REKLAMA

Oto polski Wartownik. Prywatne drony stają się nowym okiem polskiej armii

Polska zbrojeniówka przyspiesza, a na scenie pojawia się coraz więcej prywatnych przedsięwzięć. Najnowsze z nich to system dronów Wartownik.

Oto polski Wartownik. Prywatne drony stają się nowym okiem polskiej armii
REKLAMA

Hybrydowy charakter dzisiejszych konfliktów wymuszają na polskim sektorze obronnym poszukiwanie nieszablonowych rozwiązań. Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia (WITU) stawia na rodzime innowacje. Zawarł właśnie strategiczną umowę z polską spółką Farada Group, której celem jest stworzenie Wartownika. To zaawansowany systemdronów, mający radykalnie zmienić sposób monitorowania baz wojskowych.

Rozwiązanie zrywa z dotychczasowym postrzeganiem dronów jako wyizolowanych, pojedynczych jednostek latających. Projekt Wartownik zakłada stworzenie kompleksowego i wielowarstwowego ekosystemu opartego na bezzałogowych statkach powietrznych.

REKLAMA

Głównym zadaniem nowego narzędzia będzie nieprzerwana ochrona infrastruktury o absolutnie kluczowym znaczeniu. Inżynierowie skupiają się na zaimplementowaniu zaawansowanych algorytmów analizy danych. Dzięki temu maszyny zyskają niespotykany dotąd stopień autonomii, a cały system utrzyma najwyższe standardy kryptograficzne.

Projektanci kładą ogromny nacisk na niezawodność. Polskie drony mają skutecznie operować w skrajnie niekorzystnych warunkach środowiskowych, w tym przy silnych zakłóceniach łączności i sygnału GPS, co jest dziś standardowym elementem wojny elektronicznej.

Przełom dla krajowej zbrojeniówki

Najważniejsze i najlepsza informacja dotyczy czasu. Harmonogram zakłada szybkie i intensywne tempo działań. Podpisanie dokumentów z WITU dało formalne zielone światło dla prac konstrukcyjnych i programistycznych, które mają potrwać do połowy czwartego kwartału 2026 r.

Prezes Farada Group, Szymon Kupaj powiedział, że projekt ten stanowi niezbity dowód na to, że technologie rozwijane nad Wisłą są w stanie bez kompleksów odpowiadać na najbardziej rygorystyczne wymagania współczesnego wojska.

Kupaj wyraził nadzieję, że powołanie do życia tego systemu otworzy drzwi do wieloletniej i owocnej współpracy z polskimi siłami zbrojnymi. Optymizm ten ma solidne fundamenty, ponieważ firma posiada już unikalne know-how zdobyte podczas zabezpieczania cywilnej infrastruktury krytycznej, w tym obiektów sektora energetycznego, a jej sprzęt z powodzeniem trafiał już do aktywnych stref konfliktów zbrojnych.

Więcej na Spider's Web:

Wielomiliardowe tło i testy w warunkach bojowych

Kooperacja z Wojskowym Instytutem Techniki Uzbrojenia to dla prywatnego przedsiębiorstwa także przepustka do elitarnego środowiska testowego. Farada Group zyskała możliwość uczestnictwa w zaawansowanych próbach poligonowych, które są organizowane pod egidą wojskowego Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA). Jej tegoroczny budżet opiewa na kwotę aż 25 miliardów złotych.

Lubartowska spółka zamierza w pełni wykorzystać tę szansę, delegując na poligony trzy odmienne modele swoich bezzałogowców. Sprawdzian w realiach maksymalnie zbliżonych do prawdziwego pola walki pozwoli nie tylko na ostateczne szlify technologiczne Wartownika.

Z Lubartowa na straż polskiego nieba

Zaawansowane technologie, które wkrótce mogą strzec polskich baz, rodzą się w niepozornym Lubartowie. To właśnie tam mieści się centrala oraz nowoczesne zaplecze produkcyjne Farada Group.

Przedsiębiorstwo to z powodzeniem łączy rolę producenta i integratora, dysponując kompetencjami obejmującymi cały cykl życia produktu, od deski kreślarskiej, przez produkcję lekkich kompozytów i precyzyjnej elektroniki, aż po autorskie oprogramowanie, integrację czujników oraz szkolenie przyszłych operatorów.

Portfolio firmy udowadnia, że polska myśl techniczna potrafi konkurować ze światowymi gigantami. W ofercie znajdują się platformy wielowirnikowe, stałopłatowe oraz systemy pionowego startu i lądowania (VTOL). Ich zasięg operacyjny sięga 1000 km, a czas ciągłego przebywania w powietrzu to nawet 8 godz. przy możliwości przenoszenia ładunków o masie od 2 do 25 kg.

Prawdziwą perłą w koronie lubartowskiego producenta jest jednak Farada G1 (główna ilustracja). Ten flagowy dron to innowacyjna hybryda, łącząca aerodynamiczne zalety klasycznego płatowca napędzanego śmigłem ciągnącym z czterema dodatkowymi zespołami napędowymi, które gwarantują maszynie zdolność do pionowego startu i lądowania z niemal dowolnego miejsca, bez konieczności budowy specjalnej infrastruktury.

REKLAMA

Rozpiętość skrzydeł drona Farada G1 to 3 m, natomiast całkowita długość kadłuba wynosi 1,8 m. Mimo tak pokaźnych proporcji, dzięki zbudowaniu konstrukcji z ultralekkiego i niezwykle wytrzymałego kompozytu węglowego, maksymalna masa startowa drona zamyka się w zaledwie 14 kg, a 3 kg stanowią ładunek użyteczny. Producent zdecydował się na ciche, w pełni elektryczne zasilanie, które wprawia w ruch układ złożony z pięciu niezależnych silników elektrycznych, co pozwala na prędkość przelotową 90 km/h.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-25T09:53:58+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T20:34:32+01:00
Aktualizacja: 2026-03-24T16:38:57+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA