REKLAMA

Przerażający plan Pentagonu. Niebo zaroi się od maszyn

Pentagon uruchamia program Swarm Forge, w którym roje autonomicznych dronów mają wyszukiwać i niszczyć cele. W czerwcu ruszy pierwsza duża próba poligonowa.

Pentagon szykuje roje dronów. Wojsko chce nowej skali walki
REKLAMA

Pentagon przechodzi od pojedynczych pokazów do programu, który ma w szybkim tempie zamienić roje dronów w niebezpieczne narzędzie walki. W centrum nowej inicjatywy jest projekt Swarm Forge, prowadzony przez Chief Digital and Artificial Intelligence Office, czyli cyfrowe centrum Pentagonu.

REKLAMA

Celem nie jest już samo testowanie ciekawych technologii, lecz przede wszystkim budowanie gotowych pakietów bojowych złożonych z wielu bezzałogowców, oprogramowania, logiki koordynacji i taktyk, które miałyby trafiać do jednostek operacyjnych w ciągu 90 dni lub szybciej. W czerwcu wojsko chce wystawić takie systemy na pierwszą dużą próbę poligonową pod nazwą Crucible.

Pentagon wprost przyznaje, że dziś nie ma ani skali, ani doktryny

W oficjalnym wezwaniu do składania propozycji Pentagon napisał, że USA nie mają dziś ani odpowiedniego zapasu tanich, skoordynowanych systemów robotycznych, ani gotowej doktryny ich masowego użycia. Autorzy dokumentu dodają, że stare platformy i powolne cykle zakupowe ograniczają zdolność do budowania efektu masy, a tradycyjne badania i rozwój nie nadążają za tempem zagrożeń. Problemem nie jest więc tylko brak kolejnego modelu drona, ale to, że amerykańska armia wciąż nie umie szybko przekuć tej technologii w spójny sposób walki.

To właśnie dlatego Swarm Forge został wpisany do grona siedmiu projektów, które mają nadawać tempo całej strategii AI Pentagonu. W dokumencie Hegsetha Swarm Forge został opisany jako mechanizm do odkrywania, testowania i skalowania nowych sposobów walki z użyciem zdolności opartych na AI. Oznacza to, że Pentagon nie traktuje rojów dronów jako pobocznego eksperymentu, ale jako jeden z filarów nowej wojskowej agendy technologicznej.

Crucible ma sprawdzić gotowość bojową

Najbliższym sprawdzianem będzie zaplanowane na 22-26 czerwca wydarzenie Crucible. Według oficjalnego harmonogramu firmy najpierw muszą złożyć 5-stronicowe dokumenty opisujące proponowane rozwiązanie i 1-stronicowe karty projektu, a termin nadsyłania propozycji mija dokładnie 17 kwietnia.

Pentagon ma potem wybrać uczestników demonstracji, którzy w czerwcu pokażą swoje rozwiązania w warunkach poligonowych. To nie będzie konferencja ani showcase w stylu targowym, lecz element wieloetapowego procesu selekcji. Wybrane systemy mają przechodzić pokaz, po którym rząd dokona dalszego odsiewu i zdecyduje o finansowaniu lub kolejnych kontraktach.

Pentagon chce z tych prób wyciągać sprawdzone pakiety rojowe gotowe do szybkiego przekazania jednostkom. Obejmują one nie tylko same drony, lecz także oprogramowanie misji, interfejsy, logikę koordynacji i wypracowane taktyki. Z punktu widzenia wojska to ważniejsze niż pojedynczy sprzęt, bo problem pola walki coraz częściej nie polega na braku platformy, tylko na tym, czy wiele maszyn od różnych dostawców umie działać razem pod presją czasu, zakłóceń i strat.

Co dokładnie Pentagon chce zobaczyć w powietrzu?

Wymagania są dość konkretne. Pentagon oczekuje demonstracji rojów złożonych z co najmniej czterech bezzałogowców jednocześnie, przy czym nie chodzi o zestaw maszyn od jednego producenta, ale o heterogeniczne roje, czyli systemy wielodostawcze. Wojsko chce zobaczyć pełne, autonomiczne wykonanie takich misji, jak ISR, czyli rozpoznanie, obserwacja i zwiad, oraz zadań wpisanych w koncepcję Find, Fix, Finish, czyli wykryj cel, utrzymaj jego ślad i doprowadź do jego zniszczenia. Pentagon dopuszcza też inne zastosowania, m.in. counter-UAS, roje łącznościowe i działania maskujące lub dezinformacyjne.

Chodzi więc nie tylko o prosty atak kilku dronów naraz. Swarm Forge ma sprawdzać, czy maszyny potrafią wspólnie wyszukiwać cele, dzielić role, wymieniać dane, dynamicznie reagować na sytuację i działać nawet wtedy, gdy łączność jest pogorszona, przerywana albo ograniczona. Pentagon wprost pisze o środowiskach DDIL. Chodzi o sytuację, w której drony nie mogą liczyć na stabilny kontakt z operatorem albo między sobą, bo sygnał jest zakłócany, zanika albo działa tylko częściowo. To oznacza odejście od modelu, w którym operator prowadzi każdą platformę niemal ręcznie, na rzecz systemów znacznie bardziej samodzielnych.

Człowiek ma nadal pozostać w łańcuchu decyzji

Jednym z najbardziej czułych punktów programu jest relacja między autonomią a kontrolą człowieka. Pentagon w swoich dokumentach używa dwóch sformułowań, które dobrze pokazują ten balans. Z jednej strony Swarm Forge ma działać pod znaczącym nadzorem człowieka. Z drugiej strony kryteria oceny wprost wskazują, że pożądane jest minimalne zaangażowanie operatora w samo sterowanie rojem. Im mniej ręcznego prowadzenia i im mniejsze obciążenie operatora, tym lepiej.

Pentagon nie szuka więc już tylko po prostu dronów, które można odpalić z tabletu. Szuka systemów, w których agenci AI sami koordynują role, planują zachowania i rozdzielają zadania pomiędzy maszyny. W dokumencie pojawiają się takie wymagania jak inter-agent collaboration, czyli zdecentralizowana architektura bez pojedynczego punktu awarii, zachowania oparte na intencji misji, dynamiczne uczenie się na podstawie sygnałów z otoczenia czy możliwość pracy przy zakłóceniach GPS i wojnie elektronicznej. To jest już poziom taktycznego organizmu, a nie kilku dronów lecących obok siebie.

Chcą, by roje działały nawet po utracie GPS i pod zakłóceniami

To jeden z najmocniejszych wątków całego programu i wyraźny ślad doświadczeń z wojny na Ukrainie. Pentagon oczekuje od oferentów m.in. nawigacji w środowisku bez GPS, opartej na zaawansowanych systemach inercyjnych i VISNAV, czyli nawigacji wizualnej. Chce też łączności odpornej na zakłócenia i przechwycenie, niskiej sygnatury wizualnej, akustycznej, termicznej i elektromagnetycznej oraz zdolności pracy w środowisku zakłócanym elektronicznie. Wojsko zakłada, że przeciwnik będzie próbował oślepić i ogłuszyć taki rój niemal od pierwszej sekundy starcia.

Do tego dochodzi automatyczne rozpoznawanie celów. Pentagon chce systemów wyposażonych w wieloklasowe modele ATR z możliwością regulowania progów pewności i typów klasyfikacji już w trakcie misji. Dokument wymaga również zdolności do dostrajania niektórych parametrów podczas działania. Program nie kończy się więc na samej koordynacji lotu. Pentagon chce rojów, które będą również rozumieć, co widzą, i potrafić szybciej przejść od wykrycia obiektu do decyzji o działaniu.

Pierwszy pokaz bojowego roju Amerykanie mają za sobą

Jeszcze w styczniu Pentagon przeprowadził pokaz na Camp Blanding na Florydzie, który określono jako pierwszy kinetyczny rój dronów użyty na terytorium USA. W demonstracji cztery drony FPV zaatakowały symulowane cele, a jeden działał jako lider, prowadząc pozostałe trzy ku uderzeniu.

Według relacji był to pierwszy przypadek, gdy wojsko na amerykańskiej ziemi wykorzystało skoordynowany rój z użyciem uzbrojenia do ataku na pozorowane cele. Pokaz był częścią wcześniejszego etapu Swarm Forge i dał Pentagonowi polityczny argument, że eksperyment da się przekuć w program szerszej skali.

Różnica między tamtym pokazem a obecnym planem jest jednak zasadnicza. Camp Blanding był sygnałem, że technologia działa. Crucible ma sprawdzić, czy da się z tego zrobić system powtarzalny, interoperacyjny i możliwy do szybkiego wdrażania. Pentagon chce już nie pojedynczego sukcesu z udziałem wybranych firm i jednostek, ale stałego cyklu kwartalnych prób, z których co trzy miesiące mają wychodzić lepsze i tańsze pakiety rojowe.

Pentagon sam przyznaje, że chce przyspieszyć zakupy i ucinać biurokrację

To, co czyni Swarm Forge szczególnie ważnym, to nie tylko sam temat dronów. Program jest częścią szerszego zwrotu Pentagonu ku modelowi wojennego tempa, który Pete Hegseth ogłosił w styczniu. W jego strategii AI pojawia się wyraźny język o końcu pokojowych targów naukowych i przejściu do szybkiego wdrażania. Oficjalne materiały mówią o agresywnych harmonogramach, pojedynczych liderach odpowiedzialnych za wynik i projektach, w których porażka ma przyspieszać uczenie się, a nie zamrażać rozwój.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Swarm Forge jest więc nie tylko programem rojów dronów, lecz także testem nowej kultury zakupowej Pentagonu. Nawet sam proces naboru pokazuje tę logikę: najpierw krótki white paper, potem pokaz, potem szybki downselect i możliwość dalszych kontraktów. Co więcej, rząd zastrzegł, że może używać narzędzi AI i uczenia maszynowego do administracyjnego przeglądu i technicznej oceny nadesłanych propozycji, choć ostateczna decyzja ma należeć do ludzi. Pentagon chce więc używać AI nie tylko na polu walki, ale już na etapie wyboru tego, co trafi na pole walki.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-01T16:36:59+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T15:40:11+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T14:36:01+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T13:18:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T12:53:49+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T12:51:15+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T09:36:42+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T08:53:42+02:00
Aktualizacja: 2026-04-01T06:15:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA