Ten nowy polski system bojowy wbija w ziemię. Przed nim nie da się schować
Do kolejnych jednostek wojskowych w kraju płyną systemy Gladius, Warmate i FlyEye, a armia formuje specjalne kompanie dronowe.

Polska armia przechodzi prawdziwą dronową rewolucję, a kluczowe elementy nowoczesnego systemu poszukiwawczo-uderzeniowego Gladius właśnie zameldowały się w kolejnych jednostkach. 1. Mazurska Brygada Artylerii kompletuje swój sprzęt, a 17. Wielkopolska Brygada Zmechanizowana formuje specjalną kompanię dronową wyposażoną w zestawy FlyEye i Warmate. To sprzęt, który pozwoli być naszym żołnierzom krok przed przeciwnikiem.
Modernizacja Wojska Polskiego nie zwalnia, a najnowsze dostawy od Grupy WB pokazują, że nacisk kładziony jest nie tylko na ciężki sprzęt pancerny, ale przede wszystkim na inteligentne systemy rozpoznania i uderzenia.
Oczy wszystkich miłośników polskiej myśli technicznej i naszego wojska zwrócone są obecnie na Mazurską 1. Brygadę Artylerii, która stała się drugą jednostką w kraju wdrażającą system Gladius. Proces ten wchodzi właśnie w decydującą fazę. Po tym, jak tuż przed Bożym Narodzeniem żołnierze pochwalili się odbiorem pojazdów wyrzutni, teraz do jednostki dotarły wozy amunicyjne.
To niezbędny element systemu, który sprawia, że Gladius w Wojsku Polskim staje się w pełni operacyjny i gotowy do działania. Wojna w Ukrainie pokazała, że logistyka jest kluczem i choć jak zawsze oczy wszystkich zwrócone są na drony czy działa, to właśnie zaplecze decyduje o zwycięstwie lub porażce.
Warto przypomnieć, że tamtejsi artylerzyści nie czekali z założonymi rękami, już w połowie lipca ubiegłego roku szlifowali umiejętności obsługi Gladiusa na poligonie w Orzyszu.
Wszystkowidzące oko artylerii
Gladius to system niezwykły, dzieło polskich inżynierów i programistów. To kompleksowe rozwiązanie typu "hunter-killer" (szukaj i zniszcz). System pozwala żołnierzom na prowadzenie głębokiego rozpoznania za pomocą bezzałogowca FT-5 Łoś, który może utrzymywać się w powietrzu przez około 10 godz. i operować na pułapie do 5 tys. metrów.

Gdy operator wykryje zagrożenie, nie musi wzywać lotnictwa czy innej jednostki ogniowej. Do akcji wkracza wtedy efektor, czyli dron uderzeniowy BSP-U, którego zasięg rażenia wynosi aż 100 km. Co więcej, FT-5 może zostać wyposażony w sensory SAR (radar z syntetyczną aperturą) oraz ELINT (rozpoznanie elektroniczne), co drastycznie zwiększa świadomość sytuacyjną na polu walki, niezależnie od warunków pogodowych. Przed FT-5 Łoś nie można się schować, bo namierzy wroga poprzez radar, albo nawet gdy ten będzie używał radia.
Mózgiem całej operacji jest Zintegrowany System Zarządzania Walką Topaz. To on zbiera, przetwarza i dystrybuuje dane pozyskane przez drony. Informacje te nie służą tylko operatorom Gladiusa. Topaz potrafi błyskawicznie przekazać koordynaty celów do innych jednostek, na przykład klasycznej artylerii lufowej (Armatohaubice Krab) lub rakietowej (HIMARS, Homar-K).

Dzięki temu Gladius staje się nie tylko mieczem artylerzystów, ale także ich wszystkowidzącym okiem. Planowane w przyszłości ulepszenia mają jeszcze bardziej wyśrubować te parametry, czyniąc z polskiej artylerii jedną z najnowocześniejszych w regionie.
System poszukiwawczo-uderzeniowy Gladius, będący jednym z najważniejszych kontraktów ostatnich lat (umowę o wartości 2 mld zł podpisano w maju 2022 r.), jest sukcesywnie dostarczany do kolejnych garnizonów.
Więcej na Spider's Web:
Żołnierzom przydało się granie
Równolegle do wzmacniania artylerii, istotne zmiany zachodzą w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej. Jednostka ta stawia na sprawdzone w boju rozwiązania, powiększając swój arsenał o bezzałogowce rozpoznawcze FlyEye oraz amunicję krążącą Warmate.
Teraz żołnierze intensywnie przygotowują się, by w pełni wdrożyć je do służby. Nasze obsady FlyEye przeszły już cykl szkoleń, a obecnie oczekują na końcowy egzamin. Sekcje Warmate na razie samodzielnie zapoznają się z budową i zasadami użytkowania bezzałogowców, tak by niebawem przystąpić do kursu – mówi serwisowi Polska Zbrojna płk Marek Fiałka, zastępca dowódcy 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej.
Sprzęt to jednak nie wszystko, za technologią idą zmiany strukturalne. W związku z nowymi nabytkami trwa formowanie dedykowanej kompanii dronowej.

Oprócz sprzętu pozyskaliśmy pakiet szkoleń i kursów. Wspólnie z WB Group planujemy uruchomienie całodobowego helpdesku, dzięki któremu inżynierowie z firmy będą nas wspierać w codziennym użytkowaniu bezzałogowców. Cieszy mnie też fakt, że żołnierze szybko opanowują techniki pilotażu. W tym przypadku spędzone przez nich godziny z padem konsoli do gier w ręku do czegoś się przydały - mówi płk Marek Fiałka.
Polskie oczy kierują ogniem na Ukrainie
To, że sprzęt ten trafia do kolejnych polskich jednostek, to doskonała wiadomość, bo mówimy o rozwiązaniach przetestowanych w najtrudniejszych możliwych warunkach bojowych. Bezzałogowce FlyEye, produkowane przez ożarowską Grupę WB, wyrobiły sobie na Ukrainie markę sprzętu niemal nieuchwytnego dla rosyjskich systemów walki radioelektronicznej.
Za naszą wschodnią granicą to właśnie te niepozorne płatowce pełnią rolę kluczowych nawigatorów ognia. Ukraińcy z ogromnym powodzeniem wykorzystują je do precyzyjnego naprowadzania artylerii lufowej, w tym polskich AHS Krab, a także zaawansowanych systemów rakietowych na najbardziej wartościowe cele przeciwnika, od systemów przeciwlotniczych po ukryte punkty dowodzenia. Ich unikatowa odporność na zagłuszanie sprawia, że FlyEye jest w stanie dostarczyć koordynaty tam, gdzie inne drony tracą łączność i spadają.
Grupa WB realizuje aktualnie zamówienie na 400 zestawów dla Wojska Polskiego, czyli 1,6 tys. dronów FlyEye.

Z kolei system Warmate, również będący flagowym produktem Grupy WB, reprezentuje kategorię amunicji krążącej, potocznie zwaną dronami kamikadze. To rozwiązanie, które daje pododdziałom zmechanizowanym latającą pięść.
Warmate łączy w sobie cechy bezzałogowca rozpoznawczego i precyzyjnego pocisku, może krążyć nad obszarem działań, wyszukując cel, a po jego zidentyfikowaniu przejść w tryb ataku i uderzyć z chirurgiczną precyzją. Dzięki wymiennym głowicom (odłamkowo-burzącym lub kumulacyjnym) operatorzy mogą skutecznie eliminować zarówno siłę żywą, jak i lżej opancerzone pojazdy. Polska armia ma otrzymać 10 tys. takich dronów w najnowszej wersji Warmate 3.
Główna ilustracja. Dron Warmate w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej. Fot. st. szer. Robert Gradowski







































