Gry  / Recenzja

Twórcy świetnych polskich przygodówek trafili na Nintendo. W Enigmatis 2 gra się świetnie, ale nie jest bez wad

Artifex Mundi to pokaźnych rozmiarów katowickie studio, które produkuje gry przygodowe na globalną skalę. Firma rozpoczęła w ostatnich latach silną dywersyfikację oferty, ale jej sercem wciąż pozostają wciągające przygodówki w starym stylu. Takie, które polegają na eksplorowaniu pięknych teł 2D w poszukiwaniu interaktywnych elementów, którymi później rozwiązuje się liczne zagadki i puzzle.

Po ekspansji na Xboksa One oraz PlayStation 4, Artifex Mundi nareszcie trafia na konsolę Nintendo Switch. Pamiętam, że o obecności Artifeksów na platformie Japończyków rozmawiałem z przedstawicielem firmy jeszcze w 2017 roku. Od początku wydawało mi się, że przygodówki point and click jak ulał pasują do przenośnej konsoli. Sprawa miała jednak drugie dno. Nintendo dopiero nawiązywało kontakty z nowym pokoleniem niezależnych producentów, a otrzymanie zestawów deweloperskich wcale nie było takie proste. Okazuje się jednak, że Artifex Mundi szybko uporał się z wyzwaniami natury proceduralnej, a ich gra właśnie pojawiła się w Nintendo eShopie.

Polacy postanowili... zacząć od środka.

Ich pierwszym tytułem na Switcha jest Enigmatis 2: Mists of Ravenwood. To kontynuacja przygód pani detektyw, która ugania się za oszalałym kaznodzieją z pierwszej odsłony. W pogoni za przywódcą mrocznej sekty bohaterka trafia do tytułowego parku Ravenwood. Miejsce skrywa mroczne sekrety i wcale nie jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka. To pełen melancholii teren, w którym wydarzyło się coś naprawdę strasznego. Oczywiście gracz musi dotrzeć do prawdy, tym razem skrywanej za zasłoną mrocznej magii.

Nie mam zamiaru pisać recenzji Enigmatis 2. To tytuł, który pojawił się na rynku jeszcze w 2013 roku. Od tego czasu gra jest dostępna na takich platformach jak Windows, MacOS, Windows Phone, Android, iOS, PS4, XONE, a od teraz rownież Switch. Słowem - kto chciał zagrać w tę przygodówkę, pewnie już to zrobił i doskonale zna gry HOPA wydawane przez Artifex Mundi. Dlatego chciałbym skoncentrować się na samej jakości portu dla Switcha, który... cóż, cieszy i wciąga, ale producenci poszli na łatwiznę.

Enigmatis 2 na Switchu nie wspiera dotykowego sterowania, co jest wielką wadą.

Zgaduję, że katowiccy twórcy wzięli wersję na PS4/XONE jako źródło konwersji dla Switcha. Edycja na stacjonarne konsole nie miała dotykowego interfejsu, więc zabrakło go również na platformie Nintendo. Polacy dopasowali sterowanie do charakterystycznych Joy-Conów Japończyków (i zrobili to bardzo dobrze), ale na tym koniec. Ktoś w Artifex Mundi doszedł do wniosku, że nie opłaca się angażować dodatkowych środków oraz mocy przerobowych, aby Enigmatis 2 otrzymało dwa systemy sterowania - fizyczny oraz dotykowy.

Wielka szkoda. Zwłaszcza, że ten tytuł posiada przecież wersję dopasowaną do dotykowych ekranów. Od lat można ją pobrać na iOS oraz Androida. Stworzenie nowego, hybrydowego systemu sterowania łączącego oba światy na pewno wiązałoby się z dodatkową pracą dla zespołu. Skoro jednak Artifeksi chcą za Enigmatis 2 równe 60 zł, mam prawo marudzić, że ekipa z Katowic nie postawiła sobie ambitniejszych celów. To mógł być jeden z niewielu tytułów, do obsługi których wystarczyłby sam tablet Switcha. Kapitalna sprawa podczas podróży.

Inna wada portu to animacje przerywnikowe. Te są zatrważająco niskiej jakości. Powodem zapewne był brak strategii zakładającej, że Enigmatis 2 kiedyś pojawi się na wielkich ekranach stacjonarnych konsol. Jak większość gier Artifeksów, rownież ta była stworzona głównie z myślą o smartfonach i tabletach. Dlatego problem niskiej jakości filmów trawi nie tylko wersję na Switcha, ale rownież PlayStation 4 oraz Xboksa One. W przypadku platformy Nintendo dochodzi jednak do dodatkowych spadków płynności animacji, co już cieżko wytłumaczyć i wziąć w obronę.

Pomimo tych mankamentów, Enigmatis 2 z przyjemnością pokonałem w kilka wieczorów.

Zabawa na Nintendo Switchu jest fantastyczna. Piękne, ręcznie rysowane tła 2D wyglądają KAPITALNIE na ekranie przenośnego tabletu. Rozdzielczość 720p idealnie skrywa wszystkie niedoskonałości. Magia nieco znika po zadokowaniu konsoli do telewizora 4K, ale nawet wtedy wciąż można przyjemnie zwiedzać Ravenwood. Plansze są bardzo żywe, bardzo kolorowe i pełne drobnych detali. Pisałem to wielokrotnie, ale napiszę raz jeszcze - kimkolwiek są graficy odpowiedzialni za serię Enigmatis, powinni dostać podwyżki.

Wielka szkoda, że Artifex nie zaimplementował do gry wewnętrznego systemu osiągnięć/trofeów. Chociażby miała to być bezczelna kalka z Xboksa albo PlayStation. Marchewką na kiju pozostaje dodatkowy tryb, możliwy do odblokowania po przejściu podstawowej wersji gry. Ta wystarcza na kilka godzin, a każde dłuższe utknięcie można rozwiązać za pomocą świetnego systemu podpowiedzi. Gry od Artifex Mundi zawsze były przystępne, przekładając zabawę nad wyzwanie. Nie oznacza to jednak, że Enigmatis 2 jest odpowiednie dla najmłodszych fanów przygodówek. W grze pojawia się kilka zwłok oraz czaszek, a morderstwo to jeden z przewodnich tematów.

Dobrze widzieć Artifex Mundi na Switchu.

Konsola Japończyków idealnie pasuje do gier katowickiego studia. Mobilny charakter urządzenia sprawia, że gram w tytuły, których świadomie nie ruszałem na PS4 oraz Xboksie. Liczę, że premiera nowszych produkcji z biblioteki studia jest tylko kwestią czasu, a Artifeksi na dobre zadomowią się w eShopie. Chciałbym również, by studio zaimplementowało do swoich gier hybrydowy system sterowania wykorzystujący dotykowy ekran tabletu. Coś mi jednak podpowiada, że ekipa z Katowic będzie iść po linii najmniejszego oporu. Obym się mylił.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst