REKLAMA

Niezwykłe kryształy z pierwszej bomby atomowej. Uczeni zaglądają do wnętrza

Trynityt - materiał powstały na skutek eksplozji pierwszej na świecie bomby atomowej - po 80 latach badań wciąż skrywa niezwykłe tajemnice. Niektóre wyglądają jak mięso.

Trinity trynityt klatraty
REKLAMA

Gdy 16 lipca 1945 r. na pustyni w Nowym Meksyku rozbłysła kula ognia Trinity nikt nie myślał o tym, że w ułamku sekundy powstaną tam struktury, których nie potrafiłby stworzyć żaden ówczesny naukowiec. Liczyła się moc - 21 kiloton, czyli około 88 teradżuli energii - oraz to, że eksperyment zadziałał. Dopiero dekady później okazało się, że eksplozja była nie tylko początkiem ery atomowej, ale też mimowolnym laboratorium materiałowym, w którym natura - a właściwie fizyka ekstremalna - przeprowadziła własne eksperymenty.

Dziś, 80 lat po wybuchu, badacze wciąż znajdują w trynitycie - zeszklonej mieszance piasku, metali i resztek infrastruktury testowej - rzeczy, które nie powinny istnieć. A jednak istnieją. I właśnie do tej listy dopisano kolejne pozycje.

REKLAMA

Czytaj też:

Na przykład materiał, który łamie reguły krystalografii

Próbka trinitytu użyta w badaniu, w którym odkryto nowy klatrat

Naukowcy opisali w PNAS odkrycie nowego, antropogenicznego kształtu materii: dwudziestościenny kwazikryształ o składzie Si₆₁Cu₃₀Ca₇Fe₂, znaleziony w tzw. czerwonym trinitycie. To forma materii, która nie powinna powstać spontanicznie - jej struktura łamie klasyczne zasady periodyczności kryształów, a mimo to jest stabilna. Co więcej, ten konkretny kryształ ma dokładnie znaną datę urodzenia.

Badacze znaleźli go w metalicznej kropli o średnicy około 10 mikrometrów, bogatej w miedź - pozostałość po stopionych kablach i elementach wieży testowej. To właśnie te miedziane komponenty, wciągnięte do fireballa i zmieszane z piaskiem pustyni stworzyły środowisko o temperaturach przekraczających 1500°C i ciśnieniach liczonych w dziesiątkach tysięcy atmosfer. Warunki, które normalnie można uzyskać tylko w laboratoriach wysokociśnieniowych lub… podczas uderzenia meteorytu. 

REKLAMA

To zresztą nie przypadek - podobne kwazikryształy odkryto wcześniej w meteorycie Chatyrka. Trinity była więc dla materii tym, czym kosmiczna kolizja: krótkim, brutalnym eksperymentem.

Nowy kryształ po 80 latach: klatrat, który więzi atomy

Zespół badaczy opisał w PNAS pierwszy w historii klatrat powstały w wyniku eksplozji jądrowej. Klatrat to struktura krystaliczna przypominająca klatkę - jej sieć atomów tworzy przestrzenie, w których mogą zostać uwięzione inne atomy lub cząsteczki. 

W czerwonym trynitycie znaleziono materiał o składzie Si₈₅Ca₁₂Cu₂Fe₁, o strukturze typu I, w której w centrum klatki siedzi atom wapnia. To pierwszy taki przypadek w produktach eksplozji nuklearnej. 

REKLAMA
Kula ognia z testu nuklearnego Trinity w Nowym Meksyku 16 lipca 1945 r.

Znów kluczowa okazała się obecność miedzi - to ona, pochodząca z kabli i aparatury pomiarowej, wzbogaciła lokalne środowisko chemiczne i umożliwiła powstanie egzotycznych faz. Badacze podkreślają, że w metalicznych kroplach czerwonego trynitytu kryje się cały katalog nietypowych struktur, które powstały w wyniku gwałtownego stopienia, wymieszania i błyskawicznego schłodzenia materiałów o kompletnie różnych właściwościach.

REKLAMA

Dlaczego czerwony trynityt jest tak wyjątkowy?

Większość trynitytu ma kolor zielony - to efekt zeszklenia pustynnego piasku. Czerwony trynityt jest znacznie rzadszy i powstaje tylko tam, gdzie eksplozja wciągnęła duże ilości miedzi. To właśnie w nim znajdują się metaliczne krople, w których powstają kwazikryształy i klatraty. 

Można powiedzieć, że czerwony trynityt to materiałowy Frankenstein: piasek, stal, miedź, aluminium, resztki izolacji, wszystko stopione i wymieszane w ułamku sekundy. A potem gwałtownie schłodzone, gdy kula ognia opadła i rozproszyła się. 

REKLAMA

To właśnie ta kombinacja - ekstremalne temperatury, ekstremalne ciśnienia i ekstremalnie szybkie chłodzenie - tworzy warunki, których nie da się łatwo odtworzyć w laboratorium. Dlatego Trinity pozostaje jednym z najciekawszych „eksperymentów materiałowych” w historii, choć oczywiście był to eksperyment o zupełnie innym celu.

Czy te odkrycia mają znaczenie praktyczne? Po co nam „mięsny” kryształ?

To pytanie, które zawsze warto zadać, zwłaszcza gdy mówimy o materiałach egzotycznych. Kwazikryształy od lat znajdują zastosowania w elektronice, optyce czy materiałach o niskim współczynniku tarcia. Jednak te z Trinity są przede wszystkim dowodem na to, że ekstremalne procesy mogą tworzyć struktury, których nie przewidują modele teoretyczne. 

Klatraty z kolei są interesujące z punktu widzenia fizyki ciała stałego - ich zdolność do „więzienia” atomów może mieć znaczenie np. w projektowaniu materiałów termoelektrycznych. Ale nie łudźmy się: nikt nie będzie odtwarzał warunków Trinity, by produkować takie kryształy na skalę przemysłową. 

REKLAMA

Znaczenie tych odkryć jest przede wszystkim poznawcze. Pokazują, że materia wciąż potrafi nas zaskoczyć, a historia pierwszej bomby atomowej nie została jeszcze do końca opowiedziana.

Trinity jako archeologiczna kapsuła ekstremalnej fizyki

To fascynujące, że po 80 latach wciąż znajdujemy w trynitycie nowe struktury. To trochę tak, jakby archeolodzy odkopywali starożytne miasto i co kilka lat trafiali na kolejną komnatę pełną artefaktów, o których nikt nie miał pojęcia. 

REKLAMA

Trinity była wydarzeniem, które zmieniło świat politycznie, militarnie i społecznie. Ale równocześnie była jednym z najbardziej ekstremalnych eksperymentów fizycznych, jakie kiedykolwiek przeprowadzono. I dopiero teraz zaczynamy rozumieć, jak bardzo ekstremalnym. Nawet najbardziej destrukcyjne wydarzenia mogą zostawić po sobie ślady, które pomagają nam lepiej zrozumieć świat.

REKLAMA
Maciej Gajewski
Redaktor

Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA