Kosmos  / News

Coraz bliżej lotu. Helikopter Ingenuity stanął w końcu na własnych nogach

Picture of the author
1291 interakcji
dołącz do dyskusji

Na tę chwilę czekali wszyscy miłośnicy eksploracji Marsa. Helikopter Ingenuity właśnie odłączył się od łazika Perseverance i opadł na powierzchnię planety. Oznacza to, że od pierwszego lotu dzielą nas już tylko dni.

18 lutego na powierzchni Marsa,w kraterze Jezero po siedmiu miesiącach lotu i dramatycznym wejściu w atmosferę Czerwonej Planety, wylądował łazik Perseverance. Na swoim pokładzie posiadał jednak jeszcze jednego podróżnika. Do podwozia miał bowiem przyczepiony pierwszy w historii marsjański dron, względnie helikopter.

Czym jest Ingenuity?

Ingenuity to niewielki instrument o masie zaledwie ok. 2 kilogramów, wyposażony w wirniki o średnicy 1,2 m, które będą wirowały 5-10 razy szybciej niż wirniki helikopterów wykorzystywanych na Ziemi. Jego podstawowym i jedynym zadaniem będzie przetestowanie i zademonstrowanie możliwości wykonywania lotów z napędem nad powierzchnią innej planety niż Ziemia. Na Marsie stanowi to szczególne wyzwanie. Z jednej strony niższe przyciąganie grawitacyjne działa na jego korzyść, z drugiej bardzo rzadka atmosfera działa zdecydowanie na jego niekorzyść (stąd i wysoka prędkość obrotowa wirników).

Skoro wylądował, to co teraz?

Dopóki Ingenuity przyczepiony był do podwozia łazika, to korzystał z jego zasilania. Teraz jednak został od niego odłączony i pozostawiony sam sobie. Na wykonanie całej swojej misji ma ok. 30 dni. Według ostatnich informacji pierwszy lot helikoptera zaplanowany jest nie wcześniej niż 11 kwietnia.

W ciągu 25 kolejnych godzin łazik Perseverance odjedzie od niego na bezpieczną odległość około 100 metrów, skąd za pomocą swoich kamer będzie obserwował wszystkie jego poczynania. W międzyczasie Ingenuity zacznie ładować panelami słonecznymi sześć swoich akumulatorów. Na pokładzie łazika elementy konstrukcji helikoptera utrzymywane były w przyjemnej temperaturze 7 stopni Celsjusza.

Teraz kiedy Ingenuity zdany jest sam na siebie, będzie musiał sam utrzymywać odpowiednią temperaturę na poziomie ok. -15 stopni Celsjusza. Zważając jednak na fakt, że w kraterze Jezero w nocy temperatura spada do -90 stopni Celsjusza, inżynierowie w centrum kontroli misji z niecierpliwością czekają na wyniki pomiarów temperatury po pierwszej marsjańskiej nocy bez pomocy ze strony łazika.

W trakcie całej kampanii testowej dron Ingenuity będzie miał za zadanie wykonać pięć różnych lotów testowych, każdy następny o nieco wyższym poziomie skomplikowania. W ramach pierwszego lotu Ingenuity będzie miał za zadanie unieść się na kilka metrów nad powierzchnię, pozostać tam przez kilkadziesiąt sekund, a następnie wylądować. Jeżeli ten lot się powiedzie, to w ramach kolejnych zacznie się także przemieszczać w inne miejsca.

Co do zasady Ingenuity będzie się unosił na wysokości od 3 do 5 metrów i oddalał maksymalnie na ok. 50 m, aby przed lądowaniem powrócić do miejsca startu. Po każdym locie testowym - a każdy będzie realizowany całkowicie autonomicznie - Ingenuity będzie przesyłał zebrane podczas lotu dane na pokład łazika. A ten za pomocą satelitów znajdujących się na orbicie wokół Marsa, będzie przesyłał je na Ziemię.

Należy jednak pamiętać, że jest to pierwszy tego typu test w historii. NASA przyznaje, że ryzyko porażki jest tutaj całkiem duże. Jeżeli faktycznie uda się wykonać wszystkie loty dronem, to być może w przyszłości na Marsa polecą większe, masywniejsze drony, które będą wspomagały misje łazików marsjańskich. Jeżeli jednak misja Ingenuity się nie powiedzie, to w żaden sposób negatywnie nie wpłynie na podstawową misję łazika Perseverance.

Tak czy inaczej, za kilka dni wszystko będzie jasne.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst