Technologie  / Artykuł

Przedstawiamy Poradnik Szkolny 2020. Zobacz, jak powstawał

Właśnie ruszył nasz Poradnik Szkolny 2020, w którym polecamy sprzęty elektroniczne dla uczniów, studentów i - po raz pierwszy - osób pracujących na home office. Zobaczcie, jak tworzy się taki projekt.

Rok szkolny rozpoczyna się już jutro, tym razem w zupełnie wyjątkowych okolicznościach. I choć wiele rzeczy będzie trzeba wdrożyć na nowo, to w naszym wydaniu jedna rzecz pozostaje niezmienna: Poradnik Szkolny. To miejsce, w którym polecamy sprawdzone sprzęty elektroniczne dla różnych grup wiekowych: uczniów szkół podstawowych i liceów, studentów, a w końcu pracowników biurowych.

Tegoroczny projekt możecie już zobaczyć na stronie PoradnikSzkolny.pl.

Nasz Poradnik Szkolny jest wyjątkowy w skali polskiego internetu.

Na wielu serwisach i blogach technologicznych pojawiają się poradniki szkolne, ale na tym tle nasz poradnik jest zupełnie wyjątkowy, z czego - jako jeden z autorów - jestem szczególnie dumny. Po pierwsze, ekipa Spider’s Web poleca produkty, które sprawdziła i zna, dzięki czemu możecie mieć pewność, że sprzęty was nie zawiodą.

Po drugie, przygotowując poradnik bazujemy na urządzeniach, które mamy. Konfigurujemy je, używamy, a następnie sami fotografujemy. Nie bazujemy na packshotach od producentów, lecz na realnych produktach, które mieliśmy w rękach.

Jak powstał tegoroczny Poradnik Szkolny Spider’s Web? Zapraszam za kulisy.

Zanim zaczniemy właściwą pracę nad poradnikiem, co roku szukamy na niego koncepcji wizualnej. W tegorocznej edycji inspiracją była identyfikacja wizualna białostockiego festiwalu Up To Date Festival, a konkretnie instalacji artystycznych pomalowanych w całości na jeden kolor. Chciałem, by w tym roku tło poradnika miało urozmaiconą strukturę, ale tylko jeden kolor. Produkt na środku zdjęcia miał być w pełni kolorowy, dzięki czemu skupiałby na sobie wzrok.

Zanim przeszliśmy do etapu fotografowania, trzeba było skompletować wszystkie urządzenia. Jak co roku sprzęty do testów zamawiał Dawid Kosiński, którego mieszkanie na kilka tygodni zamieniło się w prawdziwy magazyn. Urządzeń jest naprawdę dużo, a niektóre z nich, jak np. komputery lub hulajnogi, potrafią mieć bardzo duże gabaryty. Aby wszystko przebiegło sprawnie, potrzebna jest dobra logistyka całego przedsięwzięcia. Przygotowanie sprzętów to jednak tylko początek, bo po zakończeniu sesji trzeba je zresetować do ustawień fabrycznych, bezpiecznie spakować i odesłać.

Drugi etap był w tym roku bardzo analogowy.

Kiedy Dawid kompletował sprzęty, ja zająłem się przygotowaniem rekwizytów. W tym roku poradnik miał być podzielony na pięć części, a każda miała mieć inny kolor. Zamiast tworzyć pięć różnych wariantów kolorystycznych, postawiłem na sprytniejsze rozwiązanie. Wszystkie elementy tła postanowiłem pomalować na zielono, a następnie dobierać kolor w postprocesie.

W markecie budowlanym znalazłem idealny spray do takiego zastosowania. A dlaczego właśnie zieleń? Tutaj sięgnąłem do praktyki stosowanej w wideo, w konkretnie greenscreenu. Dobór zielonego koloru na greenscreenie nie jest przypadkowy, bowiem taka barwa w tak dużej jaskrawości bardzo rzadko występująca w rzeczywistości. W naszym przypadku nie występowała na produktach elektronicznych, więc łatwo można było ją wyizolować.

Właściwe fotografowanie udało nam się zmieścić w jednym dniu zdjęciowym. Niezastąpiona Asia Tracewicz, na co dzień szefująca Rozrywce, pomagał w układaniu flat-layów z naszych rekwizytów. Z kolei ja fotografowałem całość.

W kwestii technicznej, fotografowałem moim Sony A7 III z obiektywem Sigma A 70 mm f/2.8 DG Macro. Pracowałem za zakresie przysłon f/5.6 - f/8. Zdjęcia robione w rzucie izometrycznym wykonałem ze statywu ustawionego pod stałym kątem, a do tego wspierałem się kadrami wykonanymi bezpośrednio z góry.

Największym wyzwaniem był dobór oświetlenia. Część kadrów zrobiłem na zestawie dwóch lamp błyskowych, ale dość szybko przestawiliśmy pracę na światło ciągłe, posiłkując się prostym softboksem. Przy świetle ciągłym mieliśmy lepszą kontrolę nad tym, jak wyglądają elementy ułożone w tle i czy całość nie jest zbyt płaska.

Najdłuższym etapem przy zdjęciach był postproces.

Przed...
... i po.

Obróbka zdjęć zajęła zdecydowanie więcej czasu niż samo fotografowanie. Selekcję i wywołanie RAW-ów jak zwykle zrobiłem w Lightroomie, ale całą obróbkę kolorystyczną w tym roku przeprowadziłem wyjątkowo nie w Photoshopie, a w Affinity Photo. Coraz bardziej przekonuję się do tego programu, a w zdjęciach do Poradnika Szkolnego sprawdził się idealnie.

Dobór koloru na etapie postprocesu dał nam w tym roku wyjątkową możliwość przenoszenia sprzętów pomiędzy różnymi kategoriami. Taki zabieg można było w kilka minut przeprowadzić w Affinity Photo, zamiast szykować nową sesję zdjęciową. Tym razem jednak wszystko zaplanowaliśmy na tyle dobrze, że żadne roszady nie były potrzebne.

Finalny etap to poskładanie całości.

Zdjęcia i opisy dostarczone przez niezawodnego Piotrka Grabca trzeba było w końcu zaprezentować w formie strony. Projektem i wdrożeniem zajął się oczywiście nasz team Spider’s Agency kierowany przez Przemka Śmita. W tym roku współpraca między pionami wypadła wyjątkowo gładko i bez tarć, a musicie wiedzieć, że przy zderzeniu dwóch kreatywnych teamów potrafi być ostro.

Z finalnego wyglądu poradnika jesteśmy więcej niż zadowoleni. Uzyskaliśmy dokładnie taki efekt, jak założyliśmy sobie planując całe przedsięwzięcie, a jest to duży sukces.

Zapraszam do sprawdzenia naszego poradnika, który znajdziecie na stronie PoradnikSzkolny.pl.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst