PKP pokazało hity Warsu. Tak jedzą Polacy w pociągach
Jeśli ktoś chciałby komuś zaprezentować, jak wygląda i przede wszystkim smakuje typowe polskie jedzenie, może zabrać go do babci albo do wagonu restauracyjnego PKP Intercity.

"W pociągu spotykają się ludzie, którzy wcześniej się nie widzieli i którzy prawdopodobnie już nigdy się nie zobaczą. Niekiedy więc otwierają swe serca i zwierzają się z różnych rzeczy. Być może nigdy nikomu by o nich nie opowiedzieli, lecz w wagonie restauracyjnym przy piwku – zresztą jak w każdej knajpie – rozwiązują się języki" – pisał Jaroslav Rudiš w książce "Stacja Europa Centralna" o magii wagonów restauracyjnych.
Zdaniem czeskiego pisarza jedną z cech rozpoznawczych Europy Środkowej są zupy, które można zjeść w wagonach restauracyjnych. Rudiš zachwalał nasz żurek, który w Polsce można dostać wszędzie, a z którego każdy kucharz w wagonie restauracyjny jest dumny. Mętny, kwaskowaty i esencjonalny, z kiełbasą, jajkiem i dużą porcją majeranku – to właśnie sprawia, że nasza zupa ma swój "niepowtarzalny smak", pisał.
Zamieścił też najsmakowitsze dania serwowane na kolei w Polsce: żurek, schabowy i pierogi ruskie. Lata mijają, a klasyka wciąż na topie, jak wynika z zestawienia PKP Intercity. Przewoźnik pokazał, co cieszy się największą popularnością w Warsie.
W 2025 r. pasażerowie najczęściej zamawiali właśnie schabowego z ziemniakami – sprzedano ponad 300 tys. sztuk. Na drugim miejscu był żurek na zakwasie staropolskim (266 tys.), a podium zamknęły pierogi z serem, ziemniakami i rumianą cebulą.
O dramatach, kłótniach, przyjaźniach i miłościach, które w Warsie się zaczęły i skończyły, PKP Intercity niestety milczy.
Jak jeździć i jeść wygodnie?
Niedawno na kolejowych profilach zachwycano się czeskim wagonem restauracyjnym, który spotkać można było na trasie z Trójmiasta do Pragi. Jak mogliśmy przeczytać na blogu Love Peace Trains, wagon restauracyjny dzielony był z pierwszą klasą, ale miejscówki sprzedawane były jako druga. "Nie pamiętam, kiedy podróż przez Polskę sprawiała mi tak wiele frajdy" – pisał autor.
Bo w cenie biletu za klasę drugą dostajemy produkt, który dalece przewyższa komfort wszystkich naszych polskich jedynek. Niewiarygodnie wygodne fotele (te same, które są w pierwszej klasie czeskich Pendolino i najnowszych Comfortjetów), zamiast znanych z polskich dwójek masowo stosowanych odwracaczy kulszowych, elektryczne rolety, wygłuszająca wykładzina, rozumnie zaprojektowane stoliki, a do tego restauracja za plecami. Z bardzo sensownymi cenami, z ciekawą ofertą typowego czeskiego jedzenia. Z czeskim piwem z kija w cenie poniżej gdańskich czy poznańskich knajp
A co najciekawsze – to wagon niemiecki, z 1978 r., ale zmodernizowany tak, że nawet dzisiaj robi wrażenie. Czyli nie trzeba bać się składów z drugiej ręki, bo nadal mogą zaskoczyć komfortem i jakością po odświeżeniu.
Chociaż na kolei w wagonach restauracyjnych rządzi klasyka i tradycyjna, to nowoczesność nie odpuszcza. Nie tylko za sprawą aplikacji PKP Intercity, w której wygodnie można zamówić danie i zostanie dostarczone pod sam nos. Automaty są coraz częstszym widokiem w pociągach PKP Intercity. Za to bywa, że wagonu restauracyjnego brakuje i to nawet na długich trasach, jak np. w pociągu ze Szczecina na Litwę.
Czy to może oznaczać, że maszyny będą wypierać bardziej restauracyjne dania? Niekoniecznie. Radosław Groblewski, prezes zarządu Wars, w rozmowie z "Rynkiem Kolejowym" zauważał od nowego, zimowego rozkładu jazdy Wars obsługuje 52 wagony.
- Czekamy na wagony FPS-u i myślę, że to zaspokoi nasze potrzeby i nie będzie już głosów mówiących o brakach wagonów restauracyjnych, zwłaszcza że w wagonach typu combo mamy automaty vendingowe, a kończymy montaż w jednostkach ED74. Dostępność posiłków i napojów będzie znacząco większa. Oczywiście stanie się to kosztem usługi minibaru, która na niektórych trasach przestanie być świadczona. Z pewnością nie wygasimy jednak tej usługi całkowicie – deklarował.
Groblewski zaznaczył również, że Wars to klasyki, ale menu ma być też dopasowane do "trendów w gastronomii i oczekiwań nowych grup klientów". Kto wie – może kiedyś w topce doczekamy się wege sznycla?







































