Histeria w branży gier wideo. Zniknęły miliardy
Sztuczna inteligencja Google wstrząsnęła rynkiem gier. Akcje filarów branży runęły nawet o 24 proc.

Google pokazał światu Project Genie - prototyp zdolny generować kompletne, interaktywne światy na podstawie zwykłego promptu tekstowego lub pojedynczego obrazu. I choć to wciąż eksperyment to wystarczyło, by na Wall Street zapaliły się czerwone lampki.
Reakcja rynku była natychmiastowa. Unity Software, dostawca silnika wykorzystywanego przez blisko 70 proc. twórców gier mobilnych, zanotował jednodniowy spadek o 24 proc., do poziomu 29,75 dol. Roblox stracił 13 proc., Take-Two Interactive - 9 proc., a nawet konserwatywne, zwykle odporne na rynkowe turbulencje Nintendo odnotowało 5-procentowy zjazd.
Czytaj też:
To wystarczyło, by w mediach pojawiły się nagłówki o końcu tradycyjnego game devu. Ale czy rzeczywiście jest się czego bać?
Co właściwie pokazał Google?
Project Genie nie jest kolejną iteracją znanych narzędzi. To demonstracja technologii opartej na modelu Genie 3, rozwijanym w laboratoriach DeepMind od 2024 r. Od 30 stycznia dostęp do niej mają subskrybenci pakietu Google AI Ultra w Stanach Zjednoczonych - za 250 dol. miesięcznie, czyli więcej niż koszt Unity Pro.
Zasada działania jest prosta, ale efektowna: użytkownik wpisuje prompt lub wgrywa obraz, a Genie generuje kompletny świat - z fizyką, interakcjami i dynamiką - w czasie rzeczywistym. Model działa autoregresywnie, klatka po klatce przewidując co powinno wydarzyć się dalej na podstawie działań gracza.
Brzmi jak magia, ale są ograniczenia. Wygenerowane światy istnieją tylko przez 60 sekund, działają w maksymalnej rozdzielczości 720p i około 24 FPS. Stabilność bywa kapryśna - w niektórych demonstracjach tor wyścigowy zmieniał kształt w trakcie jazdy. Google przekonuje jednak, że to wystarczające by użytkownicy mogli doświadczyć idei i eksplorować środowisko.
To nie jest jeszcze narzędzie produkcyjne. To pokaz możliwości. Ale pokaz na tyle mocny, że inwestorzy zaczęli liczyć ile z obecnego rynku może zniknąć.
Panika na rynku - czy uzasadniona?
Wśród analityków i inwestorów błyskawicznie pojawił się strach. Jeśli AI potrafi wygenerować grywalny świat w kilka sekund to czy silniki pokroju Unity i Unreal Engine nie staną się zbędne? Czy deweloperzy nie zostaną zastąpieni przez modele generatywne? Czy wartość firm budujących narzędzia dla twórców nie zacznie topnieć?
Prezes Unity, Matthew Bromberg, podkreślił, że modele świata - takie jak Genie - są potężnym akceleratorem, ale nie konkurencją dla silników gier. Wyniki AI są probabilistyczne i niedeterministyczne, podczas gdy Unity dostarcza środowiska w pełni kontrolowalne, deterministyczne, z logiką gry, fizyką, networkingiem i systemami monetyzacji.
Innymi słowy: od promptu do gry jest jeszcze bardzo daleko.
Podobnie ocenia sytuację Wells Fargo wskazując, że reakcja rynku jest przesadzona. Nawet jeśli konsumenci będą generować światy jednym poleceniem to nadal potrzebne będą platformy do interakcji, dystrybucji i budowania społeczności. A wysokiej jakości doświadczenia - te, które naprawdę zarabiają - nie powstaną bez profesjonalnych narzędzi.
Deweloperzy coraz bardziej sceptyczni
Nastroje wśród twórców gier są coraz bardziej ponure. Dane z Game Developers Conference pokazują gwałtowny wzrost sceptycyzmu: w 2024 r. tylko 18 proc. deweloperów uważało, że generatywna AI szkodzi branży. W 2025 - już 30 proc. W 2026 - aż 52 proc.
To strach przed utratą pracy, przed narzędziami trenowanymi na cudzych danych bez zgody twórców, przed brakiem transparentności studiów, które nie chcą ujawniać, jak bardzo polegają na AI.
Firmy reagują różnie. Roblox zapowiada, że nadchodzący raport finansowy z 5 lutego wyjaśni ich strategię w nowej rzeczywistości. Unity podkreśla własne inwestycje w AI.
Czy inwestorzy przesadzili?
Częściowo tak. Rynek ma tendencję do przesady - zarówno w euforii, jak i w panice. Część spadków to racjonalna reakcja na potencjalną zmianę paradygmatu. Część to zwykłe zachowanie stadne: jeden fundusz sprzedaje, więc inni zakładają, że wie coś więcej.
Ale pod powierzchnią kryje się pytanie fundamentalne:
jeśli AI naprawdę zmieni sposób tworzenia gier, to jaką wartość będą miały firmy sprzedające narzędzia do ich produkcji?
Jeśli każdy będzie mógł stworzyć prototyp gry w 30 sekund, to co stanie się przewagą konkurencyjną?
Design? Społeczność? Marka? A może zupełnie nowy rodzaj doświadczeń, których jeszcze nie potrafimy sobie wyobrazić?
To pytania, które będą kształtować branżę przez kolejne lata. I na razie nikt nie zna odpowiedzi.







































