Ekologia  / News

Północny Atlantyk - tutaj nie ma żadnego ocieplenia klimatu

Ocieplanie klimatu widoczne jest na całej Ziemi. No, prawie na całej. Jest jedno takie miejsce, po środku Atlantyku, które uparcie się nie ociepla.

Owa chłodna plama coraz bardziej się odróżnia od otoczenia na najnowszych mapach temperatur powierzchni Ziemi opublikowanych przez NASA. Temperatura powierzchni oceanów na Ziemi wzrosła o 1 stopień Celsjusza od 1900 r. Nic w tym dziwnego, wszak morza i oceany pochłaniają bezustannie olbrzymie ilości ciepła wytwarzanego przez ludzi. Mimo to, na północnym Atlantyku, nieco pod Grenlandią, temperatura powierzchni nie tylko nie wzrosła, a spadła o 0,9 stopnia Celsjusza, chłodząc jednocześnie znajdujące się nad nim powietrze.

Wyniki badań opublikowane kilka dni temu w periodyku Nature Climate Change wskazują w jaki sposób zmiany zachodzące w ocieplającym się oceanie, paradoksalnie pozwalają utrzymać tę chłodną plamę.

Antropogeniczne zmiany klimatu zmieniają także zależności klimatyczne w środowisku. Chłodna plama jest szczególnie ciekawym przykładem tego, co sami na siebie sprowadzamy – mówi Kristopher Karnauskas, oceanograf z Uniwersytetu Kolorado w Boulder.

Chłodna plama stała się szczególnie wyraźna w ostatnich pięciu latach, najcieplejszych latach w historiiZiemi.

Północny Atlantyk idzie swoją drogą – mówi Josh Willis, oceanograf z NASA, który nie brał udziału w opisywanych badaniach. Najnowsze badania według Willisa wskazują, że za chłodną plamę może odpowiadać kilka różnych mechanizmów.

Zmiany prądów oceanicznych

Coraz więcej danych wskazuje, że główny prąd oceaniczny czy też system wymiany ciepła AMOC (ang. Atlantic Meridional Overturning Circulation), który niczym pas transmisyjny transportuje ciepłe, tropikalne wody w górę, do północnego Atlantyku, spowalnia. Naukowcy podejrzewają, że to spowolnienie napędzane jest przez niezwykle intensywne topnienie pokrywy lodowej na Grenlandii, przez co do północnego Atlantyku wpływają ogromne ilości słodkiej wody.

Taki dopływ słodkiej wody może mieć ogromne znaczenie, bowiem redukuje zasolenie oceanu, a tym samym obniża gęstość wody. Takie zmiany istotnie zmieniają cały obieg wody w oceanie. W ten sposób mniej zimnej wody opada na dno oceanu, prze co ciepła, tropikalna woda nie może wpłynąć na ten obszar (wszak, mniej gęsta, chłodna, słodka woda nie ustąpiła im miejsca). Z tego też powodu nad obszar północnego Atlantyku przedostaje się mniej ciepła, dzięki czemu chłodna plama ma się całkiem dobrze.

Badacze oceanu spodziewają się, że AMOC będzie nadal spowalniał, dopóki świeża woda z topiącej się Arktyki będzie zasilały wody północnego Atlantyku. Jakby tego było mało Keil wraz ze swoim zespołem odkrył, że obieg wody wokół północnego Atlantyku, tzw. subpolarny ruch wirowy, w rzeczywistości odciąga ciepło z tego regionu. Ruch wirowy przesuwający się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, wyprowadza stosunkowo cieplejsze wody z bardziej północnych rejonów, do tych obszarów Atlantyku, które znajdują się na południe od chłodnej plamy, w ten sposób intensyfikując ochładzanie północnego Atlantyku.

Nie dość, że mniej ciepła dociera nad północny Atlantyk, to więcej ciepła jest stamtąd wyprowadzane – tłumaczy Keil.

Chmury

Mniejszą, ale wciąż istotną rolę w podtrzymaniu chłodnej plamy odgrywają także chmury.

Badaczom udało się odkryć, że chłodniejsza powierzchnia oceanu powoduje powstawanie większej liczby niskich chmur. Takie chmury są gęste i odbijają więcej promieniowania słonecznego. Efekt? Mniej promieniowania słonecznego dociera do powierzchni oceanu, co tylko wspomaga jego ochładzanie. Tutaj powstaje swego rodzaju pętla – im chłodniejsza plama, tym powstaje więcej niskich chmur, które ograniczają dostęp ciepła słonecznego, co z kolei dalej ochładza ten obszar, co napędza powstawanie kolejnych chmur.

Niemniej jednak udział chmur w ochładzaniu północnego Atlantyku jest czymś nowym, i z pewnością będzie wymagał dalszych, bardziej długoterminowych badań.

Globalne temperatury powierzchni w porównaniu do średniej z lat 2015-2019. Źródło: NASA

Warto tutaj jednak podkreślić, że warunki panujące na północnym Atlantyku zmieniają się rok do roku i na przestrzeni dziesięcioleci. Keil wraz ze swoim zespołem wykorzystuje symulacje komputerowe, aby wyjaśnić rolę gwałtownie ocieplającego się klimatu w podtrzymywaniu chłodnej plamy na północnym Atlantyku.

Jest to niewątpliwie złożony region charakteryzujący się dużą głębokością, olbrzymią ilością topniejącego lodu i masywnymi prądami oceanicznymi. To miejsce wymaga dalszych badań, jednak już dziś wiemy, że chłodna plama nigdzie się nie wybiera w najbliższej przyszłości.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst