Polskie lotniska ze świetną zmianą. Dla pasażerów to skok w nadświetlną
Jeszcze chwilę, a świetna opcja przestanie być bonusem na lotnisku, a będzie czymś zupełnie normalnym.

Teoretycznie sprawa jest prosta: odlatuje się z miejsca, które przede wszystkim oferuje dogodne połączenie i jest w miarę blisko. A jeśli przyciąga niską ceną, to jeszcze lepiej. Raczej nikt nie będzie dokładał sobie kilometrów tylko po to, żeby przespać się w kapsule, zjeść w nieco lepszej restauracji albo skorzystać z automatu paczkowego – dobrze mieć takie udogodnienia pod ręką, jeśli już czeka się na samolot, ale raczej nie jest czynnik decydujący o starcie podróży.
O ile opieszałość w takich sprawach można byłoby jeszcze zrozumieć, tak władze lotnisk raczej nie mają co liczyć na taryfę ulgową, gdy będą ociągać się z montażem nowych skanerów.
To dzięki nowym skanerom przy kontroli nie trzeba wyciągać elektroniki, a na pokład można wnieść płyny do 2 l
Kraków i Poznań jako pierwsze lotniska w kraju zainwestowały w nowoczesne skanery, korzystając z nowych unijnych przepisów. I owszem: jeżeli cena biletu będzie lepsza z Katowic niż Krakowa, albo z Wrocławia niż z Poznania, to podróżny raczej będzie kierował się portfelem, a nie bardziej komfortową kontrolą. Ale zirytuje się, że tam już można wygodnie i bez przeszkód, a tu trzeba się ograniczać.
Lotniska w Polsce zdają sobie sprawę, że może to być powód do krytyki, dlatego zapowiadają inwestycje. Skanery będą w Warszawie, a nawet Rzeszowie. "I u nas też" – uspokaja Gdańsk.
Obietnice padły już wcześniej, ale teraz port lotniczy przechodzi od słów do czynów. Choć na efekty trzeba będzie trochę poczekać, bo kupno i montaż skanerów to nie takie hop-siup. Co ciekawe, Gdańsk najpierw kupi dwa urządzenia. Zostaną uruchomione w lipcu. Jak zapowiedziano, port lotniczy sukcesywnie będzie zamawiał i kupował kolejne.
Docelowo powinno być nawet 12 skanerów
Urządzenie uzyskuje obrazy 3D, dzięki czemu bagaż podręczny może zawierać komputery przenośne i inne duże urządzenia elektryczne oraz płyny, aerozole i żele (o pojemności pojedynczego opakowania max. do 2 litrów). Takie rozwiązanie technologiczne znacząco przyspieszy i ułatwi kontrolę bezpieczeństwa na lotniskach, zwiększając jednocześnie wykrywalność zagrożeń – zapowiada Gdańsk.
- Wdrożenie pierwszych skanerów do kontroli bagażu kabinowego działających w technologii tomografii komputerowej to istotny element procesu modernizacji Portu Lotniczego Gdańsk. Nowoczesne urządzenia pozwolą na sprawniejszą i bardziej efektywną kontrolę bezpieczeństwa, a jednocześnie podniosą lotnisko na wyższy poziom rozwoju technologicznego. Jest to inwestycja, która wzmacnia standard obsługi pasażerów i potwierdza nasze konsekwentne działania na rzecz rozwoju infrastruktury lotniskowej – komentuje Tomasz Kloskowski, prezes Portu Lotniczego Gdańsk.
Skoro inni mają, to my też chcemy – mogą mówić teraz pasażerowie, wywierając presję na swoje lotniska. A Gdańsk już wcześniej wdrożył rozwiązanie, które warto naśladować w pozostałych portach lotniczych. Mowa o ciekawej usłudze "Wróć do mnie". Pozwala na przechowanie przedmiotów, które nie przeszły przez kontrolę bezpieczeństwa. Rzeczy nie trafiają do kosza, tylko można odebrać je po powrocie.
Jest tego więcej
Ustaw Spider’s Web jako preferowane medium w Google







































