Aplikacje sklepowe przegoniły telewizję. Totalnie zmieniły nasze zakupy
Rola aplikacji sklepowych już jest duża, a wiele wskazuje na to, że będzie jeszcze większa – to w końcu szansa, by dotrzeć bezpośrednio do klienta.

Popularność sklepowych aplikacji widać w licznych zestawieniach. Niektóre potrafią bić się o uwagę z takimi rozrywkowymi gigantami jak TikTok. Niby ich cel jest jasny: wchodzimy, patrzymy co jest w promocji, klikamy i dzięki temu kupujemy mniej. Różnice mogą być naprawdę duże w porównaniu do osób, które z takich rozwiązań nie korzystają. Opłaca się, więc nic dziwnego, że ludzie pobierają programy i przystępują do programów lojalnościowych.
Z raport UCE Research i Grupy Blix, o którym pisze portal wiadomoscihandlowe.pl, wynika, że aplikacje już są takim samym źródłem wiedzy o promocjach, co telewizja.
Na pytanie, skąd czerpią wiedzę nt. okazji w sklepach, 38,1 proc. ankietowanych wskazało na telewizję, a 37,5 proc. wybrało aplikacje mobilne.
- To bardzo symboliczny wynik. Odzwierciedla naturalny proces cyfryzacji codziennych zachowań zakupowych i rosnącą rolę technologii mobilnych w komunikacji sieci handlowych z klientami. Telewizja, dotąd uznawana za najbardziej masowe i tradycyjne źródło informacji, traci monopol na rzecz kanałów cyfrowych. Polacy stają się coraz bardziej smart shopperami. Korzystają z aplikacji mobilnych nie tylko do planowania zakupów, ale też w wolnych chwilach, szukając inspiracji i atrakcyjnych promocji – mówi dr Krzysztof Łuczak, jeden ze współautorów raportu z Grupy Blix.
Aplikacje sklepowe już od dłuższego czasu konstruowane są tak, byśmy podczas przygotowań do zakupów dobrze się bawili
Nie chodzi wyłącznie o przeglądanie promocji i wybieranie atrakcyjnych dla nas ofert. Kupony odkrywamy w zdrapkach, wariacjach na temat koła fortuny czy podczas czytania humorystycznego horoskopu. Nowe oferty odblokowuje się niczym kolejny poziom w grze – tyle że tutaj do awansu nie są potrzebne punkty doświadczenia, a prawdziwe, nasze pieniądze. A na koniec roku dostaniemy podsumowanie zakupów, niczym odsłuchanych piosenek na platformie streamignowej.
Im na dłużej przyciągnie się konsumenta, tym większa szansa, że odblokuje więcej promocji i nie pójdzie do konkurencji. Najnowszy raport pokazuje, że ma to sens. Niby telewizja ma się dobrze, ale to w aplikacji można nawiązać bardziej bezpośredni kontakt i być cały czas pod ręką.
Czego możemy spodziewać się w przyszłości? Nie zdziwiłbym się, gdyby sklepowe aplikacje jeszcze bardziej skupiały się na odciąganiu naszej uwagi. Istotnym elementem będzie też personalizacja. Już teraz sklepy wprost mówią, że są w stanie przewidywać nasze zakupowe wybory.



















