Czy warto kupić słuchawki w cenie laptopa? AirPods Max 2 - recenzja
Sprawdziłem, czy słuchawki Apple’a za 2,5 tysiąca zł są faktycznie warte tych pieniędzy. Co faktycznie robią lepiej od zestawów słuchawkowych innych firm i od poprzednika? Najnowsze AirPods Max 2 w praktyce.

Apple w ofercie ma słuchawki od kiedy pamiętam, a przewodowe białe EarPodsy dorzucane do iPodów stały się symbolem statusu. Od razu było widać na ulicy, kto ma w kieszeni nowiutki i modny odtwarzacz MP3. Apple zaczął je później wrzucać do pudełek z iPhone’ami, a nietypowy jak na tamte czasy kolor sprawiał, iż każdy posiadacz sprzętu z logo nadgryzionego jabłka wyróżniał się z tłumu.
A potem przyszły nowsze, młodsze i piękniejsze bezprzewodowe.
Z oferty Apple’a zniknęły iPody, do pudełek z telefonami z czasem zaprzestano pakowania jakichkolwiek słuchawek, a EarPodsy (teraz z USB-C) sprzedawane są dziś osobno. Wraz z wydaniem pierwszych bezprzewodowych AirPodsów nastała zaś era dousznych zestawów bezprzewodowych, które rzecz jasna też trzeba dokupić we własnym zakresie. Z początku i one były dostępne jedynie w bieli.
Dziś w ofercie Apple’a jest mrowie zestawów słuchawkowych, w tym zarówno z rodziny AirPods, jak i tych sprzedawanych pod przejętą przez firmę z Cupertino marką Beats. W przypadku tych sygnowanych logo Apple’a dostępne są zaś dwa rodzaje słuchawek dousznych, czyli pchełki AirPods 4 z opcjonalnym ANC oraz dokanałowe AirPodsy Pro 3, tu już wyłącznie w wersji z cyfrową redukcją szumów.

Kolekcję uzupełnił w 2020 r. bezprzewodowy zestaw nauszny o nazwie AirPods Max, który od początku miał funkcję wyciszania otoczenia. Przy poprzedniej rewizji z 2024 r., gdy słuchawki dostały port USB-C w miejsce Lightninga, nie zmieniono im nawet numerka. Teraz, gdy pojawiły się AirPodsy Max 2 z prawdziwego zdarzenia, zmian jest już ciut więcej. Przyjrzyjmy się im bliżej.
Apple AirPods Max 2 - cena
Mamy tu do czynienia ze sprzętem z tej wyższej półki zarówno jakościowej, jak i cenowej. Zestaw w najnowszej wersji został wyceniony przez producenta na 2499 zł i nie jest to mało, ale w przypadku sprzętu audio z tej kategorii niebo jest limitem i nietrudno znaleźć znacznie droższe zestawy w ofercie konkurencji - i to nawet takiej bez audiofilskiego zacięcia.
Dostępne są jednak również i świetne modele nausznych słuchawek z ANC w znacznie niższej cenie, a takie Sony WH-1000XM6 da się dzisiaj kupić za około 1600 zł. Co w takim razie oferuje nauszny zestaw firmy z Cupertino, by uzasadnić swą wysoką cenę? Przede wszystkim pełną integrację z ekosystemem Apple’a, na który składają się iPhone’y, iPady, Apple Watche, komputery Mac i przystawki Apple TV.









AirPods Max 2 vs ekosystem Apple’a
Wszystkie słuchawki z rodziny AirPods po jednorazowym sparowaniu z jednym sprzętem z powyższej listy stają się od razu sparowane ze wszystkimi pozostałymi, na których zalogowani jesteśmy na to samo konto Apple ID. Nie musimy ręcznie łączyć ich na stałe poprzez Bluetooth z każdym z tych sprzętów osobno i obawiać się, iż wyczerpiemy jakiś odgórny limit.
Parowanie sprowadza się do umieszczenia słuchawek koło innego sprzętu Apple’a, a kreator wyskakujący automatycznie na ekranie wymaga odpowiedzi na jedynie kilka pytań, w tym czy chcemy korzystać ze spersonalizowanej głośności itp. Jakby tego było mało, pomiędzy telefonami, tabletami, zegarkami i komputerami przepinają się automatycznie, gdy tylko zaczniemy odtwarzać audio z innego źródła.
Ten cały ekosystem to z największych zalet sprzętów Apple’a. Pozwala to chociażby odpalić rolkę na tablecie z dźwiękiem bez ręcznego odpinania słuchawek od komputera, na którym akurat słuchamy muzyki, a potem wrócić do słuchania jej automatycznie. W przypadku Apple TV wystarczy zaś wcisnąć guzik na pilocie, gdy tylko usiądziemy przed telewizorem z AirPodsami w uszach (czy tam na uszach).

O tym, z którym sprzętem słuchawki połączone są w danej chwili, nie musimy myśleć wcale - bo faktycznie przepinają się w locie i to w ułamku sekundy. Możemy pracować na zmianę na różnych sprzętach, chodzić po całym mieszkaniu z założonym zestawem i zawsze dźwięk będzie dochodził do nas z akurat tego urządzenia marki Apple, którego właśnie używamy. „It just works”.
Apple AirPods Max 2 - specyfikacja
A jak wypadają nowe słuchawki pod względem suchej specyfikacji? Nie ma na co narzekać, bo producent podaje, iż mamy tutaj zaprojektowane przez Apple’a przetworniki dynamiczne (40 mm) oraz specjalne „wzmacniacze z szerokim zakresem dynamicznym”. Za łączność odpowiada chip Apple H2 obecny w obu nausznikach, a do transmisji danych wykorzystywany jest protokół Bluetooth 5.3.
Do regulacji głośności służy pokrętło przypominające cyfrową koronkę z zegarków Apple Watch. Działa płynnie, a w ustawieniach można zmienić kierunek głośniej/ciszej. Kliknięcie w nie wywołuje funkcje takie jak rozpoczęcie odtwarzania, pauza, odebranie połączenie czy wyciszanie mikrofonu. Do tego dwukrotne stuknięcie w ten sam guzik rozłącza rozmowę lub pomija utwór.

Drugi z guzików, podobnie jak koronka umieszczony w prawym nauszniku, służy z kolei do przełączania trybów słuchania pomiędzy klasycznym, adaptacyjnym, kontaktu oraz redukcją szumów, który działa świetnie. ANC w AirPods Max 2 zawstydza nie tylko poprzednie modele słuchawek z tej linii, ale również i wiele sprzętów konkurencji z tej półki cenowej. Nie ma tutaj natomiast… włącznika.
Wydaje się to dziwne, ale w tym szaleństwie jest metoda, bo AirPodsy Max 2 cały czas dobrze wiedzą, co się z nimi akurat dzieje za sprawą czujników w każdym z nauszników: optycznego, pozycji oraz wykrywającego etui. W obu znalazły się też przyspieszeniomierze, a w lewym dodatkowo żyroskop. Dzięki tym wszystkim bajerom automatycznie się włączają po założeniu ich na głowę.
Apple AirPods Max 2 - jakość dźwięku i tryb Lossless
A co z tym najważniejszym, czyli z jakością dźwięku?. Ten jest czysty i klarowny, przy czym bas wali nieco mocniej po uchu, niż się spodziewałem, a jakość materiałów audio poprawiają tu jakieś nowe „algorytmy adaptacyjnej korekcji”. W ramach ekosystemu Apple’a nie mamy przy tym dostępu do masy suwaczków, no ale umówmy się - to nie jest sprzęt dla audiofilów.

Po słuchawkach nie ma co spodziewać się cudów, a już na pewno nie w trybie bezprzewodowym, bo AirPods Max 2 obsługują poprzez Bluetooth takie kodeki jak AAC, AAC-ELD i SBC. Oznacza to, że o stosowanych przez konkurencję aptX Adaptive, LC3 czy LDAC możemy tu zapomnieć. Nie sposób jednak powiedzieć, by grały źle, no ale trzeba mieć świadomość, iż istnieją tu pewne ograniczenia.
Mamy tu za to obsługę dźwięku przestrzennego z dynamicznym śledzeniem ruchu głowy i to bajer, który uwielbiam. Znacznie poprawia to wrażenia - zwłaszcza podczas oglądania seriali, bo mamy wrażenie, iż dźwięk cały czas dochodzi wprost z ekranu. Słuchawki wykrywają też gesty wykonywane głową, by np. odrzucić połączenie lub skinieniem głowy dać znać Siri, że może działać dalej.
AirPods Max 2 wyposażono w 9 mikrofonów, a trzy zbierają nasz głos. Mamy tu tryb izolacji dźwięku, co rozmówcy doceniają w trakcie calli, które prowadzę w gwarnym pomieszczeniu. Urządzenie ma przy tym funkcję adaptacyjnego dźwięku dopasowującego głośność do warunków otoczenia i wykrywania, że z kimś rozmawiamy na żywo. Przycisza wtedy multimedia i wzmacnia głos naszych rozmówców.

Słuchanie materiałów typu Lossless przy ultraniskich opóźnieniach, czyli takich poniżej 15 ms, z takich usług jak chociażby Apple Music, jest zaś możliwe, ale… wyłącznie przy połączeniu przewodowym z użyciem kabla USB-C. W tym trybie obsługiwane są materiały audio w 24 bitach i 48 kH i te naprawdę robią wrażenie, no ale tracimy swobodę, jaką zestaw bezprzewodowy zapewnia.
Jeśli dla kogoś brak bezstratnej muzyki w trybie bezprzewodowym to coś, czego nie przeboleją, no to cóż - trzeba poczekać na AirPods Max 3 i to bez gwarancji, że coś się w tej materii zmieni lub… szukać sobie innych słuchawek. A to drugie polecam też w przypadku osób, które chcą mieć w zestawie nie tylko USB-C, ale i minijacka, bo tu to nie widzę żadnych szans, aby pojawił się w kolejnej wersji.
Apple AirPods Max 2 - gabaryty i design
W przypadku słuchawek, które są częścią naszego ubioru, oprócz jakości dźwięku istotny jest również ich wygląd. Jeśli z kolei chodzi o gabaryty, to AirPods Max 2 nie są ogromne - mierzą ok. 17 na 19 centymetrów, a szerokość nauszników to dokładnie 83,4 mm. Te w trybie spoczynku można przekręcić na bok, a ich grubość zbliżona jest do tej, jaką ma pałąk z oddychającym, elastycznym materiałem.

Regulacja długości pałąka jest oczywiście możliwa za sprawą teleskopowych ramion umieszczonych w ramce ze stali nierdzewnej, a chociaż nic tutaj nie „klika”, to nawet jeśli energicznie potrząsam zestawem, to nauszniki nie zmieniają swojej pozycji względem pałąka. Mam nadzieję, że z czasem ten mechanizm się nie wyrobi i to się nie zmieni, ale na start wszystko działa super.
Nauszniki można obrócić o pełne 90 stopni, więc AirPods Max 2 da się położyć „na płasko”. Wygodnie leży też na szyi, gdy akurat niczego nie słuchamy, aczkolwiek pałąk nie ma zawiasu, by słuchawki stały się bardziej kompaktowy podczas transportu. Ważą przy tym 390 g, a z etui dołączonym do zestawu - nieco ponad pół kilo. Za sprawą szerokiego pałąka sprawiają wrażenie lżejszych, niż są.
A co z designem? Ten jest, co tu dużo mówić… no, wyjątkowy. Nie każdemu się AirPodsy Max podobają, no ale nie sposób odmówić im charakteru. Od strony ucha znajdują się tu zaś poduszki ze specjalnej siateczki oraz zapamiętującej kształt pianki, a z zewnątrz pokryte są anodyzowanym aluminium. Dostępne są przy tym w pięciu wersjach kolorystycznych. Co ciekawe, nie ma tu wersji białej.

Dostępne opcje to północ (czyli czerń), księżycowa poświata (beż), fiolet, błękit i pomarańcz. Testuję ten ostatni, aczkolwiek nasycenie barw w obudowie AirPodsów Max jest wyraźnie mniejsze niż w pasujących do nich iPhone’ach 17 Pro i 17 Pro Max. Czasem konkretny typ oświetlenia sprawia również, iż wydają się, jakbyśmy mieli tu do czynienia z odcieniem różowego złota.
Apple AirPods Max 2 - etui i ładowanie
W pudełku znajdziemy również pasujące kolorystycznie i wspomniane wcześniej etui o nazwie Smart Case, aczkolwiek chroni ono jedynie nauszniki, a nie pałąk. Znalazło się w nim natomiast wycięcie na port USB-C, który został umieszczony w prawym nauszniku, podobnie jak koronka i dodatkowy guzik, więc zestaw możemy ładować bez wyciągania go z ochronnego akcesorium.
Do przechowywania w domu i podczas szybkich wypadów na miasto Smart Case sprawuje się super, ale jeśli zabierałbym je w dłuższą podróż, to pewnie wyposażyłbym się w jakieś inne, sztywniejsze i do którego AirPods Max chowałyby się całe. To etui od producenta ma przy tym tę zaletę, że po jego założeniu słuchawki przechodzą w oszczędzający baterię stan ultraniskiego zużycia energii.

AirPods Max 2 nawet po kilku dniach w szufladzie są gotowe do pracy, a z perspektywy użytkownika AirPodsów Pro doceniam czas pracy zestawu nausznego na jednym ładowaniu, który wynosi do 20 godz. z aktywnym ANC. Dość powiedzieć, że nie udało mi się ich ani razu rozładować przed końcem dnia, ale podczas kilkudniowego wyjazdu warto monitorować ich stan naładowania.
Tyle dobrego, że pięć minut ładowania wystarcza na 90 min. słuchania muzyki, podczas gdy ładowanie do pełna trwa około 2 godz. Na dłuższą metę poszukałbym pewnie jakieś stacji dokującej do ładowania bezprzewodowego AirPodsów Max 2, bo przyzwyczajony jestem do tego, iż moje AirPodsy Pro są zawsze naładowane, bo odkładam je na noc w etui na ładowarkę indukcyjną.
W przypadku AirPodsów Max muszę pamiętać, by raz na kilka dni wetknąć do nich kabel, ale odkładam je zawsze niedaleko komputera, do którego przewód z końcówką USB-C do ładowania najróżniejszych gadżetów podpiąłem na stałe. Warto też mieć na uwadze, iż same słuchawki nie są wodoodporne, więc lepiej nie zabierać ich do wanny. No i trzeba na nie uważać, gdy złapie nas poza domem deszcz.

AirPods Max 2 - czego zabrakło?
Zestaw przypadł mi do gustu, ale niestety jedna rzecz, której w zestawach z rodziny AirPods Max brakuje, a mianowicie funkcji zmiany słuchawek w aparat słuchowy. Ta pojawiła się w AirPodsach Pro już lata temu, a od ponad roku są certyfikowanym sprzętem medycznym, za pomocą którego można również wykonać badanie słuchu, którego wyniki pokrywają się z tymi uzyskanymi u lekarza.
AirPodsy Pro w roli aparatu słuchowego sprawdzają się fenomenalnie, a do tego oprogramowanie poprawia słuchane przez nas materiały audio z telefonu w oparciu o wyniki badań. Niezwykle żałuję, iż AirPodsy Max nie działają w ten sam sposób, bo po założeniu nausznego zestawu próżno szukać opcji wzmocnienia dźwięków na pasmach, na których ich użytkownik gorzej słyszy.
Nie oznacza to oczywiście, iż AirPodsy Max z punktu widzenia osoby cierpiącej na problemy ze słuchem nie są dobrym pomysłem - no ale nie zastąpią w tej roli AirPodsów Pro. Sam używam teraz obu zestawów na zmianę: w ciągu dnia i poza domem najczęściej sięgam po ten dokanałowy, a z tego nausznego przede wszystkim wieczorami w domu, gdy żona już pójdzie spać.

AirPods Max 2 - podsumowanie
Wspominałem już, że cena niska nie jest, bo te 2,5 tys. zł, które Apple sobie za nie życzy, to kwota rzędu tej, którą wydajemy na nowego laptopa tej firmy w postaci MacBooka Neo! Ten katalogowo wyceniony jest na 2999 zł, ale wiele sklepów jego cenę obniżyło. Czy warto w takim razie nowe słuchawki kupić?
Powiem tak: jeśli ktoś korzysta już z kilku różnych sprzętów Apple’a i może sobie na taki wydatek pozwolić, to jasne, że tak! Nie znam słuchawek, który integruje się lepiej z iPhone’ami, iPadami, Apple Watchami, komputerami Mac i przystawkami Apple TV niż właśnie AirPodsy.
Oczywiście jak w przypadku jakichkolwiek słuchawek warto odsłuchać je przed zakupem i sprawdzić na żywo, jak leżą na głowie i na uszach. Jest spora szansa, że będą pasować i z zakupu będziecie potem zadowoleni, ale przy tak dużej kwocie lepiej dmuchać na zimne.

A co jeśli mamy również sprzęty innej marki niż Apple?
AirPods Max 2 produkt z kategorii Premium, w którym płacimy nie tylko za jakość dźwięku per se, ale też za design oraz unikalne funkcje w zakresie łączności. Te z kolei działają w obrębie apple’owskiego ekosystemu - ale zestaw rzecz jasna można ten zestaw połączyć z innym źródłem dźwięku
AirPods Max 2 obsługują zarówno połączenie Bluetooth, jak i poprzez kabel USB-C z innymi sprzętami marki Apple, aczkolwiek nie wszystkie funkcje są wtedy dostępne. Nie są to też może najbardziej opłacalne słuchawki świata, no ale z pewnością to przyjemny gadżet, który będzie niezłym prezentem.
Sam bym się z takiego ucieszył! Pozostaje tylko pytanie, czy warto wymienić AirPodsy Max na AirPodsy Max 2, jeśli te poprzednie jeszcze nie proszą o to, by oddać je do utylizacji. Tutaj sprawa nie jest już taka jednoznaczna i sporo zależy od tego, czy mamy zestaw z USB-C, czy z Lightning.

AirPods Max 2 vs AirPods Max 1
Apple chwali się, iż w AirPods Max 2 jest „o połowę lepsze ANC”, no ale jeśli to z poprzednika uznajecie i tak za wystarczające, to nie ma raczej potrzeby przeskakiwania na nowy model tylko dla lepszej redukcji szumów. Trzeba jednak odnotować, że AirPods Max 2, tak jak reedycja jedynek, mają port USB-C.
Jeśli macie nadal pierwszy zestaw AirPods Max z Lightningiem, którego pewnie macie już dosyć, to przesiadka na nowy model pozwoli się od starego złącza uwolnić. Nowy model gra też nieco lepiej i dostał chip Apple H2 z modułem Bluetooth 5.3, co daje parę bajerów, jakich Apple H1 nie obsługiwał.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone marce Apple:
Czy to tryb adaptacyjny, czy to możliwość wykrywania rozmów i dopasowania parametrów, byśmy lepiej rozumieli się z naszymi rozmówcami, to fajne nowości - ale czy warte są kolejnego wydatku i to rzędu 2,5 tysiąca złotych? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie już sami.



















