Oprogramowanie  / Felieton

Windows 10 20H2 powinien jutro trafić na pierwsze komputery. Na jedną funkcję bardzo czekam - i nie są to nowe kafelki

To będzie bardzo drobne uaktualnienie – wręcz kosmetyczne. Windows 10 20H2 powinien jutro trafić na pierwsze komputery. Bardzo na niego czekam, bo pewien drobiazg znacząco ułatwia moją pracę.

Podobnie jak zeszłoroczna jesienna aktualizacja Windowsa 10, również i ta nadciągająca będzie względnie drobnym uaktualnieniem. Złośliwi zwrócą uwagę, że to dobrze – są małe szanse, że znowu się coś zepsuje. Istotną informacją jest jednak to, że Windows Update pobierze na komputer raptem 80 MB danych i poprosi o jednokrotne ponowne uruchomienie komputera. Przejście na wersję Windows 10 20H2 powinno trwać więc niecałe pięć minut.

Zmian jest na tyle mało, że materiał je wyczerpująco dokumentujący ma raptem 10 akapitów – po szczegóły zapraszam pod ten adres. Na pewno ta najbardziej widoczna to nowy wygląd ikon i kafelków, które zamiast podlewu w tak zwanym kolorze wiodącym będą przeźroczyste. Jest jednak coś jeszcze. Coś, do czego już bardzo się przyzwyczaiłem pracując na wersji beta systemu. I coś, czego mi na produkcyjnej wersji Windowsa bardzo brakuje.

Windows 10 20H2 to – przynajmniej dla mnie – o wiele wygodniejsza praca wielozadaniowa.

Windows kojarzy się przede wszystkim z obsługą za pomocą myszki, a Windows 10 również, po zyskaniu obsługi gestów, za pomocą gładzika. Trudno się dziwić, to naturalne skojarzenie w przypadku systemu stawiającemu przede wszystkim na interfejs graficzny. Windowsowi power-userzy wiedzą jednak, że to nie do końca prawda.

System ten, paradoksalnie, jest szczególnie dobrze zoptymalizowany pod klawiaturę. Zaawansowany użytkownik Windowsa w zasadzie nie ma po co sięgać do myszki – większość czynności szybciej i łatwiej ogarnie klawiaturą. Jednym z popularniejszych i bardziej znanych windowsowych skrótów klawiaturowych jest [ALT]+[TAB] służący do przełączania się między otwartymi aplikacjami. I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Windows 10 20H2 na życzenie będzie traktował otwarte karty przeglądarki jako osobne aplikacje. W ustawieniach systemu możemy decydować ile ostatnich kart ma być uwzględnianych – żadna, trzy, pięć bądź wszystkie. Biorąc pod uwagę jak często pracuję w aplikacjach webowych jest to dla mnie zmiana absolutnie fundamentalna.

Pamięć mięśniowa robi swoje. W wirze pracy i pośpiechu z nią związanej co najmniej kilka razy dziennie łapię się na tym, że alt-tabuję celem powrotu do poprzednio widzianej aplikacji i dopiero po ułamku sekundy, tuż po wywołaniu funkcji, zdaję sobie sprawę, że przecież to tylko inna karta przeglądarki.

Wygodne przełączanie się między kartami jest oczywiście również dostępne z poziomu klawiatury: to kombinacja [CTRL]+[cyfra], gdzie rzeczoną cyfrą jest poszukiwana karta (druga od lewej to cyfra 2, piąta 5, i tak dalej). Skróty klawiaturowe powinny jednak działać globalnie i spójnie, a nie odmiennie w zależności od tego jaka aplikacja jest aktualnie wyświetlana.

To drobiazg, który docenią głównie osoby pracujące na wielu aplikacjach równocześnie. Ale cholernie pożyteczny.

Microsoft nie ogłosił jeszcze dokładnej daty dostępności aktualizacji do Windowsa 10 20H2. Biorąc jednak pod uwagę zwyczajowy harmonogram firmy i fakt, że uaktualnienie jest już gotowe – Windows Update już jutro powinien zasygnalizować dostępność nowej wersji. Funkcja na razie działa wyłącznie z przeglądarką Microsoft Edge, którą również polecam. To bardzo solidny produkt. Mam jednak nadzieję, że API do tego mechanizmu będzie otwarte i że będzie mogła skorzystać z niego dowolna przeglądarka, w tym wiodący na rynku Chrome.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst