iRobot zmienia właściciela. Twórca Roomby trafia w wiadome ręce i to dobrze
iRobot ma nowego właściciela po latach strat i spadającej sprzedaży. Przejęcie przez chińskie Picea ma zapewnić firmie płynność i zatrzymać erozję pozycji marki na rynku robotów sprzątających.

Po prawie czterech latach stania na granicy bankructwa, do amerykańskiego iRobota wreszcie uśmiechnął się los - a przynajmniej taką mamy nadzieję. Bowiem producent kultowych robotów sprzątających Roomba znalazł nabywcę i formalnie wychodzi z najpoważniejszego kryzysu w swojej ponad 30-letniej historii.
Przejęcie iRobota domyka kryzys. Twórca Roomby trafia w chińskie ręce
iRobot poinformował o sfinalizowaniu strategicznej transakcji z chińską firmą Shenzhen PICEA Robotics, która - poprzez spółki Picea i Santrum Hong Kong - przejęła 100 proc. udziałów w amerykańskiej spółce. Transakcja została zamknięta 23 stycznia i kończy sądowy proces restrukturyzacji w trybie Chapter 11. iRobot wychodzi z niego jako firma prywatna, z nowym właścicielem i - według własnych deklaracji - ustabilizowaną sytuacją finansową.
To przełomowy moment dla spółki, która jeszcze jesienią otwarcie ostrzegała inwestorów, że kończy jej się gotówka i bez pilnego zastrzyku kapitału może nie przetrwać kolejnych kilku miesięcy. Spadające przychody, kurczące się rezerwy finansowe i rosnąca presja ze strony chińskiej konkurencji sprawiły, że przyszłość producenta Roomb stanęła pod dużym znakiem zapytania - także z perspektywy milionów użytkowników obawiających się o los chmurowych funkcji swoich urządzeń.
Chiński inwestor nie jest jednak dla iRobota podmiotem z zewnątrz. Picea od 2023 roku pełniła rolę strategicznego partnera firmy, odpowiadając za produkcję kontraktową oraz zapewniając finansowanie jako główny, zabezpieczony kredytodawca. W trakcie restrukturyzacji to właśnie Picea dostarczała spółce płynność niezbędną do utrzymania bieżącej działalności, obsługi klientów i realizacji zamówień.
- Wchodzimy w nowy rozdział z silnymi fundamentami i nową energią - przekonuje Gary Cohen, dyrektor generalny iRobota, cytowany w komunikacie prasowym. Zarząd firmy podkreśla, że przejęcie ma umożliwić dalsze inwestycje w rozwój kolejnej generacji robotów sprzątających oraz odbudowę pozycji marki na coraz bardziej konkurencyjnym rynku smart home.
Jednym z kluczowych elementów ogłoszonej transakcji jest kwestia danych użytkowników, od lat budząca szczególne zainteresowanie organów regulujących rynek - zwłaszcza w kontekście przejęć amerykańskich firm technologicznych przez podmioty z Chin. iRobot zapowiedział powołanie odrębnej spółki zależnej iRobot Safe, z siedzibą w USA, odpowiedzialnej wyłącznie za ochronę i zarządzanie danymi konsumentów. Ma ona działać pod nadzorem niezależnej rady dyrektorów złożonej z obywateli Stanów Zjednoczonych oraz inspektora bezpieczeństwa danych, co ma zapewnić wyraźny rozdział między zagraniczną strukturą właścicielską a danymi użytkowników na całym świecie - także w Europie i w Polsce.
Firma zapewnia również, że mimo zmiany właściciela zachowa amerykański charakter. Siedziba główna pozostaje w Massachusetts, a kluczowe zespoły - inżynieria, rozwój produktów i marketing - nadal będą działać w USA. Z perspektywy klientów oznacza to ciągłość wsparcia, funkcjonowanie aplikacji oraz dalszy rozwój ekosystemu urządzeń.
Czy chiński właściciel okaże się dla iRobota wybawieniem, a nie tylko ostatnią deską ratunku? Tego jeszcze nie wiadomo. Pewne jest natomiast, że firma, która nauczyła nasze podłogi sprzątać się same, dostała kolejną szansę na posprzątanie własnych problemów - tym razem z kapitałem i zapleczem produkcyjnym jednego z największych graczy na globalnym rynku robotów sprzątających.
Z robotami sprzątającymi jesteśmy na "ty":







































