Pokazali dietę marynarzy US Navy. Polskie szpitale to przy tym luksus
Wydają miliardy dolarów na najnowocześniejsze systemy uzbrojenia, ale najwyraźniej zapomnieli, jak nakarmić własnych żołnierzy. Z najnowszego raportu opublikowanego przez serwis USA Today wyłania się wręcz dramatyczny obraz warunków, w jakich służy amerykańska marynarka wojenna operująca na Bliskim Wschodzie.

Zamiast pełnowartościowych, regeneracyjnych posiłków, załogi ogromnych okrętów wojennych otrzymują suche kotlety i racjonują zapasy. A to dopiero początek problemów, bo w wyniku logistycznego paraliżu na front przestały docierać nawet prywatne paczki od rodzin ratujących sytuację domowymi zapasami.
Na zdjęciach niżej zobaczycie jak wygląda obiad amerykańskich marynarzy, któzy walczę z Iranem. Nie jest to apetyczny widok.
Szokujące menu na amerykańskich okrętach
Służysz na nowoczesnym okręcie, wykonujesz wyczerpujące zadania w strefie działań wojennych, a po ciężkim dniu dostajesz na obiad posiłek przypominający resztki z pańskiego stołu. Tak wygląda rzeczywistość córki Dana F., żołnierki piechoty morskiej stacjonującej na pokładzie USS Tripoli.
Z relacji ojca, do których dotarło USA Today, wynika, że obiad serwowany na okręcie składał się z jednej, samotnej tortilli i małej garstki szarpanego mięsa, podczas gdy aż dwie trzecie wojskowej tacy świeciło pustkami.
Na innym potężnym okręcie, lotniskowcu USS Abraham Lincoln, sytuacja wygląda równie ponuro. Karen Erskine-Valentine, pastor z Zachodniej Wirginii wspierająca lokalną społeczność wojskową, przekazała alarmujące doniesienia od rodzin marynarzy.
Według nich jedzenie jest całkowicie pozbawione smaku, porcje są mikroskopijne, a stacjonujący tam ludzie są po prostu nieustannie głodni. Zdjęcia krążące wśród bliskich pokazują posiłki złożone z garstki gotowanych marchewek, suchego kawałka mięsa i niezidentyfikowanej, szarej papki.
Żołnierze wymieniają się wiadomościami, w których wprost przyznają, że morale załogi wkrótce sięgnie absolutnego dna, a świeżych produktów od dawna nie ma już na pokładach.
Rodziny biorą sprawy w swoje ręce, ale logistyka zawodzi
Zrozpaczeni bliscy próbują ratować sytuację na własną rękę, wysyłając na front kartony pełne najpotrzebniejszych rzeczy. W paczkach ląduje wszystko to, co może pomóc przetrwać te przeciągające się w nieskończoność wdrożenia: od domowych krówek, przez suplementy z witaminą C, aż po tak prozaiczne artykuły higieniczne jak szampon, dezodorant, tampony czy po prostu czyste skarpetki.
Pewna matka z Teksasu, której syn służy na USS Tripoli, wydała na takie przesyłki już ponad dwa tysiące dolarów. Problem w tym, że te ratunkowe transporty nie docierają do adresatów. Od kwietnia doręczanie poczty na wojskowe kody pocztowe na Bliskim Wschodzie zostało bezterminowo zawieszone.
Przesyłki utknęły w logistycznej próżni, a żołnierze zmuszeni są solidarnie dzielić się resztkami zapasów. Tymczasem Departament Obrony unika odpowiedzi na niewygodne pytania, nie komentując ani wstrzymania dostaw poczty, ani doniesień o brakach w zaopatrzeniu na jednostkach pływających.
Więcej na Spider's Web:
Złamane rekordy, awarie i gorycz weteranów
Ten potężny kryzys zaopatrzeniowy zbiega się w czasie z ogromnym, fizycznym i technicznym obciążeniem amerykańskiej floty. USS Tripoli z 3,5-tysięczną załogą od ponad miesiąca znajduje się na pełnym morzu, egzekwując blokadę statków w ramach konfliktu z Iranem.
Załoga nie ma co liczyć na wizyty w portach przed całkowitym zakończeniem misji. Inne jednostki są eksploatowane jeszcze mocniej. W połowie kwietnia potężny lotniskowiec USS Gerald Ford pobił zimnowojenny rekord najdłuższego wdrożenia operacyjnego, spędzając w akcji 295 dni.
Ceną za ten wyczyn były jednak dokuczliwe awarie. Okręt musiał wycofać się na Kretę z powodu pożaru w pralni i poważnych problemów z hydrauliką. Jak gorzko podsumowuje cytowany przez USA Today Dan F., sam będący weteranem piechoty morskiej, Stany Zjednoczone zawsze szczyciły się tym, że ich największą przewagą nad przeciwnikami była zdolność do nakarmienia i zadbania o swoich ludzi. Dzisiaj nie jest to już takie oczywiste.



















