Tani i ogromny telewizor OLED. Tak, jeszcze w tym roku
OLED SE - rewolucja cenowa czy kompromis, którego nie powinniśmy akceptować? LG Display odsłania kulisy najtańszego OLED-a w historii.

LG Display zaprezentowało nową rodzinę paneli OLED o nazwie OLED SE - Special Edition. Brzmi niewinnie, wręcz marketingowo, ale za tą etykietą kryje się coś znacznie ważniejszego: najpoważniejsza próba obniżenia kosztów produkcji OLED-ów od czasu ich komercyjnego debiutu.
OLED od lat pozostaje technologią premium - piękną, ale drogą. Mini-LED w ostatnich latach brutalnie to wykorzystał: oferuje wysoką jasność, świetną kontrolę podświetlenia i ceny, które potrafią być o połowę niższe niż w przypadku podstawowych modeli OLED. W efekcie segment 65-77 cali został wręcz zalany telewizorami Mini-LED za 3-5 tys. zł, podczas gdy OLED-y wciąż zaczynają się od wyższych kwot.
Czytaj też:
LG Display musiało zareagować. I zareagowało w sposób zaskakująco prosty.
Jak zrobić tańszego OLED-a? Czasem wystarczy… coś usunąć
Największą innowacją OLED SE jest decyzja, która na pierwszy rzut oka wygląda jak herezja: usunięcie warstwy polaryzacyjnej.
Polaryzator to cienki film optyczny, który w klasycznych panelach OLED pełni dwie kluczowe funkcje:
- redukuje odbicia światła otoczenia,
- poprawia postrzeganie czerni w jasnym pomieszczeniu.
Problem w tym, że polaryzator rodzi pewne wyzwania - pochłania ogromną część światła emitowanego przez panel. Szacunki branżowe mówią nawet o 40-50 proc. utraty jasności.
LG Display uznało więc, że czas na radykalny krok: pozbyć się polaryzatora i pozwolić panelowi świecić pełną mocą.
Efekt? Na zamkniętym pokazie na CES (dowiedziałem się o nim z relacji FlatpanelsHD) pokazano 83-calowy panel OLED SE osiągający 1000 nitów szczytowej jasności. Dla porównania: dzisiejsze budżetowe OLED-y (np. LG B5) oferują 600-700 nitów. To skok o 40-50 proc. - i to w segmencie, który dotąd był najbardziej przygaszony.
Do tego dochodzi niższy koszt produkcji: mniej materiałów, prostszy proces, krótszy czas montażu.
Cena kontra fizyka. Co tracimy, rezygnując z polaryzatora?
Nie ma cudów - jeśli coś usuwasz, coś poświęcasz. OLED SE nie jest wyjątkiem.
- Brak polaryzatora oznacza, że ekran staje się bardziej szklany. Odbicia lamp, okien czy jasnych ścian będą wyraźniejsze niż w klasycznych OLED-ach. W ciemnym pokoju - nie ma problemu. W jasnym salonie - już tak. To kompromis, który Mini-LED-om nie grozi, bo ich powłoki antyrefleksyjne są znacznie bardziej agresywne.
- OLED SE nadal ma piksele wygaszane do zera, ale… jeśli na ekran pada światło to czarne piksele odbiją je jak lustro. Efekt: podniesiony poziom czerni i niższy kontrast ANSI w jasnym otoczeniu. W praktyce: w dzień Mini-LED może wyglądać lepiej. W nocy - OLED SE wraca na tron.
- OLED SE zatrzymuje się na 120 Hz, podczas gdy OLED EX i OLED META oferują 165 Hz. Dla większości widzów to bez znaczenia, ale gracze przyzwyczajeni do 165 Hz zauważą różnicę w dynamicznych scenach. Warto jednak dodać: czas reakcji OLED SE pozostaje OLED-owy, czyli świetny.

Gdzie trafi OLED SE? LG i Samsung już ustawiają się w kolejce
LG Display potwierdziło, że masowa produkcja rusza w najbliższych miesiącach. Pierwszymi odbiorcami będą:
- LG B6 i B6E - nowe budżetowe serie OLED na bieżący rok,
- prawdopodobnie Samsung S85H - według raportów koreańskich mediów Samsung zwiększył zamówienia na panele OLED o 30 proc., głównie na warianty bez polaryzatora.
OLED SE będzie dostępny w rozmiarach 48, 55, 65, 77 i 83 cali. To oznacza jedno: pełne pokrycie rynku, od kompaktowych modeli gamingowych po gigantyczne ekrany do kina domowego.
OLED kontra Mini-LED: wchodzimy w nową fazę wojny
Ostatnie dwa lata były złotym okresem dla Mini-LED. Szczególnie warianty RGB Mini-LED, które potrafią osiągać 3500-4000 nitów i oferują precyzyjne wygaszanie dzięki tysiącom stref.
Rynek ustabilizował się w prostym podziale:
- OLED - perfekcyjna czerń, nieskończony kontrast, błyskawiczna reakcja, ale niższa jasność i wyższa cena.
- Mini-LED - ekstremalna jasność, świetna widoczność w dzień, atrakcyjna cena, ale brak idealnej czerni.
OLED SE może ten układ zaburzyć. Jeśli 65-calowy OLED z jasnością 1000 nitów będzie kosztował tyle, co Mini-LED, to Mini-LED straci przewagę cenową. Oonsumenci zyskają wybór, jakiego dotąd nie mieli.
Analitycy UBI Research przewidują, że 2026 będzie rokiem redefinicji rynku telewizorów. LG Display kończy amortyzację fabryki w Guangzhou, co dodatkowo obniży koszty produkcji OLED-ów. Mini-LED będzie z kolei rosnąć w segmencie 80+ cali, gdzie OLED-y nadal są drogie.
W efekcie obie technologie mogą współistnieć, ale już nie jako premium kontra budżet, tylko jako równorzędne alternatywy.







































