Apple pokazał mężczyźnie, gdzie się kończy prywatność. Nawet mi go nie żal
Ukryj mój adres email w iCloud to narzędzie pomagające unikać spamu, ale nie odpowiedzialności za swoje czyny. Przekonał się o tym pewien 26-latek, który wykorzystał usługę do wysyłania pogróżek.

Usługa Ukryj mój adres email to zdecydowanie jeden z naszych ulubionych benefitów subskrypcji iCloud+. Usługa pozwala na generowanie unikalnych, losowych adresów email, które pozwalają na częściową anonimizację swojej obecności w internecie. No chyba, że komuś coś strzeli do głowy by użyć usługi do wysyłania pogróżek.
Apple ogołocił użytkownika z prywatności. Bo wysyłał groźby przez iCloud
Jak relacjonuje serwis 404media, applowskie "privacy first" skończyło się, gdy do gry wkroczyły organy ścigania. Apple przekazało bowiem FBI dane użytkownika, który korzystając z funkcji Ukryj mój adres email wysyłał pogróżki do partnerki obecnego szefa FBI.
Sprawa dotyczy 26-letniego Aldena Welcha Rumla, który 28 lutego użył opcji "Ukryj mój adres" do wysłania Alexis Wilkins wulgarnego maila w którym zagroził pozbawieniem jej życia. Kobieta natychmiast skonsultowała sytuację ze swoim partnerem, szefem FBI Kashem Patelem, który uruchomił dostępne mu środki. W ciągu kilku godzin FBI dotarło do Rumla, gdyż Apple udostępniło śledczym jego dane.
Ruml był na tyle bystry, że wygenerował w sumie 134 unikalne adresy email. Jednak nie był na tyle bystry by przeczytać stronę wsparcia Apple'a, która wyraźnie mówi że usługa jest przeznaczona wyłącznie do redukcji spamu w skrzynce odbiorczej. Jego uwadze uszły też warunki korzystania z usługi, w których koncern wyraźnie zastrzega, że podzieli się danymi użytkownika na żądanie organów ścigania.
Funkcjonariusze FBI przesłuchali Aldena Welcha Rumla, podczas którego przyznał się do wysłania wiadomości, co ostatecznie doprowadziło do postawienia mu przez wielką ławę przysięgłych zarzutów.
Obecnie agenci FBI starają się uzyskać dostęp do urządzeń 26-latka, wobec czego zawnioskowali do sądu o nakazy przeszukania jego telefonów, w tym o zezwolenie na odblokowanie urządzeń za pomocą danych biometrycznych oraz wyłączenie funkcji zabezpieczających, takich jak ochrona przed kradzieżą urządzenia. To całkiem ważne wnioski, bo bez nich informatycy FBI po prostu rozłożą ręce - jak pokazało doświadczenie, iPhone'y są niezłomne w starciu z narzędziami FBI.
Niezależnie od tego jak dalej potoczą się losy mężczyzny, dla nas z sytuacji płyną dwie ważne lekcje. Przede wszystkim narzędzia pomagające uniknąć spamu to nie filtry prywatyzujące. Po drugie, Apple będzie dbać o twoją prywatność tak długo jak nie jesteś na bakier z prawem.
Więcej na temat Apple'a:
Zdjęcie główne: Nicole Lienemann / Shutterstock



















