REKLAMA

Polacy stworzyli Salamandrę. Ten odrzutowy dron to "technologiczna bomba"

Kiedy większość z nas myśli o dronach, wyobraża sobie klasyczne, zasilane akumulatorami quadrocoptery. Są świetne do filmowania czy rekreacji, ale mają swoje wyraźne technologiczne ograniczenia. Ekipa z Koła Naukowego Akademii Górniczo-Hutniczej Drone Engineering postanowiła rzucić wyzwanie rynkowym standardom.

Polacy stworzyli Salamandrę. Ten odrzutowy dron to "technologiczna bomba"
REKLAMA

Ich najnowsze dzieło to projekt Salamandra, czyli modularny bezzałogowiec o stałym płacie, który zamiast elektrycznych silniczków wykorzystuje napęd odrzutowy. To maszyna tworzona do zadań, przy których standardowe sprzęty po prostu by się poddały.

Choć dron powstaje jako cywliny, patrząc na jego kształt widać wyraźnie, że będzie to technologia dual-use, czyli dostosowana zarówno do wykorzystania cywilnego, jak i wojskowego. Łatwo sobie go wyobrazić jako przechwytywacz dronów uderzeniowych, a nawet śmigłowców, a także jako drona-kamikadze.

REKLAMA

Więcej na Spider's Web:

Sekretem niezwykłych możliwości nowej konstrukcji z Krakowa jest zastosowanie modelarskich silników turboodrzutowych. To właśnie one pozwolą płatowcowi na osiągnięcie prędkości absolutnie nieosiągalnych dla tradycyjnych, elektrycznych napędów.

Głównym założeniem, jakie wytyczyli przed sobą młodzi inżynierowie z Akademii Górniczo-Hutniczej, jest stworzenie platformy zdolnej do błyskawicznego przemieszczania się i przenoszenia lekkich ładunków na bardzo duże dystanse.

Zastosowanie modularnej budowy ma sprawić, że sprzęt będzie nie tylko szybki, ale i elastyczny w ewentualnej rekonfiguracji, co w świecie nowoczesnego lotnictwa bezzałogowego jest gigantycznym atutem.

Paliwo, które żyje, czyli inżynieryjny tor przeszkód

Zbudowanie takiego sprzętu od zera to potężne wyzwanie, a dla studentów AGH jest to pierwszy raz, kiedy całkowicie samodzielnie tworzą samolot z autorskim systemem sterowania. Obecnie zespół skupia się na kluczowym etapie planowania i walidacji założeń. Bolączką przy projektowaniu maszyny napędzanej paliwem ciekłym jest nieustannie zmieniający się środek masy.

W trakcie dynamicznego lotu ciecz w zbiornikach będzie się przelewać, co może drastycznie wpływać na stabilność maszyny.

Konstruktorzy muszą więc opracować taki układ podzespołów, który zniweluje te zaburzenia. Do tego dochodzi drobiazgowa praca związana z odpowiednim rozmieszczeniem awioniki, systemów zasilania, komunikacji oraz serwomechanizmów wprawiających w ruch powierzchnie sterowe.

Największym wyzwaniem dla nas jest to, że w projekcie tym trzeba zaimplementować znane nam technologie do samolotu, który jest zupełnie inną konstrukcją w porównaniu do tych, jakie realizujemy na co dzień. Specjalizujemy się w dronach wielowirnikowych, a w tym momencie chcemy wykonać płatowiec, czyli będą w nim takie elementy jak kadłub i skrzydła. Ponadto w Salamandrze planujemy zaimplementować technologie, których chcemy się nauczyć, rozszerzając nasze zainteresowania oraz umiejętności – powiedział Michał Jan Kwiecień, członek koła, koordynator projektu.

Dron do zadań specjalnych. Gdzie sprawdzi się krakowski projekt?

Salamandra nie powstaje wyłącznie po to, by stanowić popis inżynieryjnych umiejętności studentów. To projekt o ogromnym potencjale praktycznym i wdrożeniowym.

Twórcy przewidują, że ich zdalnie sterowany odrzutowiec idealnie odnajdzie się w trudnych misjach humanitarnych, służąc do szybkiego nadzorowania rozległych terenów zagrożonych. Co więcej, dzięki możliwości przenoszenia ładunków o masie od dwóch do trzech kilogramów, dron ten mógłby precyzyjnie zrzucać specjalne systemy znaczników w obszarach skażeń biologicznych lub radiologicznych.

To idealne rozwiązanie do operowania tam, gdzie wysłanie człowieka jest niemożliwe lub zbyt niebezpieczne.

Kiedy krakowska maszyna zyska ostateczne kształty?

Przed zespołem Drone Engineering jest jeszcze faza testowania kolejnych rozwiązań. W najbliższym czasie inżynierowie będą musieli uporać się z ostatecznym kształtem kadłuba, dobrać optymalne techniki jego wytwarzania oraz precyzyjnie wyliczyć parametry dotyczące sprawności samych silników. Prace posuwają się jednak naprzód zgodnie z harmonogramem.

W skład zespołu projektowego wchodzi 20 studentów z Koła Naukowego AGH Drone Engineering, które działa na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki. Ich opiekunem jest dr inż. Tymoteusz Turlej. Zespół jest również wspierany merytorycznie przez grupę studentów Politechniki Warszawskiej.

REKLAMA

Młodzi konstruktorzy zapowiadają, że kompletny projekt modelu, na podstawie którego ruszy produkcja komponentów, powinien być gotowy już u progu nowego roku akademickiego, w październiku 2026 r. Trzymamy kciuki za krakowską ekipę – polska myśl techniczna znów udowadnia, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-26T15:33:25+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T13:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T09:52:51+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T08:40:29+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T08:19:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-26T06:25:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA