Korzystanie z telefonu będzie gafą. Wracamy do lat 90.
Na blogu Coffeedesk spróbowano przewidzieć kawowe trendy na 2026 r. Jeden z nich dotyczył kawiarni. Jednak nie chodzi o to, co będziemy w nich pić ani nawet jak mają wyglądać.

- W kawiarniach będą już nie tyle zakazy korzystania z komputerów, ale też sugestie, żeby odłączyć się, odłożyć smarfona, pobyć tu i teraz w offline, z drugą osobą albo nawet samemu na tej kawie, żeby docenić mikromoment – przewiduje Maja Musznicka z Trendify Lab.
Prognoza wydaje się całkiem prawdopodobna nie tylko dlatego, że w kawiarniach już teraz coraz krzywiej patrzy się na osoby, które spędzają czas będąc wpatrzonymi w ekrany. To szeroki trend. Podobne zakazy wprowadzane są choćby w restauracjach. Klienci zostawiają telefony i skupiają się na byciu tu i teraz. Tak samo jest na koncertach. Jeszcze nie wszyscy artyści wymagają rozstania ze smartfonem, ale ci, którzy na taki krok się decydują, są później chwaleni przez publikę. Okazuje się, że widzowie w końcu są wolni, mogą skupić się na koncercie, a nie na tym, aby zrobić zdjęcie albo nagrać fragment utworu tak, by później dobrze wyglądał w mediach społecznościowych.
Antysmartfonowe wzmożenie zaczynamy obserwować w miastach
Kraków przetarł szlak i rozpoczął dyskusję nt. urządzeń hałasujących w komunikacji miejskiej. Wytyczoną drogą idzie Łódź. I w sumie dobrze, bo pasażerom często przeszkadzają nie tylko bezprzewodowe duże głośniki, ale same telefony, za pomocą których toczone są głośne rozmowy. Nierzadko słyszymy dwie strony – jedna mówi do słuchawki, głos drugiej dobiega z głośnika. Pełna jawność, tylko winni mają coś do ukrycia!
Tylko czy możemy być zaskoczeni? Strefę ciszy PKP Intercity w pociągach wprowadziło już dawno, jakby przeczuwając, co ludziom przeszkadza i czego brakuje.
Niepożądane są tutaj rozmowy przez telefon komórkowy, dzwonki, słuchanie głośnej muzyki i inne czynności związane z generowaniem hałasu, które mogą powodować dyskomfort u innych podróżnych przebywających w tej strefie – czytamy na stronie przewoźnika.
Tego typu zakazy pokazują, że technologia nas przerosła. Pochłonęła za mocno. Nie poradziliśmy sobie z podstawami. Potrzebne są zakazy albo ograniczenia. Inaczej będziemy przeszkadzać innym albo nie dostrzeżemy tego, co ważne.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że do podobnych niezręcznych sytuacji dochodzić będzie za sprawą gogli albo innych garnków zakładanych na głowę. Sieć obiegały zdjęcia – użytkownik mający okulary AR/VR siedział odcięty od rzeczywistości. Znajdował się w miejscu publicznym, np. w wagonie metra, ale jednocześnie przebywał w innym świecie. A co, jeśli nagle dziwnie się zamachnie, bo zechce coś przełączyć? Albo przegapi niebezpieczne zdarzenie, da się oszukać? Nie wiemy, co on tam robi, a to powoduje dyskomfort wśród obecnych.
Tymczasem to nie te dziwne sprzęty stają się czymś nieprzystającym – tym bardziej że okulary AR wyglądają jak zwykłe – a stary, poczciwy telefon. Historia zatacza koło. Jeśli przypomnimy sobie wrażenia pierwszych użytkowników komórek w Polsce, zobaczymy, że wielu z nich nie chciało korzystać z nich w miejscach publicznych.
Pierwsze telefony komórkowe były drogie, więc mało kto chciał się chwalić, by nie wyjść na lansera. Niektórym rzecz jasna na tym zależało, tak podkreślali swój status i pozycję. Nie wszyscy uznawali to za konieczność. Czuli się źle zwracając na siebie uwagę.
Ktoś, kto zapomniał wyciszyć dźwięków, czuł karcący wzrok innych, gdy nagle zadzwonił telefon i przerwał ciszę. Nie dość, że bogol, to jeszcze niewychowany. W dobrym guście było opuścić towarzystwo nie tylko wtedy, kiedy przychodziło połączenie. Samo odbieranie SMS-a przy innych mogło zostać uznane za oznakę szacunku.
Telefony spowszedniały i choć nadal dzwonek w trakcie seansu w kinie może zirytować innych widzów, to przynajmniej surowy wzrok oskarżycieli już aż tak nie boli winnego. Nie mnie oceniać, czy zmiana jest dobra, czy zła, ale sam zauważam, że mniej irytuję się na innych, gdy w towarzystwie sięgają po telefon. Dawniej uznawałem to za poważne faux pas, dziś nie powoduje to nawet przewracania oczu.
Jednak jako że polegliśmy w starciu z technologią, ostracyzm może powrócić
Po latach rozpasania przyszedł czas na opamiętanie. Choćby migoczący telefon w towarzystwie będzie nietaktem. Wszak od smartfonów musimy uciec, aby wrócić do korzeni, przywrócić dawne normy. Kawiarnie, autobusy, parki, skwery - wszędzie powstaną strefy bez telefonów. Tylko sklepy pozwolą się wyszaleć.
Kto wie, może obrazek z przekreślonym telefonem będzie więc tak samo powszechny, jak ten opisujący zakaz palenia? I zobaczymy go nie tylko w kawiarniach, ale… niemal wszędzie?
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google
Zdjęcie główne: megaflopp / Shutterstock







































