Na razie Microsoft robi to, co może - porządkuje markę, upraszcza przekaz, buduje nową tożsamość. A że robi to caps lockiem? Cóż. Może czasem trzeba krzyknąć, żeby ktoś wreszcie usłyszał.



















