Social media  / Felieton

Gadu Gadu zamyka swoją chmurę i mówi wprost: nikt z niej nie korzystał

235 interakcji
dołącz do dyskusji

Dla każdego polskiego spektakularnego upadku jestem w stanie znaleźć jakąś trzymającą się kupy teorię porażki. Ale Gadu-Gadu mi tak po ludzku szkoda, przyszli lepsi, więksi, wygrali. Pozostaje nam obserwować jak powoli gaśnie największy polski komunikator. 

Wiem czemu podupadła Nasza Klasa. Wiem czemu podupadło Grono.net, które swojej katastrofie, w pewnym momencie, zaczęło zresztą bardzo pomagać. Rozumiem przyczyny klęski Gadu-Gadu (obecnie znane jako GG) i coś mi podpowiada, że kolejnym z gigantów, który może się zdziwić jest Allegro. Skutki tego zaskoczenia mogą zacząć być widoczne może nawet dopiero w przyszłej dekadzie, ale ich źródeł będziemy upatrywali w latach 2014-2016, kiedy to prowizje pędziły w górę przy jednoczesnym ignorowaniu egzystencji sprzedawców-oszustów, hurtowo sprzedających podrabianą chińszczyznę w oparciu o dropshipping.

Ale Gadu-Gadu w tej klęsce to mi chyba nawet szkoda najbardziej.

Było, nie było, korzystałem z tego komunikatora 10 lat - do listopada 2010 roku. Wyprawiło mnie od podstawówki aż na studia jako nieodłączny towarzysz internetowych ploteczek, romansów, znajomości, przyjaźni, planów i biznesów. Charakterystyczny zestaw emotek do dziś uważam za jeden z najładniejszych z jakimi miałem do czynienia, a niekoniecznie stanowiące perły muzyki klasycznej dźwięki potrafiły przyspieszyć bicie serca. Nie wspominając już o ludzkich dramatach ("Oby jutro nie pytała z niemca :/"), które rozgrywały się za pośrednictwem opcji ustawiania statusów.

gg-dysk-chmura-gadu-gadu-koniec

Choć, jak tak sięgam pamięcią, to z Gadu-Gadu sensu stricto korzystałem tylko do 2005 roku. Potem byli już tylko klienci samej sieci - krótko Tlen, konnekt, bardzo sympatyczny, choć mało znany Stefan od Interii czy wreszcie - WTW. Działo się tak nie bez powodu, ponieważ w pewnym momencie Gadu-Gadu zaczęło przeginać z reklamami, a na dodatek pożerało RAM z taką intensywnością, że nawet programiści Chrome nie zrobiliby tego lepiej.

Ale to Facebook dokonał ostatecznego dzieła zniszczenia potęgi Gadu-Gadu.

Do czasu pojawienia się Messengera sieć nie miała realnej alternatywy (trudno mówić w ten sposób o XMPP, zapytajcie dowolnego przechodnia czy wie co to jest). Potem bardzo szybko okazało się, że wszyscy znajomi w jednym miejscu połączeni z w miarę przystępnym facebooczkiem, to o wiele rozsądniejsze rozwiązanie, niż konieczność proszenia się każdego o numer komunikatora.

Nawet jeszcze na tym etapie Gadu-Gadu miało szansę, chociaż nie winię ich za jej niewykorzystanie, ponieważ szansę tę dostrzegam wyłącznie z perspektywy czasu - w 2008, czy nawet 2010 roku też nie byłem taki mądry. To oczywiście systemy mobilne, trzeba było powalczyć o to, by być dzisiejszym Viberem, Telegramem, Snapchatem albo WhatsAppem. Niestety, pracownicy komunikatora mieli wtedy swoje problemy, trochę jeszcze nie dostrzegali nadchodzącego zagrożenia, a poza tym sieć była zdominowana w zasadzie wyłącznie przez jeden kraj, co na pewno utrudniało międzynarodową ekspansję.

Trudno jest mi wypowiadać się na temat polityki Gadu-Gadu od 2011 roku, ponieważ komunikator stał mi się zbędny, a tym samym obcy. Nieregularne relacje od twórców programu przysyłane mi na maila przywodziły na myśl bardziej rozpaczliwe wicie się, niż realną wizję rozwoju i walki z gigantem zza oceanu. Komunikator próbował przeć w kierunku serwisu społecznościowego, 5 lat za późno zdał sobie sprawę, że wypadałoby dopracować wersję webową, zbudowali nawet coś na kształt własnej chmury, a teraz zauważyłem, że wśród opcji - to chyba wyraz ostatecznej desperacji - można sobie wylosować przypadkowego rozmówcę.

Z chmury, czyli z GG Dysku firma się wycofuje.

Nawet za specjalnie nie kryła się z powodami w swoim komunikacie - zainteresowanie było znikome, więc proszą o to, by do 30 czerwca (swoją drogą bardzo krótki termin, jak na taką sytuację) ewakuować swoje dane.

Po tej dacie wszelkie dane znajdujące się na GG Dysku zostaną usunięte. W związku z powyższym prosimy Was o zapisanie wszystkich plików, które trzymacie na GG Dysku, na swoich komputerach lub innych nośnikach pamięci, abyście mieli do nich dostęp także po 30 czerwca.

Normalnie napisałbym, że to w zasadzie początek końca. Ale pamiętajmy, że dopiero kilkanaście tygodni temu GG zmieniło właściciela. Jak bardzo by nie kopać NK.pl czy GG, to wciąż są łakomym kąskiem dla inwestorów - docierają do kilku milionów Polaków (jeśli ufać danym sprzed pół roku, Gadu-Gadu odwiedzało wtedy miesięcznie mniej więcej tyle samo osób co obecnie Spider's Web), mają wyrobioną renomę. Xevin Investments to fundusz inwestycyjny, więc prawdopodobnie całą usługę będą się starali zrestrukturyzować, przywrócić nadzieję na wzrosty, a następnie sprzedać z zyskiem. Jak to w startupach bywa - nawet złudne nadzieje w zupełności wystarczą, żeby zbudować gorący produkt rynkowy.

Ja osobiście trzymam oczywiście kciuki w powodzenie tej misji, no bo czemu mamy korzystać z częściowo białoruskiego Vibera czy też kompletnie uzależniać swoją komunikację od kaprysu Marka Zuckerberga (Dawid Kosiński pewnie miałby więcej w tej materii do dodania).

Trzymam kciuki za sukces, ale w niego nie wierzę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst